prywatyzacja lasów

Neandertalska prywatyzacja lasów publicznych na świecie

W wolnej chwili przeczytałem cały artykuł Pana Sylwestra Kowalczuka z Nadleśnictwa Rudka na temat „Zmiany własnościowe lasów”. Końcówka artykułu rozbawiła mnie do łez. W tym poście opiszę o prywatyzacji lasów publicznych na przykładzie kilku krajów i mam nadzieję, że zniszczę neandertalską teorię Pana Sylwestra. 


Szybka recenzja artykułu

Artykuł o którym mowa (pt. „Zmiany własnościowe lasów„) został opublikowany w Drohiczyńskim Przeglądzie Naukowym, co przykro mi stwierdzić, ale na podstawie tego jednego artykułu z nauką ma raczej mało wspólnego. Jest to artykuł informacyjny a nie naukowy, gdyż nie odpowiada na żadne naukowe pytanie. Myślę, że od doktoranta Instytutu Badawczego Leśnictwa powinno wymagać się dużo więcej, a od czasopisma mającego „naukowy” w nazwie tym bardziej. Inna kwestia, czasem gdy czytam artykuły naukowe polskich leśników to dochodzę do wniosku, że są to ludzie renesansu. Na wszystkim się znają i wszystkim się interesują. Pan Sylwester pisze rozprawę doktorską nt. „wpływu wielkości kompleksu leśnego na stopień porażenia drzewostanów przez wybrane patogeny grzybowe” a tu nagle pisze artykuł o własności lasów. W sumie dlaczego nie? Z drugiej strony w jego krótkim życiorysie pod artykułem znajduje się informacja, że zajmuje się problematyką nadzoru nad lasami prywatnymi. Czyżby w polskim leśnictwie zdominowanym przez Lasy Państwowe trudno było o promotora, który pomógłby zbadać wybrane zagadnienie nt. lasów prywatnych w Polsce i na świecie? Być może wnioski nie byłyby po myśli LP? A te, które wysnuł Pan Sylwester z pewnością są po myśli LP i to bardzo. Problem tylko, że ostateczny wniosek jest bezpodstawny i jednocześnie bardzo zabawny. Rozdział, który był dla mnie najciekawszy w tym artykule to historia lasów w Polsce a zwłaszcza przemiany lasów prywatnych w państwowe, ponieważ autor podaje cenne dane liczbowe. I o tym chciałbym napisać trochę więcej, gdyż uważam, że te dane świetnie dopełniają mój pierwszy artykuł, który napisałem na naszym blogu, czyli Lasy państwowe w krajach postkomunistycznych zrodziły się z krzywdy i cierpienia zwykłych ludzi. 

Zmiany własnościowe lasów w Polsce

Po zakończeniu I wojny światowej struktura własności leśnej kształtowała się całkiem odmiennie od tej obecnej. Własnością państwa była tylko 1/3 lasów, zaś 2/3 lasów było własnością prywatną, w której zdecydowanie dominowała wielka prywatna własność leśna. Co to znaczy wielka prywatna własność leśna? Myślę, że wielu ludziom w Polsce, a zwłaszcza leśnikom, jest to ciężkie do wyobrażenia, ale prywatny majątek leśny Radziwiłłów na północnym Polesiu miał ok. 160 tys. ha, ordynacji zamojskiej – ok. 140 tys. ha, ordynacji dawidgródeckiej – ok. 130 tys. ha, Habsburgów na Żywiecczyźnie – ok. 40 tys. ha oraz ordynacji ołyckiej (ok. 30 tys. ha). Tak dla szybkiego porównania, prywatny las o wielkości od 10 tysięcy hektarów w górę to już nie lada gratka i dobry kąsek dla inwestorów. Np. SCA kupiła niedawno nieruchomość rolno-leśną o wielkości ok. 10 tys. ha (7.6 tys. ha lasu, 2tys. ha użytków rolnych) z zasobnością 1 miliona m3 na Łotwie o wartości 26.2 milionów euro.

