Lasy Narodowe

Lasy Narodowe jako projekt ochrony przyrody w lasach państwowych.

Lasy Narodowe jako projekt ochrony przyrody w lasach państwowych.

Sądząc ze strony na Facebook projekt Lasy Narodowe posuwa się naprzód i na mapie Lasów Państwowych pojawiają się cały czas nowe propozycje. W założeniu ma być to 20% ale wydaje mi się że z takim tempem ta cyfra może stać się znacznie wyższa.

Lasy Narodowe, zgodnie z propozycjami społecznymi, mają być lasami ochronnymi dla społeczeństwa i taki wybór nastręcza pewne wątpliwości.

Bo przecież leśnicy Lasów Państwowych mogą zauważyć i słusznie, że Lasy Narodowe w pewnej formie już istnieją w postaci Lesnych Kompleksów Promocyjnych o powierzchni 1.279.000 ha co stanowi 17,52% powierzchni lasów państwowych (7,3 mln ha). Łącznie z istniejącymi już parkami narodowymi i rezerwatami przyrody jest to chyba więcej niż 20%, prawda? LKP są łatwe do znalezienia na mapie.

Mamy też na terenach lasów państwowych zarządzanych przez Lasy Państwowe inną i to dosyć surową, w każdym razie w teorii, formę ochrony przyrody Natura 2000 która z kolei obejmuje 38% powierzchni LP, czyli około 2,8 mln ha też łatwych do zlokalizowania.

Projekt robienia map lasów ochronnych jako Lasy Narodowe może być przez to łatwo odrzucony przez Lasy Państwowe, którym wystarczy tylko pokazać mapę ze swoimi obszarami Natura 2000.

Przyrodnicy opracowujący projekt Lasów Narodowych powinni, moim zdaniem, podejść bardziej strategicznie do pomysłu i zacząć analizować na zimno silne punkty organizacji Lasy Państwowe jako możliwe do zakwestionowania. Silne, nie słabe.

Nie jest to jakaś oryginalna propozycja bo Pan Antoni Kostka i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczęła już  ten atak analizą ekonomiczną działalności nadleśnictw bieszczadzkich żyjących na garnuszku Funduszu Leśnego.

Na podobny temat pisał Pan Rafał Chudy.

Powinni też zacząć analizować sens istnienia Funduszu Leśnego, podstawowego narzędzia władzy Lasów Państwowych, narzędzia utrzymującego przy życiu zbankrutowane nadleśnictwa i zarazem ograniczającego inwencję organizacyjno-ekonomiczną szefów nadleśnictw,  bo po co się wysilać?

Powinni przede wszystkim, wspólnie z innymi organizacjami ochrony środowiska dążyć do zmiany podstawowej – stworzenia i przeprowadzenia w Sejmie nowej ustawy o lasach, z naciskiem na lasy, wszystkie lasy a nie na lasy państwowe i organizację Lasy Państwowe.

Polityka, panie, polityka, jest tutaj decydująca i choć sympatia dla polskiej Partii Zieloni jest widoczna wśród zwolenników Fundacji to dużo czasu upłynie zanim ta polska partia uzyska wagę niemieckiej Bündnis 90/Die Grünen.

Leśnicy Lasów Państwowych potrafili w ostatnich latach przeforsować w Sejmie dwie nowelizacje do ustawy o lasach, które cementują monopol Lasów Państwowych w dziedzinie gospodarki leśnej w Polsce. Ja nazywam te nowelizacje zaporowymi.

Pierwsza to zastopowanie rozwoju prywatnej własności leśnej w Polsce w kwietniu 2016 roku. Pisał o tym Pan Rafał Chudy.

Druga to zalegalizowanie zasady dobrych praktyk gospodarki leśnej czyli zasada że wszystko co w ramach tej gospodarki leśnik Lasów Państwowych robi w lesie państwowym jest formą ochrony przyrody. Pisałem o tym przed trzema laty.

Obie te nowelizacje spełniają dobrze swoją role, zgodnie z zamierzeniami projektodawców, a ta druga ma wszystkie atuty potrzebne do legalnego zatrzymania podobnych inicjatyw co Lasy Narodowe.

Leśnicy zatrudnieni przez Lasy Państwowe w Służbie Leśnej mają liczne przywileje i pisaliśmy wielokrotnie o nich (polecam tekst ten o Służbie Leśnej), przywileje których na pewno zazdroszczą im leśnicy innych krajów UE. W tym sensie mogą traktować swoją organizację jako wyjątkową nie tylko w skali UE. I siedzą cicho.

