Las i woda

Las i woda a gospodarka leśna.

Las i woda a gospodarka leśna.

Pierwsza część tytułu jest tematem już klasycznym w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w moim starym kraju i wystarczy wejść na sieć i YouTube aby od razu natknąć się na polskie tytuły.

I tak np. mamy:

to filmy w reżyserii zarządcy polskich lasów państwowych firmy Lasy Państwowe i chciałem znaleźć, dla równowagi, film będący dziełem polskich naukowców leśnych, film na temat lasów i wody.

Nie znalazłem.

Dla równowagi bo tematem dzisiejszej kroniki lasowej będzie film wyprodukowany na potrzeby programu naukowego Future Forests  przy SLU, Sveriges Lantbruksuniversitet, o pasującym tytule „Las i woda” https://youtu.be/dwZuKLIycCI

Narratorem jest Lenka Kuglerowa, ekolog wodny i tutaj nie po raz pierwszy uderzył mnie fakt reprezentowania SLU przez naukowców z innych krajów, pracujących na SLU, robiących doktoraty, będących profesorami i szefami projektów naukowych. Może w tym leży źródło powodzenia tego uniwersytetu w klasyfikacji uczelni międzynarodowych?

Co mówią narratorzy polskich filmów?

Nadleśnictwo Kwidzyn – w tym roku (2020) po raz pierwszy nie mamy pośniegowej  wody w lesie. W lesie jest po prostu sucho, dawny zbiornik przeciwpożarowy o powierzchni 2 ha i głębokości 2 m jest dzisiaj bez wody i las zaczyna go zarastać. Woda zniknęła z niego przed kilkoma laty. Od kilku tygodni pełnimy dyżury przeciwpożarowy i prosimy wszystkich przebywających w lesie o zgłaszanie najmniejszych śladów ognia.

Nadleśnictwo Kościerzyna – las chrzęści pod nogami po suchej, bezśnieżnej zimie i teraz zagrożenie pożarowe jest największe, zwłaszcza gdy dojdzie głupota ludzka. Aż 99% pożarów w lesie to efekt działalności człowieka, np. wypalania traw w pobliżu lasów.

Nadleśnictwo Lipka za przyczyny suszy uważa  wydłużające się okresy bez opadów atmosferycznych, ocieplenie klimatu i zaniedbaną gospodarkę wodną. Leśnicy tego nadleśnictwa od lat usiłują temu zapobiec poprzez program małej retencji oraz zachęcanie bobrów do osiedlenia, na terenie nadleśnictwa żyje już około 100 rodzin bobrowych. Życzę tamtejszym leśnikom prowadzenia podobnych badań jak Finowie w https://www.facebook.com/193824924057726/posts/3081928685247321/

(Nawiasem mówiąc, jest to uwaga na inny już temat, polski las w tych filmach wygląda nie jak las a jak zadbany park i myślę że polski leśnik już tego nie widzi, bo od 30 lat usilnie pracuje nad osiągnięciem podobnego stanu i uważa go za stan godny podziwu. Jest to dla niego las, innego nie zna, no chyba że jest tuż przed emeryturą i niekiedy wspomina burdel leśny z lat 1970-1980. Burdel według młodych, niekoniecznie, mam nadzieję, według emeryta. Tak się czasem zastanawiam, gdzie w takim lesie, poza oczywiście młodnikiem, choć ogrodzonym, jest miejsce na kryjówkę dla zwierzyny czy nie daj Boże, partyzanta?)

A co mówi narratorka szwedzkiego filmu?

Film ma tekst szwedzki dotyczący języka angielskiego, którym posługuje się Lenka Kuglerowa i jest to pewnego rodzaju ułatwienie dla widzów i słuchaczy z innych krajów.

Lenka Kuglerowa rozpoczyna od pokazania nam obrazu systemu wodnego typowego szwedzkiego lasu. Duże rzeki stanowią tylko 10-30% ilości wód leśnych a około 80% lasów leży nad potokami, strumieniami i strumykami. I właśnie na takie „małe” wody gospodarka leśna wpływa w bardzo dużym stopniu, głównie poprzez zręby i przygotowanie gleby na zrębach. Taka woda wpływa z kolei na ekosystemy leśne leżące poniżej strumienia wody, nad dużymi rzekami czy jeziorami i decyduje o jakości wody w rzekach jak i o rekreacji człowieka.