Bardzo ciekawe, że w 1921 roku obszar gospodarstw prywatnych stanowił 82% a sektor publiczny zaledwie 18%. 50% sektora publicznego stanowiły lasy państwowe, które były administrowane przez Dyrekcję Naczelną Lasów Państwowych, wchodzącą w skład Ministerstwa Rolnictwa. I tak na przykład w 1936 roku Lasy Państwowe dokonały wykupu 105 tysięcy ha lasu z majątku Jarosława Potockiego, ale dalej leśnictwo w Polsce było zdominowane przez lasy prywatne a nie państwowe. Nie sądzę, żeby w okresie międzywojennym ówczesne Lasy Państwowe miały prawo pierwokupu. Na pewno miały lepszych menadżerów niż obecnie, czujących biznes dość dobrze.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie?

Podoba mi się, że istniały wówczas oddzielne przepisy dotyczące lasów publicznych i prywatnych. Nie to co mamy obecnie, że jedna ustawa dotyczy obu form własności, a w dodatku, że powierza „nadzór” (czytaj kontrolę) starostwom lub nadleśnictwom nad lasami prywatnymi. Tak jakby prywatnych właścicieli lasów prywatnych trzeba kontrolować co robią w swoim własnym lesie. Kpina.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Opcje strategiczne dla państwowych leśnych instytucji w Polsce

Jednak już na chwilę przed wybuchem II wojny światowej w głowach polskich leśników rodziły się lekko komunistyczne pomysły. I tak, wychwalany przez Lasy Państwowe Adam Loret powiedział:

„niekorzystny stan gospodarki w lasach prywatnych jest wynikiem nie tylko nieumiejętności i niezrozumienia interesów publicznych przez ich właścicieli, lecz przede wszystkim wskutek powszechnego łamania ustawowych przepisów ochronnych.”

>>CZYTAJCIE DALEJ: Mit założycielski Lasów Państwowych, czyli o tym, kto naprawdę był Ojcem Założycielem. Cz. 1: Twórcy i beneficjenci.

Nastrój był iście komunistyczny. Zresztą nie za bardzo wierzę w dobroć leśników lasów państwowych o nasz kraj w tamtych czasach jak i obecnych, zwłaszcza wypowiadających się o swoim konkurencie, czyli lasach prywatnych. Jak podaje artykuł w latach 1922-1932 organy ochrony lasów wstrzymały „cięcia pustoszące” w 23 tys. majątków o łącznej powierzchni 3.7 miliona hektarów. Podobno w tym okresie wyrąbano niezgodnie z prawem 264 tys. ha lasów, osądzono  ponad 24 tysiące spraw oraz w ramach kary zasądzono na rzecz Skarbu Państwa blisko 13 mln zł. Jak na kraj zbierający się po jednej wojnie światowej, Państwo nie było zbyt wyrozumiałe dla właścicieli prywatnych wycinających swoje własne lasy na potrzeby odbudowy kraju. Lepiej jeszcze było dojechać prywatnych właścicieli karami. Niestety ale artykuł nie podaje, czy prywatni właściciele lasu odnawiali powierzchnie leśne po swoich „cięciach pustoszących”. Później przyszła II wojna światowa i lasy prywatne i państwowe zostały przejęte i zagospodarowane przez administrację leśną Rzeszy a później Sowietów. Najbardziej znaczący wpływ wywarły przemiany własnościowe w latach 1944-1948 o reformie rolnej i nacjonalizacji lasów, najpierw wielkiej własności, następnie samorządowych.

„Akty powyższe zasadniczo zmieniły strukturę własności w Polsce. Udział lasów państwowych przekroczył 80%, podczas gdy w okresie międzywojennym nie sięgał 40%.”

