Wyciekły tajne taśmy dotyczące prywatyzacji Lasów Państwowych

Podobno politycy znaleźli sposób na edukację społeczeństwa i okazuje się, że są to afery taśmowe. Dzięki nim przeciętny Kowalski, który nie interesował się wcześniej danym tematem, nagle zostaje wyedukowany w błyskawicznym tempie. Dlatego też jak już jesteśmy przy neandertalskie prywatyzacji lasów publicznych na świecie, to pomyślałem, że tuż po wyborach parlamentarnych postaram się wyedukować społeczeństwo jak wygląda neandertalska, wręcz barbarzyńska prywatyzacją Lasów Państwowych, która trwa już od wielu dobrych lat. Oczywiście żadne taśmy nie wyciekły, gdyż proces prywatyzacji Lasów Państwowych jest bardzo widoczny i nie trzeba nic ukrywać. Najciemniej jest pod latarnią, jak mówi polskie przysłowie. Jak do tej pory, żaden dyrektor generalny Lasów Państwowych ani Minister Środowiska nawet nie próbowali ani nie próbują zatrzymać tego procesu i raczej po wyborach to się nie zmieni. Zapraszam!


Prywatyzacja Lasów Państwowych

Na takie hasło włosy stają leśnikowi zatrudnionymi przez Lasy Państwowy dęba. Ale leśnik LP słyszący to hasło powtarzane przez ostatnich kilka dekad w różnych mediach i dyskusja już się trochę na nie uodpornił i nauczył się jak podchodzić do tego tematu.

Od razu zaczynają się publiczne przypomnienia wszystkim Polakom firmy „Century” w Puszczy Białowieskiej, historie o tym jak to prywatni właściciele lasu dokonywali grabieży i wylesienia po wojnach i przed wojnami, czy o tym, że leśnicy LP dbają już od ponad 90 lat o nasze polskie lasy poprzez trwałą, zrównoważoną i wielofunkcyjną (TZW) gospodarkę leśną. Autokary, opłacone oczywiście z osobistych pieniędzy leśników, już grzeją silniki. Każdy leśnik oczywiście dzień wcześniej bierze urlop płatny lub bezpłatny, aby wziąć udział w „spontanicznym” i „dobrowolnym” wiecu sprzeciwiającym się prywatyzacji Lasów Państwowych. W mediach wypowiadają się oczywiście niezależni, i nieopłacani z pieniędzy LP eksperci, czy to z Instytutu Badawczego Leśnictwa czy z innych jednostek naukowych. Do gry wstępuje większy kaliber. Posłowie i posłanki wychodzą przed Sejm i krzyczą, „Nie damy sprywatyzować Polski”, „Dzisiaj spółka, jutro lasów rozbiórka”. Kurz opada jak po bitwie, modlitwa za Lasy Państwowe została odmówiona a pieniądze zostały zebrane na tacę i wysłane tam gdzie trzeba.

Po czym wszyscy leśnicy wracają sobie spokojnie do domu, zakładają cieplutkie kapcie i pękają z dumy, że udało im się uratować firmę Lasy Państwowe przed „dziką” prywatyzacją.

Taki mamy obecnie klimat w polskim leśnictwie.

Aż tu nagle…

Pojawia się ogłoszenie na stronie nadleśnictwa „o sprzedaży na rzecz pracowników i byłych pracowników Lasów Państwowych, budynku mieszkalnego wraz z przynależnym gruntem”.

W ogłoszeniu znajduje się opis budynków do sprzedaży, numer księgi wieczystej, oraz wartość osady (np. 100 tysięcy PLN).

Podstawa prawna sprzedaży:

„Sprzedaż nieruchomości zostanie dokonana zgodnie z art. 40a ustawy z dnia 28.09.1991r. o lasach (Dz. U. z 2018r., poz. 2129 z późn zm.), w trybie ustalonym Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 01.10.2013r. w sprawie szczegółowych zasad i trybu sprzedaży lokali i gruntów z budynkami mieszkalnymi w budowie oraz kryteriów kwalifikowania ich jako nieprzydatne Lasom Państwowym, a także trybu przeprowadzania przetargu ograniczonego (Dz. U. 2013r. poz. 1206).”

