Leśny Ignorant Roku 2016

Nominacje nominacjami a zwycięzcę tytułu Leśny Ignorant Roku 2016 trzeba wybrać. O tym kim jest Leśny Ignorant Roku 2016 i dlaczego jemu ten tytuł został przyznany przeczytacie właśnie w tym poście. 


Nominowani

W ramach przypomnienia do tytułu zostały nominowane trzy osoby. O dwóch było cały czas głośno w 2016 roku, kiedy to na arenę wkroczył trzeci śmiałek. Chodzi mianowicie o Ministra Środowiska, Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych i brawurowy występ Dyrektora RDLP z Krakowa, który możecie obejrzeć jeszcze raz tutaj: Nominacje do tytułu Leśny Ignorant Roku 2016

Muszę na początku przyznać, że godziny spędzone na zapoznawaniu się z kandydatami, jak i z programem ramowym Telewizji TRWAM i Radia Maryja poszły na marne. O zwycięztwie zadecydował jeden niewinny wywiad, który odkrył całe oblicze zwycięzcy i jego niezrównaną arogancję względem leśnictwa. Oczywiście ten post jest formą pewnej ironii, jednakże myślę, że powinien dać wiele do myślenia tym, którzy żyją jeszcze w świecie niewinności i błogich ideałów.

Zwycięzca

Zwycięzcą w moim plebiscycie, bez dwóch zdań, został Dyrektor Generalny Lasów Państwowych. Chociaż w innym plebiscycie zajął dopiero 889 miejsce, ale to i tak najwyższe miejsce spośród wszystkich nominowanych do Leśnego Ignoranta Roku 2016. Co zdecydowało o wygranej? Zdecydował jeden wywiad udzielony reżimowej prasie w listopadzie 2016 roku (tutaj możecie pobrać cały numer z wywiadem zaczynającym się na 8 stronie). A dlaczego akurat tę gazetę nazywam reżimową przeczytacie na przykład tutaj:

Raz prozą, raz rymem.., czyli zrozumieć reżim

Leśne grupy na Facebook.

A teraz uargumentuje swój wybór i przeanalizuję ten „wywiad”, właściwie wybrane pytania i odpowiedzi.

Leśny Ignorant Roku 2016

Zaczyna się tak:

Przypomnijmy naszym czytelnikom – jakie założenia Panu przyświecały, gdy rok temu obejmował Pan funkcję dyrektora generalnego LP? 

Moja wizja działania Lasów Państwowych zasadza się na aksjomacie (tu moja uwaga – chodzi tutaj o twierdzenie, które przyjmowane jest bez dowodu, czyli mówię i tak musi być i nie muszę tego udowadniać bo tak jest) o bezwzględnej potrzebie utrzymania obecnej formy organizacyjno-prawnej LP, jako grupy przedsiębiorców działających bez twardej osobowości prawnej, tj. mających zdolność prawną, ale niebędących osobami prawnymi. Obejmując funkcję dyrektora generalnego, powiedziałem jasno: godzę się na kierowanie Lasami Państwowymi pod warunkiem, że zostanie zachowana forma organizacyjno-prawna LP, kształtująca się od 90 lat (czyli nie zrobię w skrócie nic – moja uwaga). Mam pewność, że minister środowiska to rozumie i ma determinację, by ten stan utrzymać. Niezwykle istotnym założeniem jest także utrzymanie większości usług ekosystemowych i społecznych na warunkach ich nieodpłatnego pobierania. To w polskiej tradycji rzecz bezdyskusyjna, że zbieranie grzybów i jagód, dostępność lasu na potrzeby rekreacji i wypoczynku, a także wypełnianie przez lasy funkcji uzdatniania wody czy gromadzenia CO2 – to wszystko powinno być nieodpłatne. Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli iść w kierunku urynkowienia tych funkcji. 