I teraz najlepsze, czyli neandertalska prywatyzacja lasów

Ponieważ podsumowanie całego artykułu jest dość krótkie, zacytuję je całe:

„Obecnie lasy na świecie zajmują powierzchnię nieco poniżej 40 mln km², przy czym 81% globalnych zasobów leśnych to własność publiczna. Na tak stosunkowo duży udział własności publicznej znacząco wpływa struktura własności leśnej w krajach o największej powierzchni lasów, takich jak Rosja (808.669 tys. ha – 100% lasów publicznych), Brazylia „(493.538 tys. ha – 90% lasów publicznych) i Kanada (347.069 tys. ha – 93% lasów publicznych). Dziś liczebność ludzi przekracza już 7 miliardów i wywiera coraz większy wpływ na las. Niszczone są lasy w krajach biednych, głównie pod uprawy rolne, ale też na cele „cywilizacyjne”. Najbogatsze kraje kupują drewno w Brazylii, na Borneo, w Środkowej Afryce, aby zaspokoić swoje zapotrzebowanie, ale kosztem deforestacji tych słabo rozwiniętych krajów.

I teraz zapnijcie pasy:

Czy w sytuacji presji człowieka na las nastąpi jego prywatyzacja? Raczej nie. Pochodną własności królewskiej jest własność rządowa. Pochodną dóbr stołowych są różnego rodzaju formy prawne, ograniczające użytkowanie lasów. Systematycznie zwiększa się powierzchnia parków narodowych i rezerwatów. Przybywają nowe formy ochrony zasobów przyrody. Zjawiska te z pewnością łatwiej współistnieją z własnością publiczną. Zmiany w strukturze własnościowej w ciągu analizowanych około 12 tys. lat są takie, że ze 100% lasów „publicznych” pozostało ok. 80%. Jaka struktura własnościowa będzie za następne 12 tys. lat?”

Dlaczego nie zgadzam się z autorem?

Wniosek, że 12 tys. lat temu lasy były w 100% publiczne a teraz jest ich w dalszym ciągu 80% trochę mnie zaskoczył i jest mocno chybiony. I teraz kilka argumentów dlaczego.

Komunizm kształtował i kształtuje strukturę własności

Po pierwsze, za to, że większość lasów na świecie jest lasami publicznymi odpowiada praktycznie kilka krajów i są to m.in. Rosja (100% to lasy publiczne) czy Kanada (94%). Jeżeli wszystkich lasów na świecie jest ok 39 milionów km2, to blisko 13 milionów km2 lasów publicznych jest tylko w Rosji i Kanadzie (33% wszystkich lasów na świecie). Do Rosji i Kanady musimy doliczyć wszystkie kraje, które zostały skalane socjalizmem/komunizmem lub inaczej mówiąc gdzie ZSRR miał swoje polityczne wpływy. Tutaj też można dodać Polskę. Gdzie jeszcze mamy dużo lasów publicznych? Największą proporcję lasów publicznych mamy w centralnej i zachodniej Afryce (99%), a za nią podążają zachodnia i środkowa Azja (98%) czy południowa i południowo-wschodnia Azja (90%). Z drugiej strony najwięcej lasów prywatnych mamy we wschodniej Azji i Oceanii (42%) oraz Ameryce Północnej (33% i tutaj USA dość mocno nadrabiają Kanadę w ilości lasów prywatnych). Źródło: FAO Global Forest Resources Assessment 2015.

Nie porównuj gruszek do kartofli

Nie wiem jaki ma sens porównywanie i mówienie o własności prywatnej/publicznej w Polsce na tle całego świata i to jeszcze na przestrzeni 12 tysięcy lat, czyli od praktycznie epoki lodowcowej. Lepiej moim zdaniem porównać różne kraje ze względu na ich położenie geograficzne (podobne warunki klimatyczne i drzewostany) a także na czynniki historyczne, które kształtowały ich strukturę własności. I tak na przykład w artykule Global trends in forest ownership, public income and expenditure on forestry and forestry employment możemy znaleźć wykres (patrzcie poniżej), który porównuje strukturę własności w różnych strefach klimatycznych. Jak widzimy w naszej umiarkowanej strefie klimatycznej (temperate), udział lasów publicznych i prywatnych jest praktycznie 50 na 50. W Europie (bez Rosji i krajów Wspólnoty Niepodległych Państw) ponad połowa lasów to lasy prywatne (Źródło).