I najważniejszy zapis, że jest to przetarg ograniczony czyli, że jest to sprzedaż „na rzecz pracowników i byłych pracowników LP”:

O tym mówi dokładnie artykuł 40a punkt 4 w Ustawie o lasach (tekst jednolity Ustawy tutaj, patrz strona 36 w pdf).

„4. Pracownicy i byli pracownicy Lasów Państwowych mający co najmniej trzyletni okres zatrudnienia w Lasach Państwowych, z wyjątkiem osób, z którymi stosunek pracy rozwiązany został bez wypowiedzenia z winy pracownika,
posiadają pierwszeństwo nabycia lokali, których są najemcami i w których mieszkają. Cena sprzedaży lokalu podlega łącznemu obniżeniu o 6% za każdy rok zatrudnienia w jednostkach organizacyjnych Lasów Państwowych i o 3% za każdy
rok najmu tego lokalu, nie więcej jednak niż o 95%, a spłata należności może zostać rozłożona na 60 rat miesięcznych, przy czym oprocentowanie nie może przekraczać w stosunku rocznym stopy referencyjnej, określającej minimalne oprocentowanie podstawowych operacji otwartego rynku prowadzonych przez Narodowy Bank Polski, powiększonej o 2 punkty procentowe. Jeżeli osobą uprawnioną jest emeryt lub rencista, cena nabycia lokalu ustalona jest na 5% jego wartości.”

Czyli podsumowując osoba pracująca jakieś 16 lat w Lasach Państwowych lub emeryt/rencista Lasów Państwowych mogą nabyć nieruchomość za 5% jej wartości, czyli ze 100 tysięcy złotych robi nam się nagle 5 tysięcy. I jeszcze na dodatek leśnik prywatyzujący mienie narodowe może rozbić te 5 tysięcy na 60 rat (83 złote na miesiąc!!!). Chyba każdy chciałby zakupić nieruchomość wartą 100 tysięcy złotych za 5 lat opłacania rat po 83 złote. I najlepiej po upływie 5 lat sprzedać tę nieruchomość za 100 tysięcy (zysk 20 000%).

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ:

Leśnicy oczywiście powiedzą, że to jest „wolny rynek” bo pracownicy LP i emeryci mogą przebijać swoje ceny ofertowe. Tak, naprawdę? Pamiętacie mój tekst Korupcja w Lasach Państwowych napisałem wówczas tak:

„Tutaj mała anegdotka. Kiedyś osobiście wystartowałem w takim przetargu na sprzęt biurowy i telefony w dyrekcji regionalnej LP. Wykosiłem Dyrektora i jakiegoś naczelnika z ich telefonów, a innego naczelnika z biurowego krzesła (później się okazało, że zniszczonego kompletnie-moja wina bo nie miałem odwagi iść do gabinetu naczelnika i powiedzieć mu, że przyszedłem skontrolować jego sprzęt biurowy i jak z niego korzysta). Moja zaoferowana cena była po prostu najwyższa w przetargach. W Dyrekcji zrobił się nagle szum, jak to możliwe, że stażysta wykasza biednych pracowników z Dyrekcji z ich „osobistych” sprzętów? Wręcz zmusza ich do walki na cenę o ich „osobiste” dobra, a tak to mogliby spokojnie je sobie kupić za symboliczną złotówkę! SKANDAL! HAŃBA! Po tym „skandalu” przyszedł do mnie Pan ze związków i powiedział tak: „Panie Rafale, niedługo będzie przetarg na komputery w Dyrekcji. Dobrze Panu radzę, niech Pan lepiej nie startuje”. 

Skoro można było mnie zastraszyć abym nie startował w przetargu na mało warte, zużyte komputery, to pomyślcie sobie jak zastrasza się leśników, aby nie startowali do przetargów na samochody czy właśnie nieruchomości leśne. Z pozycji nadleśniczego czy dyrektora jest to bardzo proste i bardzo powszechne w Lasach Państwowych. Dlatego też gdyby przyjrzeć się bliżej kto tak naprawdę prywatyzuje nieruchomości leśne w Lasach Państwowych to okaże się, że są to w większości przypadków osoby na kierowniczych stanowiskach, które zastraszają i mobbingują pracowników wyrzuceniem z pracy, brakiem awansu, przeniesieniem, degradacją itp.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: W kuźni kreatywnej i wzajemnej adoracji. 