Trochę zabawne w tej wypowiedzi jest dla mnie stawianie jakichkolwiek warunków przez Pana Dyrektora Ministrowi. Czym się Pan Dyrektor wyróżnia na rynku leśników, aby to właśnie on przejął stery samofinansujących LP i jeszcze stawiał jakiekolwiek warunki? Doktoratem, bez dorobku naukowego i naukowych recenzji jego monografii? Umiejętnościami zarządania organizacją? A może właśnie 889 miejscem na liście z innego plebiscytu? Ciężko znaleźć odpowiedź na to pytanie dlaczego właśnie on, a może przeciwnie – zbyt prosto.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie?

Druga sprawa. Ja kompletnie nie rozumiem retoryki Pana Dyrektora i straszenia społeczeństwa pobieraniem opłat za usługi ekosystemowe. Niestety, ale jest kompletnie odwrotnie, bo społeczeństwo cały czas ponosi te opłaty z racji faktu samofinansowalności LP i migania się od odprowadzania pieniędzy do Budżetu (dla jasności podatki z działalności ubocznej to żadne podatki). W późniejszej części wywiadu Pan Dyrektor mówi tak:

„Dzięki bardzo dobrym rozwiązaniom z ustawy o lasach możemy działać na zasadzie samowystarczalności finansowej, pokrywając koszty z przychodów, w przeciwieństwie do wielu państw w Europie, gdzie gospodarka leśna jest dotowana. Nie musimy się zatem obawiać obcięcia środków pomocy publicznej.”

Odnośnie tego fragmentu to mam tylko jedno zastrzeżenie. Po co porównywać się do krajów gdzie leśnictwo jest dotowane? Może porównajmy samofinansujące Lasy Państwowe do tych krajów, gdzie leśnictwo przynosi spory przychód do Budżetu Państwa (USA, Nowa Zelandia, Skandynawia – zaraz podam świetny przykład). Nie widzę sensu porównywania się do gorszych od nas, i cały czas mówienia wszystkim jacy to my nie jesteśmy wspaniali. Porównajmy się do silniejszego, a wtedy zobaczymy gdzie ma swoje miejsce w szeregu polskie leśnictwo na arenie międzynarodowej. Każdy może zadać sobie pytanie,  co ja mam z pracy Dyrektora i istnienia LP? Grzyby za darmo, świeże powietrze, uzdatnianie wody? I tak bym to miał, gdyby ta firma poszła w kompletnie przeciwnym kierunku tzn. zaczęłaby wreszcie działać jak przedsiębiorstwo prywatne, a nie wkręcała ludziom kit o samofinansowalności (wrócę w innym poście do tego wątku). Także w skrócie, ja nie kupuję tych aksjomatów. Później Pan Dyrektor mówi tak, i tutaj poziom narcyzmu sięga zenitu:

„Jednym z głównych zagrożeń jest podważanie wpływu zrównoważonej działalności gospodarczej na różnorodność biologiczną. A przecież to Lasy Państwowe i prowadzona przez nie gospodarka leśna doprowadziły do tego, że polskie lasy są olbrzymim magazynem różnorodności biologicznej. Nikt tego nie kwestionował do momentu, gdy nie zorientowano się, że autorytet tego typu instytucji, która odnosi sukces i jest wzorem do naśladowania, można podważyć zarzutem, iż gospodarka leśna silnie zniekształca ekosystem leśny, a więc szkodzi różnorodności”

Pytanie drugie odpuszczam analizie, gdyż Pan Tadeusz Ciura pisał o tym bardzo dużo ostatnio i zgadzam się z nim, że zachód Europy nie jest taki głupi jak nam Polakom się może wydawać, i oni już wiedzą jak skonsumować porozumienie paryskie. W mniemaniu Pana Dyrektora to on będzie prekursorem tej konsumpcji. Więcej o gospodarstwach węglowych przeczytacie tutaj:

Ślad węglowy a Lasy Państwowe

Ślad węglowy a leśnik.

Kabaret Ministra i Lasów Państwowych.