Jaki są trendy?

Aby mówić o zmianach, musimy popatrzeć jakie są trendy. Nawet sam przykład Polski pokazuje, że nigdy nie było jednego trendu w zmianie struktury własnościowej lasów. To, że australopitek mógł się cieszyć 100% udziałem lasów publicznych nie oznaczało, że w pewnym momencie naszej historii 2/3 lasów nie będzie w rękach prywatnych, a później trend się odwróci za pomocą kilku komunistycznych reform, które do dziś dnia są podtrzymywane w mocy przez Lasy Państwowe.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Fatality na lasach prywatnych w Polsce

Według FAO (źródło powyżej), w latach 1990-2010, publiczna własność leśna zmalała o około 120 milionów hektarów, kiedy w tym samym czasie prywatna wzrosła o 115 milionów ha. Te lata to bardzo ciekawy okres historycznie, gdyż m.in. zahacza o rozpad Związku Radzieckiego i w konsekwencji reprywatyzację lasów w wielu krajach. Oprócz Polski oczywiście. Oczywiście kraje bałtyckie, Rumunia, Słowacja i inne kraje są zbyt małe aby nagle wzrosło w nich o 115 milionów ha lasów prywatnych. Największy wzrost leśnej własności prywatnej zanotowały Chiny, gdzie wprowadzono w 2008 reformę, która zachęcała zbiorowych właścicieli lasów (powiedzmy takie lasy komunalne) do przenoszenia praw własności na osoby fizyczne, grupy zjednoczonych gospodarstw domowych czy firmy prywatne (Źródło). I takim cudem, jedna ustawa spowodowała, że w Chinach prywatna własność leśna wzrosła o 85 milionów ha.

I teraz kilka, moim zdaniem, ciekawych przykładów prywatyzacji lub reprywatyzacji lasów na świecie, które kompletnie niszczą bajki szerzone przez Lasy Państwowe i ich pracowników.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Bezprawie prawa pierwokupu LP

Nowa Zelandia

W latach 1990-1996 blisko połowa powierzchni Koronnych lasów plantacyjnych w Nowej Zelandii została sprywatyzowana. Kupcami głównie były firmy z Nowej Zelandii, Japonii, Chin, Malezji czy USA (głównie typu TIMO o czym przeczytacie więcej tutaj: Leśne fundusze inwestycyjne czyli co powinieneś o nich wiedzieć). Prywatyzacja objęła 90 kompleksów leśnych. Ci co kupowali i sprzedawali bardzo szybko nauczyli się praktycznego podejścia do wartości lasu i jej określania. Co mamy dziś w NZ? Mamy około 1.7 miliona hektarów plantacji, praktycznie samej sosny radiata (90%), które dostarczają ok. 37 milionów m3 drewna, z czego blisko 20 milionów idzie na eksport. Lasy naturalne mają się dobrze.