W innych jeszcze przypadkach wyrzuca się lokatorów, wymyślając różne powody tak jak to było też w moim przypadku: Rafał Chudy: Co zawdzięczam Lasom Państwowym? kiedy to Pan nadleśniczy Nadleśnictwa Kutno z „troski o moje bezpieczeństwo” zlecił wykonanie przeglądu technicznego budynku a „niezależny” inspektor (opłacany z pieniędzy nadleśnictwa) wykazał o złym stanie technicznym budynku i w konsekwencji rozwiązaniu umowy najmu. To tylko taki mały przykład i cieszę się, że Pan nadleśniczy pokazał jak takie sytuacje wyglądają w praktyce.

Inne szybkie przykłady

O prywatyzacji nieruchomości w Lasach Państwowych mógłbym napisać książkę i to tylko na podstawie dwóch lat pracy w tej instytucji. Takich kilka szybkich przykładów z ręki jak prywatyzuje się i maksymalizuje zyski na leśnych nieruchomościach.

  1. W swoim czasie Regionalna Dyrekcja w Łodzi miała nieruchomość w samym mieście Łodzi. Nieruchomość została sprywatyzowana za 5% wartości. Ten kto ją kupił, wygrał los na loterii patrząc co się teraz dzieje obecnie na rynku nieruchomości w Mieście Włókniarzy.
  2. Dobre są przekręty kiedy osoba wiedząca o nadchodzącej prywatyzacji (nadleśniczy, dyrektor – gdyż oni zlecają prywatyzację nieruchomości na podstawie klasyfikacji jako nieprzydatna) zleca remonty na danej nieruchomości, np. wymieniając cały dach, robiąc ogrodzenie działki, ocieplając budynek itd. Wydaje się wtedy grube pieniądze a za kilka lat algorytm 5% wartości znów zostaje uruchomiony i dany szczęśliwca ma remont praktycznie za darmo.
  3. O budowie luksusowego osiedla Eko Sękocin pod Warszawą i osobach z nią związanymi możecie przeczytać tutaj: Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe
  4. Ciekawe są manewry kiedy np. Pan nadleśniczy chce sam sprywatyzować daną nieruchomość, ale nie może dopuścić aby ktoś z nadleśnictwa zaczął ją dzierżawić, bo wtedy to najemca ma prawo pierwokupu. Co się wtedy robi? Podejmuje się decyzję o dzierżawie nieruchomości firmie zewnętrznej lub rodzinie (Patrz: Nepotyzm w Lasach Państwowych)
  5. Kiedy przepisy o prywatyzacji wchodziły w życie nikt nie śledził kto ile nieruchomości może sprywatyzować. Nie było żadnego rejestru i zdarzały się przypadki kiedy ktoś zakupywał nieruchomości w różnych dyrekcjach regionalnych.

To tylko takich pięć szybkich przykładów, ale wierzcie mi, skala zjawiska jest ogromna i można wręcz powiedzieć, że na podstawie tego co można było już sprywatyzować to mało już praktycznie cokolwiek pozostało. Więcej o prywatyzacji możecie przeczytać też np. tutaj „Wielki wyrąb lokali

Moja opinia jest taka

Leśnicy Lasów Państwowych są strasznymi hipokrytami. Z jednej strony „Nie dla prywatyzacji LP”, „spontaniczne marsze poparcia” i tego rodzaju szopki/cyrki i pajacowanie na ulicach, a z drugiej cichutko, pomalutku prywatyzacja majątku Lasów Państwowych do własnej kieszonki. Wstyd i hańba!

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Lasy Państwowe – ostoja mobbingu, komunistycznej tradycji i obskurantyzmu religijnego. 