Tu mała dygresja. Niestety, ale dla Polski prawda jest bardziej brutalna, gdyż na zachodzie wiedzą świetnie jak robi się biznes na odnawialnej energii, bioekonomii, rozwoju zrównoważonym, leśnictwie wielofunkcyjnym i innych sloganach, które my tylko kupujemy jako coś nowego, a tak naprawdę jesteśmy o 2 kroki z tyłu. Innymi słowy, inni robią na takich sloganach świetne biznesy, kiedy my kupujemy tylko ideologię. Mały przykład. Niemcy już od roku 1970 mieli bardzo silny lobbing odnawialnych źródeł energii, a od 1980 były wręcz pionierem w polityce zachęcającej do rozwoju odnawialnych źródeł energii. A my? U nas dopiero zdefiniowano odnawialne źródła energii w 1997 roku w Prawie energetycznym. W poście Pochłanianie czy wydzielanie dwutlenku węgla? możecie dowiedzieć się więcej o co tak naprawdę toczy się gra na rynku odnawialnych źródeł energii.

Współpraca ze wszystkimi

Jeśli chodzi o współpracę to Pan Dyrektor mówi tak:

„Dziś LP dobrze współpracują z przemysłem drzewnym – rozmawiamy z przedstawicielami tego środowiska i się porozumiemy. Wydaje się, że dogadujemy się również z przedsiębiorcami leśnymi. Zresztą uruchamiamy też w tym obszarze pewne działania rozwojowe. Chcemy wesprzeć ten sektor, nie wprost, bo to byłaby pomoc publiczna, ale przez działania pośrednie. Dobrze układa się też współpraca z ruchem związkowym, bo mamy bardzo mądrych związkowców, którzy słuchają rzeczowych argumentów.”

Ciekawe, chociaż leciutko sprzeczne z pojawiającymi się w sieci innymi komunikatami, które trochę podważają tę znakomitą współpracę. Na przykład tutaj komunikat Komunikat Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, czy Leśnej Solidarności przeciw Ministerstwu Środowiska i Lasom Państwowym. Już o ZULach i ich głodowych stawkach od wielu lat i „wspaniałej” długoletniej współpracy z LP nawet nie wspomnę, bo ich komentarze mogłyby nie być na tyle kulturalny, aby go opublikować. A jak współpraca z lasami prywatnymi i ich zrzeszeniami? Tych Pan Dyrektor nie wspomina, bo praktycznie nie istnieją. A jak nie istnieją, to po co z nimi współpracować? Chociaż legenda głosi, że siedzą cicho jak zając pod miedzą i liczą na łaskę Pana Dyrektora i Ministerstwa Środowiska. Po przeczytaniu tego postu, może trochę im się oczy otworzą z kim mają doczynienia.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Ekocentryści – kim są i czego chcą? ( o nich Pan Dyrektor również wspomina jako, że posuwają się w argumentach i żądaniach do absurdu). 

LP bez sprzedaży drewna

Innym ciekawym pytaniem w całym wywiadzie było to o odebraniu LP przychodów ze sprzedaży drewna. Pan Dyrektor sobie tego nie wyobraża i w dodatku twierdzi, że ciągłość procesu produkcyjnego od nasion, przez sadzonki, pielęgnację upraw i drzewostanów, aż po wytwarzanie surowca jest wielką wartością. Tutaj zgadzam się z Panem Dyrektorem, że trzymanie ręki na pulsie na każdym szczeblu produkcyjnym biznesu jest ważne. Co nie oznacza, że każdy ten szczebel muszą robić Lasy Państwowe, gdyż inne firmy wyspecjalizowane mogą robić to lepiej. I jeszcze jedno, LP nie mają ręki na pulsie niestety, gdyż to nie one planują wielkość swojego pozyskania, tylko ślepo podążają za Planem Urządzania Lasu, tworzonym przez BULiGL. A podział etatu na 10 to żadne planowanie taktyczne, nie mówiąc o strategicznym. Gdyby LP oddały sprzedaż drewna innej spółce skarbu państwa (coś na wzór BULiGL) to co by się stało? Dla przemysłu drzewnego – pewnie nic bo monopol na rynku drzewnym pozostałby dalej, dla LP – tutaj bardziej rozchodziłoby się o rozdzielanie pieniędzy ze sprzedaży drewna i ewentualnymi premiami. W sumie ta zmiana mało by wniosło, i dlatego zgadzam się z Panem Dyrektorem, że to kiepski pomysł. Szkoda tylko, że Pan Dyrektor nie podaje w swoim wywiadzie żadnych argumentów za i przeciw, co ta zmiana by wniosła w życie rynku leśno-drzewnego w Polsce.

