Teatr absurdu w reżyserii Lasów Państwowych.

Teatr absurdu w reżyserii Lasów Państwowych.

Szef Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski pozazdrościł najprawdopodobniej Witoldowi Gombrowiczowi jego zasłużonej sławy i wstąpił na scenę absurdyzmu teatralnego swoimi wypowiedziami na tzw. Konferencji naukowej w Toruniu.
Już sama jej nazwa z pompatycznym przywołaniem słów hymnu polskiego zasługuje na pióro Witolda Gombrowicza.

Zacytuję Wiki: „Pierwszym tekstem dramatycznym Gombrowicza była Iwona, księżniczka Burgunda (1938), tragifarsa, sztuka o tym, co niesie zniewolenie formą, obyczajem i ceremoniałem.”
I dalej:
” Z Ferdydurke (1937) pochodzą słynne Gombrowiczowskie określenia, które weszły na stałe do języka polskiego, jak „upupienie” (dotyczy narzucania jednostce roli kogoś podrzędnego, niedojrzałego) czy „gęba” (narzucona komuś osobowość czy rola nieautentyczna).”
To cytaty nie oddające oczywiście artyzmu pisarstwa Witolda Gombrowicza, mnie znanego z jego Dzienników, czytanych w latach 1980-tych w wydaniu paryskiej Kultury.

Ale już same cytaty pozwalają mi na pytanie – Poznają się myślący i inteligentni leśnicy w dzisiejszej rzeczywistości swojej pracy?

Jak to jest z tym upupianiem i gębą w dzisiejszych Lasach Państwowych? Pojawi się kiedyś jakiś leśny Gombrowicz, wywodzący się z arystokracji leśnej, najwyraźniej rosnącej w siłę i opisze swoje uczucia w stylu gombrowiczowskim?

Zazdroszczę mu materiału na leśne Księżniczki, Ferdydurke czy Trans-Atlantyk a zwłaszcza na Dziennik.

Konrad Tomaszewski nie tworzył i nie tworzy swoimi dyrektorskimi wystąpieniami literatury na miarę Gombrowicza ani przede wszystkim jakiejkolwiek literatury.
Konrad Tomaszewski odgrywa tylko rolę narratora i suflera Lasów Państwowych w absurdalnej sztuce na temat polskich lasów i polskiej przyrody, sztuce napisanej przez współczesne czasy a reżyserowanej przez współczesnych polityków.

Nie tylko on zresztą, podsuflerów mu nie brakuje i jednego z nich, Jana Kosiorowskiego, miałem okazję cytować na tym blogu już wielokrotnie, np. w  Leśny porządek, ekologianie, uznane wartości.
Jak i nadsuflerów, nie na darmo piastujących ministerialne stanowiska oraz mistrzów upupiania Minister Ochrony Ojca. Naszego. oraz Kabaret Ministra i Lasów Państwowych.

Ale powrócę do słów Konrada Tomaszewskiego w Toruniu, które powinny stać się milowym kamieniem w jego karierze dyrektora Lasów Państwowych.
Cytuję za wPolityce.pl oraz za Radio Maryja aby nie być uznanym za nieobiektywnego.
https://wpolityce.pl/m/gospodarka/339620-dyrektor-lasow-panstwowych-ekocentryzm-jest-zagrozeniem-dla-funkcjonowania-polskich-lasow?strona=2

W Toruniu odbyła się konferencja „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”

Dyrektor Lasów Państwowych ocenił, że są trzy podstawowe zagrożenia związane z funkcjonowaniem polskich lasów.