Australia

Za kilka miesięcy rząd Australii zleci prywatyzację lasów będących we władaniu Korporacji Leśnej (taki odpowiednik Lasów Państwowych) w Nowej Południowej Walii. Cała Korporacja posiada ponad 2 miliony hektarów. Do sprzedaży pójdą lasy plantacyjne (około 400 tysięcy ha plantacji sosny radiata) wyceniane na około 1.9 miliarda dolarów australijskich. Nie będzie to nic nowego, gdyż w 2010 amerykański TIMO kupił aktywa leśne o wartości 600 milionów AUD w Queensland. Właściwie w przypadku Australii nie mówimy tutaj o kupnie lasów na własność tylko o sprzedaży licencji (dzierżawie) do prowadzenia operacji leśnych. W Queensland sprzedano taka licencję na 99 lat. Powód sprzedaży? W sumie dlaczego lasy państwowe mają się tym zajmować, jeżeli bardziej efektywniej mogą to zrobić firmy prywatne, a Korporacja Leśna będzie czerpała zyski z dzierżawy? W dodatku za sprzedaż licencji dostanie dość sporo pieniędzy na rozbudowę infrastruktury, inne inwestycje, stworzenie nowych miejsc pracy itd. Największą kontrowersją przy sprzedaży nie będzie wcale dobro lasów, lecz to czy ludzie pracujący w Korporacji Leśnej zachowają swoje prace, zwłaszcza w terenach wiejskich gdzie ciężko o zatrudnienie. Dlaczego na przykład Lasy Państwowe z Polski nie miałyby przystąpić do przetargu i kupić lasów inwestycyjnych w Australii? Na razie zostawię to pytanie otwarte i kiedyś do niego wrócę.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Leśnictwo to jest biznes!

Rosja

W Rosji 100% lasów jest publicznych. Ale w Rosji, w porównaniu do Polski, można wydzierżawić las i go użytkować co robią bardzo dobrze firmy zagraniczne. Inna trochę sprawa, że po trzebieży w Rosji mało co zostaje na gruncie i że leśniczy ma willę na trzy piętra. Ale jeżeli ktoś chce mieć możliwość zakupu licencji na użytkowanie lasu to może to zrobić.

Wróćmy do naszej strefy klimatycznej

W Słowacji po upadku Związku Radzieckiego dokonano denacjonalizacji/reprywatyzacji prywatnego mienia. Struktura własnościowa lasów została ustanowiona na podstawie rejestru własnościowego z 1948 roku. Można było zrobić szybką i prostą reprywatyzację lasów? Można. Jedziemy dalej. W 1980 lasy państwowe na Łotwie obejmowały 1.5 milionów ha. Do 2009 liczba ta spadła dość drastycznie, na skutek reformy z 1993 kiedy to około 1 miliona ha przeszło w ręce prywatne (około 258 000 wniosków reprywatyzacyjnych zostało dostarczonych). Dziś lasy na Łotwie to około 3 milionów ha z czego 50% należy do państwa, 43% jest prywatna a 7% stanowi inne rodzaje własności (Źródło). Można było? Można. I takich przykładów jest dość sporo, choćby na Litwie, w Rumunii czy Estonii.

W tym miejscu warto powrócić na chwilę do wypowiedzi Pana Antoniego Kostki, który napisał we wpisie Dr Antoni Kostka: Odpowiedź na zarzuty przedstawione we wpisie – Monitor Leśny w TOK FM:

„Powiedziawszy to, co powiedziałem (aż strach się do tego przyznawać!) nie jestem zwolennikiem reprywatyzacji lasów. Ja rozumiem, że majątek Lasów Państwowych powstał w wyniku wywłaszczeń i, ogólnie mówiąc – ludzkiej krzywdy. Ale tej krzywdy było więcej, i to w każdym obszarze życia społecznego. Po prostu, przejechał po nas walec historii, i nic na to nie poradzimy. Jeśli mówi Pan o respektowaniu zasad prawa, to zasada jest taka, że wszystkie działania poczynione zgodne z prawem obowiązującym w momencie ich trwania są (niestety)… zgodne z prawem.” […] Tak więc, nacjonalizacja lasów jest (bo była) z punktu widzenia prawa jak najbardziej legalna. I taką mamy teraz sytuację. Możemy teoretycznie teraz lasy sprywatyzować, ale to w warunkach polskich jest nierealne: państwo jest za słabe, żeby wyegzekwować od prywatnych właścicieli odpowiednią gospodarkę, lub też zasady ochrony przyrody. A wysuwanie takich propozycji było by po prostu politycznym samobójstwem ze strony organizacji ekologicznych. Co więcej, wydaje się, ze w kontekście globalnego kryzysu klimatycznego to dobrze, że polskie lasy nie są w większości prywatne. Nadzwyczajne sytuacje wymaga czasem nadzwyczajnych środków, a z takimi możemy mieć do czynienia. Dobrze, że lasy są w rękach państwa, byle by to państwo nie było z tektury, a zarządcy byli zawsze pod kontrolą społeczną..