Lasy monofunkcyjne

Myślę, że pytanie: „A co Pan sądzi o lansowanej przez niektórych naukowców i aktywistów ekologicznych koncepcji podziału na plantacje i lasy ochronne?” obnażyło troszeczkę ignorancję Pana Dyrektora.

Odpowiedź:

„Nie wyobrażam sobie zerwania z wielofunkcyjnością lasów w Polsce. Wkrótce opublikujemy zarządzenie, w którym udowodnimy, że jest to konieczne, dowodząc tego na podstawie wyceny lasów i ich funkcji. Nie wolno doprowadzić do powstawania lasów monofunkcyjnych. Ktoś, kto głosi taki pogląd, domaga się de facto zniszczenia wielkiej wartości: przyrodniczej, społecznej i ekonomicznej. Przecież dziś możemy chwalić się niespotykaną różnorodnością biologiczną polskich lasów właśnie dlatego, że mamy zrównoważoną i wielofunkcyjną gospodarkę.”

Chciałbym, aby Pan Dyrektor wskazał  mi chociaż jeden las monofunkcyjny w Polsce. Nie ma takiego! Gdybyśmy nawet mieli typową plantację sosnową (wiek rębności w przedziale 48-89 lat), to i tak spełniałaby inne funkcje takie jak wiązanie CO2, funkcje wodochronne, turystyczne (są ludzie, którzy lubią oglądać plantacje) a nawet ekologiczne, w postaci wspierania ochrony przyrody (mniej pozyskania w lasach nieplantacyjnych – np. Pirard (2016)), czy odnawiania bioróżnorodności na terenach zdegradowanych – np. Bremer (2010).

Szkoda mi komentować owo zarządzenie, w którym LP udowodnią, że wielofunkcyjność jest konieczna – bo będzie ono tak wiarygodne jak przedwyborcze sondaże. No i na koniec zdanie aksjomat, samo z siebie wynikające: mamy niespotykaną różnorodność biologiczną – bo mamy TWZ gospodarkę leśną. Ciekawe jaką mielibyśmy bioróżnorodność bez TWZ gospodarki? Wtedy można by porównać, a tak to musimy wierzyć Dyrektorowi na słowo.

Po za tym już od czasów Adama Smitha wiemy, że coś co jest „monofunkcyjne” (chodzi tu bardziej o wyspecjalizowane) jest bardziej efektywne. W leśnictwie sprawę przewagi „jednofunkcyjności” nad „wielofunkcyjnością” dyskutował Jeffrey Vincent i Clark Binkley (zajmę się tą sprawą w oddzielnym poście, bo jest arcyinteresująca i podważająca polskie leśnictwo wielofunkcyjne).

LP podzielone

Kolejne pytanie też jest niczego sobie. Brzmi ono tak:
„Są też tacy, którzy marzą o podziale LP na podmioty zajmujące się różnymi obszarami działalności leśnej…”

i Pan Dyrektor:

„Taki podział leśnictwa na sektory: hodowlą lasu zajmowałaby się jedna instytucja, turystyką inna, ochroną przyrody kolejna, a pozyskaniem drewna jeszcze inna, byłby ogromnym błędem. Podobny tragiczny eksperyment przeprowadzono w niektórych krajach tzw. demoludów i nie ma tam już w zasadzie leśnictwa państwowego. Nastąpiło uwstecznienie leśnictwa, doszło do karykaturalnych rozwiązań, tworzenia spółek i spółeczek i realnego uwłaszczenia na majątku państwowym. Takie rozwiązanie byłoby wielką szkodą dla polskiej racji stanu.”