Jak powinno być? Odpowiedź jest jak zwykle prosta. Bo najprostsze zasady są najczęściej najbardziej efektywne. Rozwiązaniem jest: powszechna licytacja bez względu na to czy ktoś jest leśnikiem czy nie, i bez względu czy ktoś dzierżawi/wynajmuje dany lokal czy nie. Jeżeli Lasy Państwowe są dobrem narodowym to uważam, że całe społeczeństwo ma prawo dostępu do tego dobra czy to się komuś podoba czy nie. Już pominę fakt, że to dobro narodowe zostało zrabowane prywatnym właścicielom lasów i żadna kompensacja do tej pory nie miała miejsca, o czym pisałem tutaj: Neandertalska prywatyzacja lasów publicznych na świecie lub Lasy państwowe w krajach postkomunistycznych zrodziły się z krzywdy i cierpienia zwykłych ludzi.

Ponadto taki wolny rynek na licytację nieruchomości LP, byłby najlepszy dla samych Lasów Państwowych, gdyż ceny uzyskiwane za wyprzedać majątku narodowego mogłyby być (a nawet jestem pewny, że byłyby) znacznie wyższe niż te które kształtują leśnicy sami sobie. Z zastraszaniem czy też bez.

I na koniec odnośnie wyborów. Przez ostatnie lata nic w tym temacie się nie zmieniło, prywatyzacja dobra narodowego trwała i trwa pełną gębą. Dlaczego nagle teraz po wyborach (tej same partii) sytuacja miałaby się zmienić? Jak powiedział A. Einstein:

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

5 myśli na temat “Wyciekły tajne taśmy dotyczące prywatyzacji Lasów Państwowych

  1. Cześć Rafał!
    Czasem zdaża mi sie czytać Twoje artykuły, a nawet kilka razy zgadziłam się z opiniami, które są w nich zawarte. Niestety dzisiejszy wpis jakoś szczególnie mnie dotknął, tak że postanowiłam go skomentować, a nawet sprostować kilka przeklamań.

    Po pierwsze sprzedaż nieruchomości LP jest zgodna z art. 40a Ustawy o Lasach. Sprzedawane sa nieruchomosci zbędne. O tym czy takie rzeczywiście są nie decyduje sam nadleśniczy. Każda sprzedawana nieruchomość wymaga zgody Dyrektora Generalnego, po drodze przechodząc przez pułap RDLP. Nieruchomosci te generują ogromne koszty dla nadlesnictw. Podatki, naprawy, przeglady to tylko czesc tych kosztow. Odobiscie uwazam, ze LP powinno iść w strone calkowitej sprzedazy tego typu infrastruktury, także leśniczowek. Ale to inny temat.
    Sprzedawana nieruchomosc nie moze przekroczyc okreslonej wartosci. Wiec Twoje insynuacje o robionych remontach, a nastepnie sprzedawanych budynkach, są fałszywe. Kazdy remont czy inwestycja odbija sie na wartosci nieruchomosci w ksiegach nadleśnictwa i dopiero jak ta wartość sie zamortyzuje nieruchomość może być zakwalifikowana do sprzedaży. Co wiecej czynsz wynajmu nieruchomosci po remoncie znaczaco sie zwieksza. Zasranawiam się czy czekanie 10 lat, aż nieruchomość sie zamortyzuje do odpowiedniej kwoty, płacic wysoki czynsz i nie miec pewności co do wykupu, się oplaca. Nie wiem czy Twoje oskarżenia oparte były na jakimś konkretnym przekładzie, czy były wyssane z palca. Ale chyba rzucając w świat tego typu słowa (za ktore ktos moglby miec problemy z prawem), masz jakieś argumenty, które mogą je obronić.

    Kolejną aspektem jest sprzedaż nieruchomosci za 5% wartości pracownikom po przepracowaniu odpowiedniej liczby lat, emerytom czy rencistom. Nie chce tu rozwodzić sie czy osobom, ktore przepracowaly X lat w LP, czy straciły zdrowie w pracy, a moze są wdowami po pracownikach LP takie upusty sie należą czy nie. Chciałabym tylko zaznaczyć, ze sprzedaż nieruchomosci na preferencyjnych zasadach w LP to jakiś wyjątek na skale światową. To normalne postepowanie w policji, wojsku, na kolei i innych nie tylko państwowych przedsiębiorstwach. Tych instytucji jednak w artykule nie przytaczasz jako podobnych przykładów.