Likwidacja przywilejów będzie bardzo trudna ale ich realną siłę muszą brać pod uwagę dzisiejsze i prawdopodobnie przyszłe projekty typu lasów narodowych.

Kwestią zasadniczą podobnego projektu jest jego sfinansowanie. Ponieważ dotychczas, od 30 lat, Lasy Państwowe finansowały się same to nie sądzę aby zgodziły się na nowe obciążenia w postaci ograniczeń powierzchni lasów produkcyjnych. Zwłaszcza, że sądząc po szwedzkich reakcjach na kryzys gospodarczy związanych z pandemią, rola surowca drzewnego będzie wzrastać.

Organizacja Lasy Państwowe ma dzięki komunistom (a nie Żołnierzom Wyklętym) monopolistyczną pozycję na polskim rynku leśnym. To daje tej organizacji siłę gospodarczą i polityczną oraz siłę argumentów typu że tylko leśnik Lasów  Państwowych potrafi prowadzić współczesną zrównoważoną gospodarkę leśną a każda próba reprywatyzacji byłaby zapaścią polskiej gospodarki leśnej.

Z tym, nie będę spekulował dlaczego, zgadzają się wszystkie organizacje ochrony środowiska, w tym i Fundacja Ochrony Dziedzictwa.

Przerwanie monopolu organizacji Lasy Państwowe jest jednak decydujące dla prób stworzenia Lasów Narodowych i w tym widzę pewną siłę projektu, projektu który na pewno będzie za takie próby atakowany, choćby wypróbowanym straszakiem prywatyzacji lasów, czy przy pomocy retoryki doszlifowanej  na kursach u O. Tadeusza.

Organizacje ochrony środowiska stając do walki z przeciwnikiem znacznie silniejszym, powinny starannie dobierać sobie sojuszników.

Dziwnym staje się dla mnie połączenie sił Fundacji w czasie ostatnich protestów w sprawie lasów karpackich, z Extinction Rebellion (XR). Przecież wystarczy sprawdzić tylko referencje takiego sojusznika, choćby na angielskiej Wiki, aby mieć pewne wątpliwości

Takich zwolenników nie potrzebuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i związek z organizacją uznaną za terrorystyczną przez policję angielską, będzie odnotowany z satysfakcją przez Lasy Państwowe.

Wiemy jak na razie że Lasy Narodowe umieszczane są na mapach nadleśnictw w całym kraju.

Pytaniem jest więc kto będzie nimi zarządzał , bo chyba projektanci nie sądzą że dotychczasowa służba leśna będzie nastawiona entuzjastycznie? Dalszym pytaniem będzie: jakie zarządzanie, jaka gospodarka leśna czy jej brak, jak to będzie ze społeczną funkcją lasów narodowych bo ta przyrodnicza będzie prawdopodobnie przodować.

Takie pytanie jest w zasadzie podstawowe, bo można bawić się w wyznaczanie lasów ochronnych o nazwie Narodowe, ale co dalej?

Może projektanci zamiast mapy stworzą analizę ekonomiczną swego pomysłu?

Lasy Państwowe opierają się na sprzedaży drewna, na czym opierać się będą Lasy Narodowe?

No bo chyba nikt nie sądzi że LP, wykopane z 20% swojej powierzchni, będzie opłacać Lasy Narodowe z Funduszu Leśnego, wypracowanego przez pozostałe 80% Lasów Państwowych?

Albo projektanci Lasów Narodowych uważają że jest to właściwe rozwiązanie? I Lasy Państwowe zgodzą się na takie rozwiązanie?!

Bo przecież przestaną dokładać do deficytu np. w nadleśnictwach bieszczadzkich?

Z wcześniejszych i licznych wypowiedzi wiemy że Fundacja Dziedzictwo zajmuje stanowisko wrogie łowiectwu i myśliwym, można więc założyć że nie zmieni go w planowanych Lasach Narodowych.

Wtedy powstanie pytanie jak Lasy Narodowe zamierzają rozwiązać problem z populacjami zwierzyny dzikiej oraz drapieżników, których ilość będzie niewątpliwie i to szybko rosła?

Ma może Fundacja w zanadrzu podpisane już umowy z drapieżnikami takimi jak wilki, niedźwiedzie, rysie czy bieliki?

Za takimi umowami powinny pójść następne, te z ludźmi mieszkającymi na terenach Lasów Narodowych, zgadzającymi się na obcowanie i prawdopodobnie braterskie stosunki z tymi drapieżnikami. Oraz z dzikami, jeleniami, sarnami i podobną zwierzyną, lubiącą efekty pracy ludzi.