Znów, nie rozumiem porównań do demoludów. Po co porównywać się do słabeuszy? Porównajmy się na przykład do fińskiej grupy Metsähallitus, gdzie mamy wyraźny podział na:

I) leśnictwo (85% przychodów całej grupy, sprzedaż drewna, urządzanie lasu, ),
II) grupę zajmującą się biznesowym portfolio (w niej 5 innych firm, np. Laatumaa – nieruchomości (kupno, dzierżawy, a także wynajem pod wypoczynek), Fin Forelia Oy –  produkcja sadzonek,  MH-Kivi Oy – sprzedaż ziemi (torfowej itp.) i odpowiedzialność za wydawanie zezwoleń na pozyskiwanie kopalin na terenie Metsähallitus, Siemen Forelia Oy – produkcja i sprzedaż nasion, Metsähallitus Holding Oy – rozwój inwestycji)
III) Usługi związane z dziedzictwem naturalnym (tutaj za pomocą tej spółki córki, Metsähallitus zarządza parkami narodowymi, rezerwatami itp., a także jest odpowiedzialny za ochronę gatunkową, wędkowanie, sprzedaż licencji na polowania, budową infrastruktury turystycznej i turystyką itp.).

Jak ktoś trochę interesuje się biznesem, to powinien sobie pomyśleć, że to jest prawdziwy holding i biznesowy potentat. Metsähallitus kontroluje w pełni wszystko co z leśnictwem związane w Finlandii, czyli od planowania przez pozyskanie po usługi dla społeczeństwa. Lasom Państwowym niestety daleko do tego. No i wbijające do trumny LP gwóździe:

1) Metsähallitus zarządza na ponad 30% całej Finlandii, a przy tym pracuje w nim… tylko ok. 3000 ludzi.
A ile pracuje w LP? Coś chyba ponad 25 tysięcy. 

2) W 2013 Metsähallitus odprowadził do budżetu Finlandii 130 milionów EURO (ponad 0.5 miliarda PLN)!
A ile LP odprowadziły? Tego nie wiem, ale dla porównania powiem, że w 2012 LP miały zysk netto równy tylko jakieś 300 milionów PLN, a na kontach bankowych w lokatach 3.08 miliarda PLN (niby przyszykowane na klęski i dekoniunkturę na rynku drzewnym). 

3) Pomimo istnienia grupy Metsähallitus w Finlandii, właściciele prywatni i cały sektor prywatny mają się bardzo dobrze. Na tyle dobrze, że podbijają świat swoimi produktami drzewnymi, czy inwestycjami zagranicznymi (patrz UPM czy Stora Enso). 

Także, można Panie Dyrektorze. Tylko trochę trzeba być oczytanym i wyjść po za nasze polskie podwórko. No i przestać porównywać się do słabeuszy, i zacząć mierzyć się z lepszymi. No i na końcu trzeba przestać być ignorantem i wyzbyć się „aksjomatu”, że my Polacy jesteśmy królami świata i, że polskie leśnictwo jest wzorem do naśladowania dla całego świata. Także, Panie Dyrektorze : Miej miłosierdzie dla nas, i całego świata, ale z Pana nastawieniem za daleko ta firma nie pojedzie.

Zmiana warty?

Przedostatnie pytanie do Pana Dyrektora jest prawdopodobnie najsmutniejsze – dla wszystkich pracowników LP, nawet dla całej jej rzeszy. Brzmi tak: „Wracając do spraw wewnątrz organizacji. W ciągu roku mieliśmy do czynienia z bardzo dużą wymianą kadry kierowniczej. Czy to już koniec zmian kadrowych?”. 