    Co do zastraszania pracownikow, zeby nie startowali w przetargach, jest to dla mnie śmieszne. Jezeli przetarg jest otwarty dla wszystkich pracownikow LP to jak ich wszystkich zastraszyć? Pustostany to nie są częste przypadki, ale sie zdarzają. Czy w takich przetargach startuje duzo osób? Nie. Nie wiem jakie masz wyobrażenia o tych pustostanach. Moze są to w Twojej opinii rezydencje nad jeziorem, ale niestety rozczaruje Cię. Sa to najczęściej wymagajace remontu domy, mieszkania, czesto położone na odludziu. Ich wyceny są wykonywane przez rzeczoznawców majatkowych (i tu Twój argument: opłacanych przez LP, ktory jest dla mnie nieakceptowalny). Od wartości nieruchomości nalezy zapłacić podatek. Nie wychodzi to tak jak piszesz 5 tyś zł. Z resztą chcialabym zobaczyc nieruchomość wycenioną na 100 tyś zł jaką dajesz za przykład w swoim artykule.

    Musze Ci jeszcze powiedzieć, ze LP są kontrolowane przez tyle instytucji, wewnetrznych i zewnetrznych, że na prawdę możesz być spokojny.

    Pisze te rzeczy jako pracownik Nadleśnictwa, leśnik z powołania, czwarte pokolenie leśnikow w mojej rodzinie. Ty nazwiesz to nepotyzmem, a ja tradycją. Znam te tematy z autopsji. Wiem co czuje emeryt, ktory po 45 latach pracy wykupił lesniczowke, w ktorej mieszkal jeszcze jego ojciec leśniczy, wiem co czuje zblizajacy sie do emerutury leśniczy, którego pilarz i podleśniczy mieli możliwosc kupic od LP nieruchomość, a on takiej mozliwosci nie ma, wiem tez co czuje mlody człowiek pracujacy w LP, ktory nigdy nawet nie zastanawial sie nad taką możliwością, bo to juz nie te czasy. Czy czuje z tego powodu gorycz, jakis żal? Nie. Ja chyba mam juz inne myślenie. Niestety z Twojego artykułu mozna wywnioskować, że Ty odczuwasz takie uczucia.

    Mialam jeszcze napisać kilka rzeczy, ale mój komentarz jest już zdecydowanie za długi.

    Pozdrawiam,
    Aleksandra

    1. Cześć Ola,
      Przepraszam ale znam kilka Ol, które są leśnikami a z Twojego maila nie mogę wywnioskować którą dokładnie jesteś. Następnym razem proszę przedstaw się z imienia i nazwiska.
      Dziękuję za Twój komentarz gdyż poruszyłaś wiele ciekawych zagadnień wartych dyskusji.

      Tak, masz rację, że sprzedaż nieruchomości jest zgodna z art. 40a i ta informacja jest zawarta w tekście. Sama sprzedaż nie jest problemem, problemem są idące za nią przywileje dla pracowników Lasów Państwowych oraz emerytów/rencistów (prawo pierwokupu i zniżki sięgające 95% wartości). Jeżeli te nieruchomości generują koszty a nie zyski, to znaczy, że decyzje o ich wybudowaniu/ utrzymaniu były błędne i nieoparte na jakichkolwiek biznesowych przesłankach (co w czasach komuny nie było wyjątkiem) lub istnieją problemy w zarządzaniu operacyjnym. Nie zgadzam się z Tobą o sprzedaży/prywatyzacji całej infrastruktury LP, choćby z powodu dużej wartości tych aktywów, pod względem możliwości generowania stałego strumienia gotówki dla nadleśnictw (czy ten strumień jest odpowiednio duży to temat na inną dyskusję). Inna sprawa to taka, co się dzieje z pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży nieruchomości. Sprzedaż nieopłacalnego aktywa ma sens wtedy kiedy jesteśmy w stanie znaleźć alternatywną inwestycję. Nie jest sztuką coś sprzedać a np. pieniądze ze sprzedaży przeznaczyć na premie czy nowe komputery. Znów temat na oddzielną dyskusję.