„Pierwszym z nich jest ekocentryzm, czyli ruch, który wyznaje, że przyrody nie należy w ogóle dotykać, gdyż sama sobie da radę, a drzewa się kochają. (…) Drugim jest ożywiona dyskusja z przemysłem drzewnym, który by chciał jak najtaniej i jak najwięcej kupić – oczywiście na swoich warunkach. W końcu jest problem, który nas bardzo boli – zakładów usług leśnych. W tym obszarze też możemy usunąć wiele barier”

Oraz z wystąpienia na konferencji, według YouTube:
https://youtu.be/9u-Tf1NDZL0

„Na dzień dzisiejszy Lasy to 26 tys. zatrudnionych, 50 tys. to pracownicy zakładów usług leśnych i około 300 tys. to ludzie zatrudnieni w przemyśle drzewnym.
Gdyby nam nie przeszkadzać, nie rzucać kłód pod nogi, gdy się uporamy z koncepcją ekocentryzmu to po wszystkich projektach (nowy pomysł dyrektora – moja uwaga) Lasy wykreują o 1/3 więcej miejsc pracy niż suma tych powyższych.”
Oraz:
„Nie ulega wątpliwości że Bóg zwyciężył nad szatanem”

W czym ja widzę teatr absurdu w reżyserii Pana Tomaszewskiego?

Podstawowym absurdem jest fakt iż dyrektor Lasów Państwowych mówi o zagrożeniach związanych z funkcjonowaniem polskich lasów a nie firmy czy organizacji której jest dyrektorem.

Zakładając jednak za nim iż lasy polskie to Lasy bo tak on nazywa Lasy Państwowe, to następny absurd polega na wymienieniu tych właśnie trzech zagrożeń dla działalności Lasów Państwowych i obsadzeniu w tych rolach ekocentryzmu, przemysłu drzewnego i papierniczego oraz firm leśnych, ZUL.

Zagrożenia wywoływane są zawsze przez wrogów a więc Konrad Tomaszewski, Generalny Dyrektor Lasów Państwowych widzi wrogów w firmach leśnych ZUL, w przemyśle tartacznym, papierniczym, meblarskim i innym opartym o produkcję leśną oraz w przyrodnikach nie pozwalających dotykać przyrody.

Dwaj pierwsi wrogowie są podstawą egzystencji Lasów Państwowych i dyr. Tomaszewski musi teraz zdefiniować taktykę dalszej walki z tymi przeciwnikami. Bo z wrogami należy walczyć, pokonać ich a następnie zawrzeć traktat w stylu Jałty, tak wydaje się rozumować strateg Konrad Tomaszewski.

Ten trzeci wróg jest trudniejszy do pokonania, o ile daje się w ogóle pokonać. W warunkach normalnej demokracji, należy dodać, a więc należy przypuszczać iż Konrad Tomaszewski ma w zanadrzu tajną broń państwa totalitarnego, tak dobrze mu znaną z czasów swojej młodości.

Albo skorzysta z pomocy koryfeuszy kreacjonizmu takich jak ks. Tadeusz Guz – „Kochani”, współczesny polski Girolamo Savonarola, określający ekocentrystów mianem zielonych nazistów i wzywających do walki z nimi. Wtedy tajną bronią Konrada Tomaszewskiego będzie wprowadzenie do Ustawy o lasach zakazu działalności „zielonego nazizmu” na terenach administrowanych przez jego Lasy. Czekamy na nową nowelizację Ustawy o lasach.

Miejmy nadzieję, ale nie przesadną, iż ks. Tadeusz Guz-„Kochani” nie zacznie nawoływać do palenia zielonych nazistów na stosach. Ale czekamy z obawą na jego fatwę.

https://www.youtube.com/watch?v=WI-xsidT_dY

Odwróćmy jednak rozumowanie Pana Tomaszewskiego. Wymienił on trzy zagrożenia dla Lasów Państwowych. Lasów Państwowych jako nienaruszalnego, kategorycznego imperatywu.

Co będzie jeżeli uznamy za ten kategoryczny imperatyw firmy leśne ZUL, przemysł leśny czyli tartaki, papiernie, meblarstwo i inny oparty o las no i ekocentryzm całkiem dobrze mający się w dzisiejszych demokratycznych społeczeństwach?

Oraz uznamy Lasy Państwowe za największe zagrożenie dla rozwoju lasów, firm leśnych pracujących w tych lasach, przemysłu opartego na lasach oraz ruchów ochrony przyrody, ratujących ten las przed Lasami Państwowymi?