Jeżeli więc chcemy wpływać na jakość wód w dużych rzekach i jeziorach musimy zacząć od strumyków i strumieni leśnych.

Las, obraz szwedzkiej przyrody (1,45’ i tutaj jako las widzimy duży zrąb zupełny – ironia? Nie sądzę, Szwedzi raczej jej nie łapią – moja uwaga).

Gleba leśna w Szwecji zawiera dużo rtęci która opada z atmosfery razem z deszczem. Porozumienia międzynarodowe zmniejszyły co prawda wydzielanie związków rtęci z przemysłu do atmosfery ale gospodarka leśna może również odegrać bardzo dużą rolę w podobnym procesie jej zmniejszania.

Zręby i przygotowanie gleby odpowiadają aż za 20% zawartości rtęci w szwedzkich jeziorach (2,20’)

  • Rtęć leżąca w glebie leśnej nie szkodzi ludziom czy zwierzętom ale poruszona przez przygotowanie gleby  i razem z wodą w koleinach dróg zrywkowych, strumieni i rzek wpływająca do jezior stanowi groźbę dla naszego zdrowia, mówi Karin Eklöf, naukowiec.(2,40’)
  • Tutaj (2,50’) widzimy środowisko które  prawdopodobnie ma duże zawartości rtęci. Jest to woda stojąca w koleinach po pracy maszyn leśnych, mało tlenu w wodzie, dużo materiału organicznego i mamy najprawdopodobniej bakterie przetwarzające rtęć nieoorganiczną w metylortęć, niebezpieczną dla zdrowia człowieka. Bardzo istotnym jest unikanie szkód w glebie podczas prac zrywkowych (3,20-3,30’)
  • Weźmy próbkę wody z potoku na granicy zrębu.  (3,40’-4,05’) Ta woda jest OK, ponieważ w tej części zrębu nie ma dróg zrywkowych, mówi Karin Eklöf.

Bardzo ważne są strefy ochronne wokół cieków wodnych.

  • To prawdziwe hot spots dla przeżycia wielu organizmów, mówi Lenka Kuglerowa (od 4,10’)

Naukowcy uważają że strefy ochronne wokół cieków da się tworzyć w sposób bardziej inteligentny (4,50’)

  • Na ogół decydujemy się na szerokość 5-10 m i tej miary się trzymamy na całym zrębie, mówi Lenka. Ale możemy strefy ochronne robić szersze w bardziej wilgotniejszych miejscach zrębu i węższe na terenach suchych, ze zwięzłą glebą (5,10’)

Nowe mapy hydrologiczne pokazują nam gdzie gromadzi się woda na terenach leśnych (5,20’).

  • Mapy wskazują nam gdzie i jak płyną wody gruntowe, mogę więc wyznaczyć obok nich szersze strefy ochronne (5,40’) Mapy hydrologiczne dają nam wiedzę i możliwości ochrony hot spots dotyczących wilgotności w lesie zamiast mechanicznego wyznaczania stałych stref ochronnych. (6,00-6,10’) tak jak to robimy od 50 lat, mówi Lenka Kuglerowa.

Mapy hydrologiczne używane są już od kilku lat przy planowaniu zrębów i przy pracach zrębowych (6,20’)

  • Największym problem dotyczącym wody w lesie jest fakt że nie wiemy dokładnie gdzie ona się znajduje, mówi William Lidberg, hydrolog i aż 60% cieków wodnych nie znajduje się na mapach. (6,40’). W tym miejscu (7,05’) wpływa do większego strumienia podziemny potok , nieobecny na naszych kartach. Badamy jego wpływ poprzez pomiar temperatury wody, gdy maleje oznacza to silniejszy podziemny dopływ wody. (Moja uwaga – dykcja wymowy tego młodego naukowca pozostawia wiele do życzenia i powinien pójść do szkoły prowadzonej przez ELtv)
  • W tym miejscu możemy ścinać drzewa bliżej płynącego potoku, pokazuje Lenka Kuglerowa (7,45’) ponieważ żyje tutaj wiele roślin i organizmów zwierzęcych które odniosą korzyść z większego dostępu światła. W ten sposób wzrośnie różnorodność biologiczna lasu. Drzewa tutaj rosnące są na ogół gorszej jakości

Ale woda w lesie płynie nie tylko w strumieniach ale i w rowach odwadniających które poprawiają warunki wzrostu drzew na terenach bagnistych.