W odpowiedzi na nie, Pan Dyrektor nie pozostawia nadziei tym, którzy byli idealistami i wierzyli w dobrze wykonywaną pracę przez samych siebie. Mówi:

„Nigdy nie można powiedzieć, że w polityce kadrowej nastąpił koniec zmian. Oczywiście były one bardzo duże, lecz trzeba dostrzec rzecz dotąd niespotykaną – swoje stanowiska zachowała część osób z najwyższego szczebla zarządzania, np. zastępca dyrektora generalnego Krzysztof Janeczko, człowiek twórczy i potrzebny, czy główny księgowy LP Andrzej Czerski. Zmieniła się większość obsady dyrektorskiej RDLP, co też nie jest nowością, bo przy każdej zmianie warty w LP taka wymiana następuje. To niejako substytut kadencyjności. Dobrze jest, że nie mamy jej zapisanej w prawie w sposób twardy, ale ona faktycznie się kształtuje, choć nie jest obligatoryjnie stosowana. Zmieniło się też wielu nadleśniczych. Nie będę ukrywał, że boli mnie, gdy rozwój LP zbyt często w opinii niektórych ogranicza się do postulatu zmian kadrowych. Zasoby ludzkie są wielką wartością Lasów Państwowych. Tu nie może być przypadku, stanowiska kierownicze muszą zajmować ludzie z wiedzą i doświadczeniem, dlatego nie jestem zwolennikiem zmian dla samych zmian. Ważny dla mnie jest też sposób, w jaki owe zmiany zachodzą, i ich styl. Niedawno żegnaliśmy dyrektora Kazimierza Szablę; nie pamiętam równie godnego i uroczystego pożegnania. Nie powiedzieliśmy sobie z dyrektorem „żegnaj”, tylko „do widzenia”. W przeszłości nie zawsze tak było. Często nie liczono się z losem człowieka, pozostawiając go samemu sobie, niekiedy w konfrontacji z organami ścigania. My z konsekwencją przestrzegamy zasady, że człowiek, który posiadł wiedzę i zebrał doświadczenie, powinien dalej pracować dla dobra Lasów Państwowych. Nie było przypadku, byśmy nie zagospodarowali osoby, która odeszła ze stanowiska. Na przykład dyrektor Janusz Zaleski zajmuje się obecnie bardzo ważnym zagadnieniem składów drewna energetycznego, a dyrektor Piotr Adamski pracuje nad uruchomieniem programu rozwojowego – eksploatacji złóż kopalnianych na potrzeby budownictwa drogowego.”

Zmiana warty? Lasy Państwowe to nie grób Jezusa, aby zmieniać przy nim wartę, tylko firma, gdzie najlepsi specjaliści powinni się ostawać!
Rzecz niespotykana, o której Pan Dyrektor mówi, to rzecz niestety, ale bardzo spotykana i nie ma nic wspólnego z wiedzą i doświadczenie. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że Pan Janeczko zachował stanowisko (tak nawiasem to jest on jedną z przyczyn, gdzie ja obecnie się znajduję – i nawet mogę być mu za to chyba wdzięczny- o tym innym razem), bo tak jak i Minister Środowiska, Pan Janeczko wywodzi się ze środowiska akadamickiego, czytajcie z SGGW. A wiemy, że w takim środowisku wszyscy znają się jak łyse konie. Janeczko, Piekutin, Szyszko, Płotkowski, Zieliński to tylko kilka nazwisk, które leśnikom w Polsce powinny obić się o uszy, jak nie wygooglujcie sobie. W skali światowej – żaden nieznany (chodzi mi tutaj o brak ich wkładu w literaturę światową), w skali Polski – powiedzmy sobie rozpoznawalni.

I tu cytuję, jeszcze raz:  „Tu nie może być przypadku, stanowiska kierownicze muszą zajmować ludzie z wiedzą i doświadczeniem, dlatego nie jestem zwolennikiem zmian dla samych zmian”. 

Chyba każdy kto pracuje w LP, i przeżył już kilka zmian, przyzna, że jest chyba troszeczkę odwrotnie. Ja bynajmniej nie widzę tego doświadczenia i wiedzy u ludzi zajmujących kierownicze stanowiska w LP, od już kilku zmian. Hipokryzją aż bije po oczach, ale może tym stwierdzeniem tylko Pan Dyrektor chciał się dowartościować.