I co będzie jak te trzy ruchy uznają Lasy Państwowe za swego wspólnego wroga, z którym należy walczyć, pokonać a następnie zmusić do bezwzględnej kapitulacji?

Czy strateg Konrad Tomaszewski pomyślał o tym, wymieniając swoje zagrożenia? Czy pomyślał że oskarżając publicznie te trzy siły zamknął sobie i Lasom Państwowym drogę do normalnego dialogu i rozmów ze swymi przeciwnikami? No chyba że takie oskarżenia on i jego współpracownicy uważają właśnie za dialog i rozmowy.

Przypuszczam ze Konrad Tomaszewski żyje w swoim świecie, opartym o przeświadczenie iż uda mu się i Lasom Państwowym dyktować i narzucać rolę w grze o polskie lasy.

Jak ten świat funkcjonuje pokazały nam wystąpienia w hali toruńskiej oraz hymny pochwalne zaproszonych gości pod adresem zarówno gospodarza jak i organizatora tej uroczystości, określanej mianem konferencji naukowej. Nawiasem mówiąc nie przypuszczałem że w naukach leśnych króluje teraz kreacjonizm.
Oraz że minister środowiska w polskim rządzie będzie stał w ławce jak chłopię uczniak którego chwali ksiądz katecheta Ojciec Tadeusz.

Konrad Tomaszewski żyje w świecie absurdu opartym o przekonanie że Lasy Państwowe to 26 tys. leśników, 50 tys. pracowników zakładów usług leśnych i około 300 tys. pracowników związanych z przemysłem drzewnym oraz te planowane w jego projektach 120 tys. nowych pracowników a więc są Lasy potęgą gospodarczą.

W Polsce, Europie, na świecie.

„Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną – Przyp. 16:18 – BW” – należałoby mu przypomnieć jako że był na tej leśno-rolnej konferencji naukowej otoczony przez znawców Biblii albo raczej dialektyków i wyznawców Kościoła Toruńskiego. Nawiasem mówiąc gdzie podziała się ta wieś?.

Pycha…

Konrad Tomaszewski w roli zwycięzcy szatana i interpretatora Papieża Franciszka…

Konrad Tomaszewski w roli motoru gospodarki polskiej na polskiej wsi…

Urzędnik reprezentujący organizację zarządzającą polskimi lasami państwowymi, całe życie będący tylko urzędnikiem, w roli menadżera rozwijającego polski przemysł… (Należy mu w tej sytuacji doradzić współpracę z gospodarzem konferencji, bo tylko wtedy osiągnie gospodarczy sukces) …

Jan Szyszko przyklaskujący słowom o „zielonym faszyzmie” oraz planom swego podwładnego w roli prof. Pimko…

Boże Ty Mój …
Piorunów nie masz?

Nie dziwię się że minister rolnictwa był nieobecny na konferencji naukowej o wsi. Ma on w każdym razie wystarczające wyczucie polityczne aby nie zadzierać z politykami z Francji i Niemiec, czasami klasycznie „zielono-faszyzującymi” (w interpretacji polskiego Savonaroli) ale decydującymi o nowej europejskiej polityce rolnej.
I dotacjach dla polskiej wsi. O niebo, to nie toruńskie, ważniejszych niż projekty Pana Tomaszewskiego.
Już jego nieobecność wskazuje co myśli on o tych projektach.

Pan Konrad Tomaszewski w swoim wystąpieniu na temat zagrożeń i świetlanej przyszłości oczekującej Lasy Państwowe pod jego kierownictwem, zasłużył sobie na rolę profesora Pimko ale czy jego 26.000 podwładnych zgadza się na role Józia i chłopiąt a Lasy Państwowe na rolę dworu w Bolimowie?

Leśnicy są konkretni i po owocach nas poznacie, powiedział dyrektor Konrad Tomaszewski na zakończenie swego wystąpienia w Toruniu.
Mam nadzieję że tym owocem będzie powstanie dobrej literatury, na miarę twórcy Ferdydurke. Czasy temu sprzyjają.


Zdjęcie: goodreads

Dodaj komentarz