  • W Szwecji mamy tysiące mil rowów (1 szwedzka mila – 10 km), często niezauważalnych, przez które przeskakujemy, nie zastanawiając się nad ich rolą dla wody w lesie i wagi dla jakości tej wody, mówi Eliza Maher Hasselqvist, ekolog wodny (8,40’)

Odnawiany je, często niepotrzebnie.

  • Widzimy że 25-30% wszystkich rowów odwadniających w szwedzkich lasach nie trzeba odnawiać bo po prostu woda w nich nie płynie. Można w ten sposób zaoszczędzić wiele pieniędzy, mówi Eliza (9,00-9,20’) jak i poprawić jakość wody w małych strumieniach leśnych. Badania naukowe wskazują na transport niekorzystnych substancji mineralnych z dna rowów, przy ich oczyszczaniu, do strumieni i rzek.
  • Mamy tutaj dobry przykład na naturalny strumień leśny (9,55’) i zobaczmy czy cały jego bieg, idąc w górę strumienia jest podobny. Po przejściu 800 m odnajdujemy potok w postaci poszerzonego  rowu na zrębie sprzed kilku lat. Woda prawie stoi, jest ciepła i o gorszej jakości , ale jednak płynie dalej i niżej. (10,40’).

Taki dopływ wody cieplej to zimnych potoków leśnych może mieć bardzo negatywne następstwa dla życia i rozrodu ryb i małż. Gospodarka leśna musi zdawać sobie sprawę z wpływu jaki wywiera na rzeki i jeziora leżące poniżej strumienia wód.

Sumując: (11,10’)

Rtęć z opadów atmosferycznych znajduje się w lesie wszędzie. W warunkach środowiska ubogiego w tlen może przekształcić się z rtęci nieorganicznej w szkodliwą dla człowieka metylortęć, np. w koleinach po maszynach leśnych na zrębie i drogach zrywkowych. Płynąca dalej woda transportuje ją do rzek i jezior, a dalej poprzez łowione ryby do człowieka (11,40’)

Aby tego uniknąć i aby chronić wartościowe środowiska naturalne, gospodarka leśna pracuje nad pozostawianiem stref ochronnych wokół cieków wodnych, używając coraz lepszych map hydrologicznych (smarta, czyli mapy inteligentne, to określenie narratorki filmu – moja uwaga) pokazujących gdzie należy być ekstra ostrożnym przy ścince i wywozie drewna.

Mapy hydrologiczne mogą być coraz lepsze i inteligentniejsze gdy naukowcy zaczną poznawać lepiej bieg wody w lesie.

Las pełny jest również starych rowów odwadniających (12.15’) które nie powinny być niepotrzebnie naruszane przez człowieka. Ich czyszczenie może przynieść duże negatywne efekty dla przyrody i środowiska wodnego.

Ale jak ocenić czy podobny zabieg przeprowadzany przez człowieka jest potrzebny czy nie?

Albo jak istotny jest fakt że bardziej dopasowana do środowiska gospodarka leśna powstrzyma w lepszym stopniu dopływ rtęci do rzek i jezior, kiedy stanowi ona tylko niewielką część ogólnej ilości trucizn dostarczanych do środowiska przez człowieka?

Wygląda na to że musimy rozmawiać więcej o lesie, takim wezwaniem kończy się film.

„Vi måste prata om skogen” czyli „Musimy rozmawiać o lesie” – to motto często wypowiadane w szwedzkiej gospodarce leśnej.

Film pokazuje w jaki sposób, wysuwając na pierwszy plan naukę leśną.

Czy widzimy taką lub podobną tematykę w filmach tworzonych przez Lasy Państwowe?

Mam na myśli nie tylko tematykę rtęci ale przede wszystkim wpływ gospodarki leśnej na wodę, jej brak i susze w lesie?

Czy polska nauka leśna odważy się podjąć filmowy  temat negatywnego wpływu zrownoważonej, trwałej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej w wykonaniu Lasów Państwowych na środowisko wodne?

Bo chyba taki wpływ istnieje, prawda? Niezależnie od czynników wymienionych przez Nadleśnictwo Lipka.