      Osobiście uważam, że LP powinny działać jak prawdziwy REIT (http://www.forest-monitor.com/pl/lesny-fundusz-inwestycyjny/) i budować infrastrukturę, na której powinny zarabiać pieniądze z czynszów, dzierżaw itd. co spowodowałoby dywersyfikację ich portfela i zmniejszenie ryzyka, w którym obecnie > 90% przychodów generowanych jest ze sprzedaży drewna. Oprócz własnej infrastruktury, np. Lasy Państwowe mogłyby udzielać pracownikom preferencyjnych kredytów (np. poprzez współpracę z wybranym bankiem) na pomoc w nabywaniu prywatnych nieruchomości. Oczywiście podchodząc do tematu biznesowo i zarabiając na tym swoją dolę. Gdy młody człowiek zmieni pracę to dalej może spłacać kredyt, ale dom i działka są jego, a nie jak to ma miejsce obecnie. To że ludzie pracujący w LP mogą stracić i pracę, i dach nad głową kształtuje, moim zdaniem, w dużej mierze obecną kulturę organizacyjną w Lasach.

      Przeskakując do Twojego ostatniego paragrafu odnośnie uczuć leśników i zbliżającej się emerytury, to myślę, że nie ma to znaczenia. Nieruchomości były postawione i sfinansowane z pieniędzy firmy i to firma nimi rozporządza, a to, że ludzie roszczą sobie jakieś prawa bo tam mieszkają nie zmienia stanu rzeczy. To nie są ich nieruchomości i każdy powinien mieć w takiej sytuacji alternatywę w postaci własnego mieszkania. Ci co dużo lat pracowali, płacili względnie niskie czynsze (w porównaniu do sytuacji rynkowej, czyli nie wysokie jak piszesz – o czym niżej) mogli przez te lata pracy odłożyć na finansowanie prywatnych mieszkań.

      Niestety, ale właśnie czynsze w LP za wynajem nieruchomości są względnie niskie (trochę można je porównać z czynszami jakie płacą najemcy za mieszkania komunalne np. w moim biednym mieście Łodzi, gdzie mieszkania komunalne znajdują się w centrum miasta i wyglądają jak slamsy). Co do remontów i ich amortyzacji, to myślę, że powinniśmy rozgraniczyć terminy „remont” i „modernizacja”, gdyż wydatki zakwalifikowane jako poniesione na remont środka trwałego podlegają bezpośredniemu zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodu w momencie ich poniesienia. Jedynie wydatki poniesione na modernizację środka trwałego, w łącznej kwocie w roku podatkowym przekraczającej 10.000 zł, zwiększają wartość początkową środka trwałego i tym samym podlegają amortyzacji (więcej o tym tutaj: https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-remont-czy-modernizacja-co-nalezy-amortyzowac).

      Tak to prawda, i dziękuję za tę wzmiankę, że sprzedaż nieruchomości firmowych nie dotyczy tylko Lasów Państwowych, ale całej budżetówki. Prawda jest jednak taka, że nie słyszałem o protestach przeciwko prywatyzacji mienia policji. Przez ten artykuł chciałem wyłuszczyć hipokryzję z jaką w tym przypadku mamy do czynienia. Z jednej strony tłumy krzyczące „Nie prywatyzować”, a z drugiej strony ten proceder ma się całkiem dobrze.

      Prawda jest taka, że zastraszać bezpośrednio już nawet nie trzeba. Wystarczy już sama kultura organizacji albo nawet małe upomnienie – jak w moim przypadku, który opisałem- aby pracownicy wiedzieli jakie mogą być konsekwencje kiedy wygrają bądź wystartują w przetargu. Wtedy każdy zadaje sobie pytanie czy warto jest się wychylać.