Błąd Panie Antonii i to ogromny. Uważam, że Pana rozumowanie jest błędne i myślę, że najlepiej opisuje to Pan Tadeusz Ciura:

„Ja uważam że państwo praworządne nie może pozostawiać w swojej historii nierozwiązanych afer typu nacjonalizacji, z prostej przyczyny, bo mogą się powtórzyć i uderzyć dzisiaj w potomków wczorajszych autorów, ówczesnych beneficjentów.
W przypadku Polski, reprywatyzacja fizyczna, oddanie lasów, jest po tych 30 latach już nierealna ale najzupełniej realne są odszkodowania finansowe. Co najprawdopodobniej nastąpi po najbliższych wyborach w stosunku do dawnej własności żydowskiej. „

Sprawa reprywatyzacji mienia jest sprawą wagi narodowej a nie społecznej. Jeżeli organizacje ekologiczne myślą w kategorii politycznego samobójstwa a nie tego co jest po prostu słuszne to życzę im powodzenia. A ktoś kto ma takie poglądy jak Pan Antonii, nie jest żadnym liberałem.

Podsumowując

Prawda jest taka, że obecny trend pokazuje, że lasy publiczne będą ustępowały w statystykach lasom prywatnym, w których właściciele są bardziej przedsiębiorczy, sprawni, dobrze rozumieją biznes leśny oraz nie mają kosztów operacyjnych i kapitałowych pod niebiosa jak to mają Lasy Państwowe. Ponieważ wiele na to wskazuje, że drewno będzie najbardziej lobbowanym surowcem w najbliższych latach na skutek promowanej bioekonomii czy na skutek potencjału leśnictwa w związku z możliwościami budowania skali inwestycyjnej w kwestii przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym. Dlatego też myślę, że lasy prywatne zaczną jeszcze bardziej dominować w dostarczaniu drewna na potrzeby przemysłu drzewnego co przykłady w innych krajach tylko potwierdzają.

Pomimo, że australopitek cieszył się lasami publicznymi wcale nie jest wyznacznikiem, że obecnie struktura własnościowa lasów w Polsce pozostanie nienaruszona. I o tym napiszę w kolejnym wpisie. Bo neandertalska prywatyzacja Lasów Państwowych już dawno temu się rozpoczęła, tylko mało kto o tym mówi…

2 myśli na temat “Neandertalska prywatyzacja lasów publicznych na świecie

  1. Cyt:
    „Ja uważam że państwo praworządne nie może pozostawiać w swojej historii nierozwiązanych afer typu nacjonalizacji, z prostej przyczyny, bo mogą się powtórzyć i uderzyć dzisiaj w potomków wczorajszych autorów, ówczesnych beneficjentów.
    W przypadku Polski, reprywatyzacja fizyczna, oddanie lasów, jest po tych 30 latach już nierealna ale najzupełniej realne są odszkodowania finansowe. Co najprawdopodobniej nastąpi po najbliższych wyborach w stosunku do dawnej własności żydowskiej. „
    Dawna własność żydowska nie ma spadkobierców więc przechodzi z automatu na skarb państwa. Roszczenia są bezzasadne. Dawna własność żydowska była obciążona najczęściej hipoteką i nigdy nie została ta sprawa przez nikogo uregulowana. Kahały żydowskie były zadłużone w dawnej Polsce i tego długu nigdy nie uregulowały. Wylicza się ze przekracza on dziś z odsetkami kilkanaście bilionów dolarów.
    Będzie wiec ciekawie: trzeba upominać się o te pieniądze od żydów i zakładać za nie LASY EKOLOGICZNE 🙂

Dodaj komentarz