Druga część wypowiedzi to już chyba prywatne losy Pana Dyrektora, którego jak pamiętam (z prasy) CBA zatrzymało, tutaj pisał o tym Las Polski: Artykuły – I po aferze. Czy słusznie, czy nie, to nie moja sprawa by to rozsądzać, ale na pewno ta sytuacja piętno na Panu Dyrektorze i obecnym dyrekotrze z Radomia odcisnęła wyraźne piętno.

Dalej, trochę zasłony dymnej i propagandy: My z konsekwencją przestrzegamy zasady, że człowiek, który posiadł wiedzę i zebrał doświadczenie, powinien dalej pracować dla dobra Lasów Państwowych.”

No dobra, ale nie na stanowisku inżyniera nadzoru, czy podleśniczego! Chodzi mi o formy degradacji w LP, od zera do bohatera i оборот.  Jakoś w tej całej wyliczance nazwisk zabrakło mi jednej osoby, co się dzieje z byłym Dyrektorem LP? Czy też wpasował się w tą zasadę i dalej pracuje dla samofinansujących LP? 

Pan Dyrektor mówi: Nie było przypadku, byśmy nie zagospodarowali osoby, która odeszła ze stanowiska.”

To zdanie nawet bardziej mnie intryguje, co robi były Dyrektor LP – Pan Adam Wasiak?

Reżimowa telewizja propagandowa

W ostatnim pytaniu, co udało się nowej ekipie pod kierownictwem Pana Dyrektora zrealizować pada odpowiedź:

„Wszystkie moje plany zostały zrealizowane lub są bardzo zaawansowane”. 

Do sukcesów nasz Leśny Ignorant Roku 2016 wymienia między innymi: nowe konta księgowe, których nie było, gospodarstwa węglowe, nowy system sprzedaży drewna (co do którego jest duża wątpliwość ze strony przemysłu drzewnego), czy właśnie reżimową telewizję propagandową, która moim zdaniem jest tak nudna, że na trzeźwo nie da się tego oglądać. No chyba, że dla samej Pani Rzecznik LP, którą bardzo podziwiam. Podziwiam ją za to, ze mając takiego szefa, musi się ona z tego wszystkiego umiejętnie tłumaczyć,  zachowuję przy tym nieziemską powagę. A skoro wiemy jaka jest gazeta reżimowa, to telewizja niedaleko od niej pada, moim zdaniem.

„Ignoranci zawsze są wszechstronni” (Antoni Regulski)

To co dało nominowanemu przewagę nad konkurencją i w konsekwencji zwycięztwo, to właśnie cytat Antoniego Regululskiego. Czy jest w ogóle jakiś leśny temat na który Pan Dyrektor Generalny Lasów Państwowych by się nie wypowiedział? Od chodzenia po telewizjach i dyskusjach na temat Puszczy Białowieskiej (i brak argumentów nawiasem, tylko prezencja wielkiej książki mądrości u Wildsteina) przez pisanie zasad sprzedaży drewna (czuć na kilometr rękę Pana Dyrektora, bo kto inny by napisał tak, cytuję Załącznik nr 1 do Zarządzenia nr 46 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z dnia 24 października 2016 r., punkt 6 podpunkt 4 brzmi: „przy sprzedaży drewna nie ma możliwości kształtowania ceny równowagi między popytem a podażą z wykorzystaniem mechanizmów wolnorynkowych. Próba zbywania na zasadach wolnego rynku surowca drzewnego jako dobra systemowo rzadkiego musi nieuchronnie prowadzić do kurczenia się oraz nienaturalnego monopolizowania bazy nabywców drewna” – no Pan Janeczko (ekonomista) raczej tego by nie wymyślił), aż po wiedzę na temat ekonomii leśnictwa (albo jej brak).

Pan Dyrektor jest niewątpliwie wszechstronnym człowiekiem. Czyli zna się na wszystkim, a może właśnie na niczym…

Chciałoby się rzec, zwyciężcy gratulujemy i… prosimy o więcej! Pytanie tylko, czy pracownicy LP i sami jej pracownicy są na to mentalnie gotowi?