      Rezydencje nad jeziorem? Nie ma to znaczenia, ale w wielu przypadkach grunt pod nieruchomością jest bardziej cenny niż pustostan/nieruchomość na nim stojąca. Dlaczego nie ma to znaczenia? Bo liczy się tutaj zysk kapitałowy, czyli kupując coś z 95% zniżką i czekając 5 lat aby sprzedać nieruchomość za pełną wartość mamy murowany zysk kapitałowy i to miałem na myśli pisząc o losie na loterii.

      Odnośnie tego, że jesteś leśnikiem w czwartym pokoleniu i nazwaniu tego nepotyzmem. Nie chodzi o to czy Twoja czy kogokolwiek rodzina pracuje w LP czy nie, chodzi o to, czy dzięki rodzinie dostałaś pracę a nie np. inny zdolny kandydat na to stanowisko, który nie miał żadnego poparcia od strony leśnej rodziny.
      Pozdrawiam, R.

  2. Sprzedaż mieszkań w LP jest na tych samych zasadach co mieszkań zakładowych w innych branżach.
    Kupuje wiec piekarz, górnik , pracownik PGR , wojskowy itp.
    Mieszkania w LP do sprzedaży, to nie tylko te z komuny, ale zbudowane również za cara.
    Już na początku lat 90 – tych było wiadomo ze taka sprzedaż „ruszy” i od tego czasu wzrosło zainteresowanie prominentnych leśników wszelkimi pustostanami i zdobyciem meldunku lub choćby dzierżawy. Zatrudniano nawet znajomego i dostawał meldunek a kilka lat później był już właścicielem
    Wszelkie też budowy w tym czasie tzw osiedli czy domów dla leśników to sprawa GRUBO SZYTA :).
    Białe kołnierzyki myślą pod siebie !
    Pod koniec lat 80-tych bardzo śledziłem politykę i interesowałem się zapowiedzią przyszłej transformacji. Doszedłem do tego, że osada, która zajmuję może być do sprzedania w przyszłości. Nie dałem się namówić na przeniesienie a nawet dorobiłem się zwolnienia z LP. No i rzeczywiście obstawiony koń WYGRAŁ 🙂
    95% zniżki zadziałało na moją korzyść 🙂
    A tak przy okazji Rafale Chudy wspomnę, że mój pradziadek pracował dla Szwajcarów w fabryce zegarków w Polsce i był w niej czołowym inżynierem. Z pensji wybudował duży rodzinny dom 15 x 25 m w pewnym miasteczku a powojnie został zabrany przez tzw dokwaterowanie. Do dziś mieszka w nim 6 rodzin. Odzyskanie własnej nieruchomości w Polsce nawet dziś jak się nie jest żydem jest trudne i kosztowne .
    Ustawa o mieszkaniach zakładowych w moim wypadku była fartem kończącym tułaczkę 🙂
    Jestem za by wszystkie sprzedaże zostały skontrolowane przez NIK i CBA w KOMINIARKACH ma się rozumieć.

  3. A tak na prawdę to po jaki grzyb LASOM PAŃSTWOWYM obecnie grunty rolne na wsiach i w miastach, oraz te nad jeziorami. Na pewno jest tego sporo 🙂
    Wszelkiej maści aferzyści knują po nocach, by w przyszłości stać się ich właścicielem. Będą wymyślać takie PROJEKTY jak „domy polskie”i inne pierdu – pierdu propagandowe zadymiacze na poziomie ministerialnym. Na końcu wyjdzie jak zawsze: pieniądze i aktywa znikną a podatnik będzie musiał dać na sadzonki 🙂
    Proponuję by każdy chętny pracownik LP były i obecny po całkowicie niskiej cenie miał możliwość zakupić w LP działkę budowlaną Była by więc możliwość gwarantowana również dla Tadeusza Ciury i Rafała Chudego :). Resztę tego typu gruntów LP powinna przekazać do gmin i niech oni tym dalej zarządzają.
    Jest to chyba jedyna gwarancja bezpieczeństwa dla tej firmy na przyszłość i zajmie się wtedy ona należycie swoim powołaniem, czyli HODOWLĄ LASU 🙂

Dodaj komentarz