Bo chyba nie dziki, jelenie i sarny będą płacić rolnikom za szkody wyrządzone przez siebie?

Organizacje ochrony środowiska stawiają na swoisty język uczuć w swoich przekazach.  Pisalem o tym i taki język przyciąga może wrażliwe nastolatki albo nastolatków ale w stosunku do leśników zorganizowanych w Lasach Państwowych jest po prostu język chybiony i wyśmiewany.

Ale może się mylę, bo na stronach nadleśnictw też czasami pojawia się podobny, niekoniecznie w formie ale w przekazie.

Aby wygrać z leśnikami z Lasów Państwowych musi Fundacja oprzeć się na fachowcach od gospodarki leśnej, którzy potrafiliby udowodnić błędy tej gospodarki w terenie. Albo przypomnieć stare metody pokazane np. w jako mały przykład na unikanie dużych błędów. To zresztą Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze już robi.

Przed kilkoma dnami, 7 października 2020, Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego przyjęła wniosek fińskiego posła Petri Sarvamaa w sprawie nowej strategii leśnej, która wejdzie pod głosowanie parlamentu na wiosnę 2021 roku.

Strategia stawia na biogospodarkę opartą m.in. na surowcu drzewnym.

Myślę ze organizacje ochrony środowiska powinny zacząć werbować fachowców od różnych dziedzin tej gospodarki bo jak pisałem gospodarka leśna ma przyszłość przed sobą i zakazami jej działaności gospodarczej, a projekt Lasy Narodowe jest praktycznie takim zakazem, niewiele a nawet nic się nie wskóra.

Organizacje ochrony przyrody powinny iść w swoim rozwoju w tym samym kierunku co ich dotychczasowy przeciwnik, Lasy Państwowe i zająć się wszystkim co jest pod, na i ponad lasami, nie tylko tymi chronionymi. To jest robione.

Jestem zdania że należy dokładnie kontrolować efekt działań gospodarki leśnej na ochronę przyrody i bioróżnorodności, opierając się na aktualnych i przyszłych przepisach samej gospodarki jak i równie ważnych, jak nie ważniejszych przepisach certyfikatów FSC czy PEFC, których odebranie bije, a przynajmniej powinno bić właściciela lasu po kieszeni.

To również jest już robione.

Ochroniarskie przyglądanie się biogospodarce nie jest oczywiście jakimś nowym pomysłem, bo zachodzi od  dawna.

Pytanie przyrodnika powinno być w tym układzie proste: dlaczego jest nieskuteczne?

Moim osobistym zdaniem polska ochrona przyrody powinna dać sobie wreszcie spokój z Puszczą Białowieską, problemem w sumie lokalnym i łatwym do wygrania choćby z uwagi na status Puszczy, a zabrać się do sprawy najważniejszej – stworzenia dużej i ogólnopolskiej oraz rzeczywistej organizacji ochrony środowiska, będącej realną krajową przeciwwagą dla organizacji Lasy Państwowe.

Mogącą dyskutować na tematy leśne z Lasami Państwowymi, z ZUL-ami, politykami i posłami, związkami i zrzeszeniami, z przedstawicielami Kościoła, samorządami i urzędami wojewódzkimi, jak równy z równym.

Aż dziw bierze że 30 lat które upłynęły od transformacji jedyną taką organizacją jest ta stworzona przez komunistów, Liga Ochrony Przyrody. Ma ona równie twardy żywot co inna organizacja z komunistycznymi zaszłościami, Lasy Państwowe, ale na szczęście bez podobnego znaczenia.

Działalność ochrony przyrody, wszędzie, nie tylko w kraju i nie tylko odnośnie przyrody, można w sumie skomentować prosto jako rozdarcie pomiędzy ideałami a rzeczywistością.

Projekt Lasy Narodowe leży w tej pierwszej kategorii.

Do drugiej włączyłbym drogę wytyczaną przez dyrektorów LP wezwaniami płatniczymi i sądowymi w stosunku do ich przeciwników.

Ale kto powiedział że taka droga musi być jednokierunkowa?

Do uczynienia z niej normalnej drogi potrzebna jest jednak siła ekonomiczna ogólnokrajowej organizacji ochrony przyrody. Albo siła polityczna która odbierze dyrektorom LP ochotę do odgrywania roli nietykalnego Paniska.

Zdjęcie: natur

Dodaj komentarz