3 myśli na temat “Leśny Ignorant Roku 2016

  1. „Tu mała dygresja. Niestety, ale dla Polski prawda jest bardziej brutalna, gdyż na zachodzie wiedzą świetnie jak robi się biznes na odnawialnej energii, bioekonomii, rozwoju zrównoważonym, leśnictwie wielofunkcyjnym i innych sloganach, które my tylko kupujemy jako coś nowego, a tak naprawdę jesteśmy o 2 kroki z tyłu. Innymi słowy, inni robią na takich sloganach świetne biznesy, kiedy my kupujemy tylko ideologię. Mały przykład. Niemcy już od roku 1970 mieli bardzo silny lobbing odnawialnych źródeł energii, a od 1980 były wręcz pionierem w polityce zachęcającej do rozwoju odnawialnych źródeł energii. A my? U nas dopiero zdefiniowano odnawialne źródła energii w 1997 roku w Prawie energetycznym. W poście Pochłanianie czy wydzielanie dwutlenku węgla? możecie dowiedzieć się więcej o co tak naprawdę toczy się gra na rynku odnawialnych źródeł energii. „……..Ta mala dygresja z niemieckim przykladem jest w zasadzie jednym wielkim idiotyzmen. Zwanym „zielonym mysleniem” – jak to ladnie ujeli dwaj liberalni publicysci – Meixner i Miersch, ktorzy z tym „mitem germanskiej poprawnosci Ekulogicznej” rozprawili sie w ksiazce pod tym samym tytulem. Trza sobie zdac sprawe z tego DLACZEGO Niemcy sie stali tym eko – pionierem, ILE to kosztowalo i kosztuje spoleczenstwo i JAKIE reperkusje ma dla srodowiska zwanego naturalnym w kraju Adolfa……Z tej perspektywy – wlacznie z tym co jest zmiatane pod dywanik – nie wszystko co na przedmurzu krzescijanstwa mocno bujajacym sie w oblokach kierownikom tego wydaje sie byc irracjonalnym, wcale nie jest irracjonalnym…..PS …..Sa wybory „Leśny Ignorant Roku 2016” , a czy kierownictwo tego bloga planuje tez wybory „Leśnych Miss Roku 2016″…?…….Bo ja mialbym dwie kandydatki. Kandydatow znaczy….Pytam siem tylko…..Tak trzymac i nie popuszczac. Pozdrawiasy. Wasz zawsze daka.

  2. Troche pogooglowalem…..

    Za to :

    1) Metsähallitus zarządza na ponad 30% całej Finlandii, a przy tym pracuje w nim… tylko ok. 3000 ludzi.
    A ile pracuje w LP? Coś chyba ponad 25 tysięcy.

    2) W 2013 Metsähallitus odprowadził do budżetu Finlandii 130 milionów EURO (ponad 0.5 miliarda PLN)!
    A ile LP odprowadziły? Tego nie wiem, ale dla porównania powiem, że w 2012 LP miały zysk netto równy tylko jakieś 300 milionów PLN, a na kontach bankowych w lokatach 3.08 miliarda PLN (niby przyszykowane na klęski i dekoniunkturę na rynku drzewnym).

    3) Pomimo istnienia grupy Metsähallitus w Finlandii, właściciele prywatni i cały sektor prywatny mają się bardzo dobrze. Na tyle dobrze, że podbijają świat swoimi produktami drzewnymi, czy inwestycjami zagranicznymi (patrz UPM czy Stora Enso). ”

    Sie wlasciwie nalezy miejsce w czolowce lesnych ignorantow……..To jest jedna z prymitywniejszych manipulacji dot. lasow…..Nie wstyd kierownika starszego za to co Mlody wypisuje ?. Nawet jak ten komentarz zniknie, to pozwole sobie ten fragment skopiowac i i odpowiednio skomentowac. Podpierajac sie FAKTAMI I LICZBAMI. To wcale nie jest takie trudne…….Czy kierownik Mlodszy naprawde wierzy, ze ma do czynienia z idiotami ?…Czy sam….?…..na forum LP toczy sie wlasnie dyskusja o manipulacji madialnej….Serdecznie pozdrawiajac raz jeszcze…..Wasz daka

Dodaj komentarz