Można w tym miejscu przypomnieć Piotra Topińskiego i zaprosić wątpiących naukowców do obejrzenia jego filmu https://www.youtube.com/watch?v=kBSIuk8_3lo&feature=share też pochodzącego z kwietnia 2020 i o pasującym tytule „Suszenie lasu”. Nie jest on co prawda naukowcem leśnym ale jego przypominanie o wadze rozsądku w gospodarce jest chyba równie ważne jak tytuły profesorskie, prawda?

Na szwedzkim filmie widzieliśmy las, cięcia, maszyny leśne i zupełnie nie interesowało nas kto zarządza lub jest właścicielem lasu. Bohaterem filmu była woda w lesie i naukowcy usiłujący ją śledzić.

Woda w lesie polskim jest znacznie trudniejsza do śledzenia i polscy naukowcy leśni są jeszcze bardziej potrzebni do badania jej obiegu i tworzenia inteligentnych map hydrologicznych.

Musimy rozmawiać o lesie, na poważnie, co oznacza że zaczniemy mówić również o ujemnym wpływie gospodarki leśnej na wodę i o metodach zmniejszania tego wpływu. Bo unikanie podobnych tematów oznacza po prostu że nie traktujemy gospodarki leśnej na poważnie.

A tego chyba nie chcą polscy leśnicy i polska nauka leśna.

Czytaj również: http://www.forest-monitor.com/pl/gdzie-ta-woda-w-lesie-podsumowanie-7/

Zdjęcie: länsstyrelsen

8 myśli na temat “Las i woda a gospodarka leśna.

  1. Przejrzałem 3 razy:
    1 „Susza w lesie”
    2″Kwiecień plecień…”
    3″Mała retencja…”
    Nagrane w sympatycznie tonie: robimy co możemy, klimat się zmienia, pomagajcie gasić .
    Mam jednak inne zdanie , oparte o analizę hydrologii leśnej.
    Leśnicy dawne tereny leśne +nieużytki rolne zamienili w wydajne lasy produkcyjne, które wymagają dużej ilości wody . Dlatego poziom wody w gruntach leśnych się zmniejszył, ponieważ zwiększyli WYDATEK wody a PRZYCHÓD(opady roczne) pozostały na tym samym poziomie. Opad średni roczny w Polsce to 600mm. To taki miks śniegu, mżawki, opadu deszczu średniego, czy ulewy razem do siebie dodany. Pan Bóg jednak nie obiecywał leśnikom, że będą gwarantowane śnieżne mroźne zimy co roku i w to miejsce weszły opady drobne lub w okresie letnim. Powoduje to efekt suchego dna lasu, choć opady są na tym samym porównywalnym poziomie.
    Takie są prawa hydrologii i zachęcam leśników do zapoznania się z ich prawidłami za miast pokazywania w filmikach jak pracują nad WYMYŚLENIEM KOŁA.
    Blondynka z filmiku jest super !
    Ładnie i biegle prezentuje to kilku hektarowe oczko wodne. Mam więc pytanie: czy po zrobieniu tego oczka wodnego przybyło w gruncie leśnym w najbliższej okolicy wody, czy JEJ UBYŁO ?????
    Moim zdaniem ubyło 🙂
    Sprawa jest prosta, bo to zwykły dużych rozmiarów rów melioracyjny bezodpływowy, ściągający wodę z okolicy i tracący ją przez parowanie. Można powiedzieć, że znów zwiększono WYDATEK gdy PRZYCHÓD pozostał niezmienny.
    Filmek właściciela sklepiku ze spożywką Piotra Topińskiego, zawiera wszystkie elementy sztuki hydrologicznej. Śmiało Lasy Państwowe mogą go zatrudnić jako głównego konsultanta hydrologicznego dla terenów górskich.

  2. retencja (łac. retentio) – ogólnie: zatrzymanie, powstrzymanie
    Lesnicy pokazują realizowane przez siebie programy o nazwie „mała retencja” BRAWO !!!
    Mam więc pytanie do kogoś KTO w LP czuwa na „małą retencją” lub był przy realizacji czy potrafi za pomocą badań zasobności wody w glebie udowodnić, że program małej retencji, który realizują w lasach przynosi jakie efekty ?????????????
    Trzeba pamiętać, że np. zagrodzenie rzeki przez zastawkę wprawdzie nawodni przed zastawką ale może zadziałać osuszająco za zastawką. Ciekawy jestem czy program małej retencji nie osusza terenów nieleśnych a czasami pewnie tez leż leśnych jak to jest z niezbyt trafnie przemyślanymi OCZKAMI WODNYMI.
    Dawniej piętrzono wodę zastawkami tylko podczas nadmiaru, a gdy sytuacja wracała do normy opuszczano zastawki.
    🙂

  3. Mała retencja w lesie, to termin dla naiwnych pelikanów.
    Poprawia wizerunek ale nie nawodnienie.
    Najczęściej jest to ukazane w ten sposób, że TAMCI wykopali rów odprowadzający wodę a teraz MY go genialnie zasypiemy 🙂
    „Tamci” kopali takie rowy, bo wody mięli za dużo i one pozwalały im wtedy na łatwiejszą eksploatację lasu. Las wtedy był inny i różnił się tym, że przyrastał kilka krotnie wolniej do dzisiejszego, co miało wpływ na wydatek wody w lesie i jego oszczędności gromadzone w glebie leśnej. Na tzw TRANSPIRACJĘ las potrzebował kilkakrotnie mniej wody. Jednak największe znaczenie w zatrzymywanie deszczu mają korony drzew. Technologia leśna opiera się w „pędzeniu lasu” przez zagęszczenie koron. Powoduje to duże zatrzymywanie deszczu, który następnie z nich jest odparowany.
    Małe deszcze więc mogą padać co dzień i nie będzie to miało wpływu na nawodnienie gleby leśnej. Wcześniej leśnicy byli FARCIARZAMI, bo spadał śnieg i topniał wraz z otwarciem sezonu wegetacyjnego. Zaczynało brakować wody już w sierpniu ale końcówka sierpnia już dawała deszcze i się „system kręcił, choć na styk”.
    Te zatrzymywanie przez korony ma nazwę INTERCEPCJA i jeśli opady w Polsce nie trafią w formie dużego śniegu i CIĄGŁYCH opadów deszczu a tylko opadów małych choć częstych, to ta intercepcja potrafi zatrzymać nawet do 65% deszczu w roku.
    Leśnicy osuszyli las na własne życzenie. Ta technologia się nie nadaje w warunkach polskich.

  4. W ostatnim komentarzu popełniłem kilka nieścisłości a nawet pomyłki, więc podaję tekst z korektą. Proszę też o usunięcie poprzedniego.
    Korony zatrzymują do 65% deszczu w roku” – co to znaczy ???????????
    W hydrologii jednostką miary jest 1mm ale oznacza on 1LITR.
    Jeśli na 1ha spada w roku 600 mm czyli 600 litrów co możemy też zapisać 0,6m3/m2 lub 6000 m3/ha.
    65% z tej kwoty daje nam 390 mm czyli z 6000m3/h deszczu, 3900m3/h zatrzymuje się w koronach i naturalnie jest odparowana . Do ściółki dociera 210 mm czyli 2100 m3/ha. Jest to kwota mniejsza nawet dwukrotnie jak w ubogich w deszcz krajach Afryki.
    Ale to nie koniec wyliczanki, ponieważ te 210 mm trzeba jeszcze rozdzielić na parowanie ściółki, odpływ i transpirację.
    Parowanie „swoje weźmie” bez przeszkód i rywalizacja w lesie toczy się po między odpływem a transpiracją. Odpływ przegrywa co widzimy po suchych rowach, ale kwota dla transpiracji i tak staje się niewystarczająca co widzimy po zwiększającym się ilościowo posuszu.
    No i okazuje się , że podstawą w leśnictwie powinna być MATEMATYKA

  5. Z wyliczeń, które przedstawiłem wynika, że leśnictwo w Polsce większość deszczu przekierowuje przez ODPAROWANIE „na wschód”, a resztę zużywa na wzrost lasu, który potem wycina i sprzedaje, by utrzymać firmę.
    Można powiedzieć, że z 30% Polski ZNIKNĄŁ DESZCZ.
    …i jak WAM teraz jest ????????????

  6. Dawne lasy mogły mieć roczne „oszczędności” z deszczu rzędu 300mm czyli 3000m3/ha. Realizował się więc odpływ i nasączenie gleby woda przez cały rok.
    Obecne oscylują w granicy ZERA.
    Dobrze postawić pytanie: jaki to ma wpływ na resztę gruntów w Polsce i jej zasoby WODY ?????
    🙂

Dodaj komentarz