„Ty się już nachapałeś, teraz czas na nas”

Tymi pięknymi słowami pan nadleśniczy pewnego nadleśnictwa na terenie RDLP we Wrocławiu odezwał się do swojego pracownika podczas wręczania mu wypowiedzenia umowy na kierowanie projektem, na który ów pracownik pozyskał dla Lasów Państwowych fundusze zewnętrzne w wysokości 3,5 miliona złotych. Monitor Leśny jest w posiadaniu pisma, w którym kancelaria prawna działająca w imieniu związku zawodowego, wzywa Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałanie mobbingowi we wszystkich nadleśnictwach wchodzących w skład RDLP we Wrocławiu. To już kolejny sygnał dotyczący mobbingu w Lasach Państwowych w ostatnim czasie. Czytajcie dalej…


„Ty się już nachapałeś, teraz czas na nas”, czyli TKM

Na początku chciałbym zaznaczyć, że celowo nie umieszczam imion, nazwisk czy dokładnych jednostek LP, bo uważam, że ta sytuacja nie jest odosobniona i, że występuje obecnie na terenie całej Polski w Lasach Państwowych.

Pracownik pracował w biurze nadleśnictwa od 2017 roku na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Przez cały czas był pracownikiem sumiennym, nagradzanym za swój wkład w pracę na rzecz Lasów Państwowych. Nigdy nie otrzymał żadnych nagan czy upomnień. Ma wyższe wykształcenie wyższe magisterskie leśne oraz z licencjat z zarządzania przedsiębiorstwem. Pracował jako kierownik ds. administracyjno-gospodarczych, do czasu kiedy to nie został zdegradowany do stanowiska referenta ds. leśnych. Dodatkowo pracował na oddzielnej umowie jako koordynator projektu, którego jest współtwórcą, i na który to projekt pozyskał dla Lasów Państwowych fundusze zewnętrzne w wysokości 3,5 miliona złotych (jak to jest z tą samofinansowalnością LP w końcu? a co jak środki były z UE? – moja skromna uwaga).

Wykształcony oraz zasłużony dla nadleśnictwa pracował sumiennie przez ostatnie lata, aż tu nagle na stanowisko został powołany nowy nadleśniczy, który (jak wynika z pisma) od samego początku komunikował pracownikowi „brak woli współpracy w sposób nachalny, wulgarny i z naruszeniem dóbr osobistych pracownika”. 

Nie jest zaskoczeniem, że taki przebieg wydarzeń spowodował rozstrój zdrowia pracownika. Nadleśniczy się tym oczywiście nie przejął i zaczął swojego pracownika dyskredytować oraz starał się on za wszelką cenę wykazać jego niekompetencję. Niestety, nie udało się, bo widać pracownik okazał się inteligentniejszy niż jego przełożony, co w tych czasach chyba już nikogo często nie dziwi…

Wówczas, pan nadleśniczy stwierdził, że:

„bardzo denerwuje go brak możliwości przyczepienia się do czegokolwiek w pracy pracownika” 

Pomimo tego, że inni pracownicy nadleśnictwa napisali pismo do nadleśniczego, stając w jego obronie, nic to oczywiście nie pomogło. Nadleśniczy zwołał spotkanie z załogą i jedynie zaniechał kroków zmierzających do usunięcia pracownika.

Pracownik oczywiście stracił koordynację projektu, na który pozyskał wcześniej wspomniane ponad 3 miliony złotych dla LP. Ponadto nadleśniczy starał się za wszelką cenę zdestabilizować relacje pracownika z podwładnymi mu ludźmi i pomniejszyć jego rolę. Wprowadził mu między innymi zakaz wypowiadania się na zewnątrz, ograniczył obowiązki (część ich oddał innemu niekompetentnemu pracownikowi), a na koniec zaproponował mu stanowisko podleśniczego z pensją o ponad 2000 zł mniejszą od obecnej, pomimo znaczących różnic w kompetencjach, wykształceniu i kwalifikacjach pracownika.

Stan zdrowia pracownika się pogarszał z tygodnia na tydzień, jak czytamy dalej w piśmie kancelarii adwokackiej. Bezsenność, ataki paniki i postawiona diagnoza „zaburzenia adaptacyjne wynikające z długotrwałego stresu”.

Komisja Antymobbingowa, która została powołana przez dyrektora RDLP we Wrocławiu orzekła jednomyślnie o dopuszczeniu się przez nadleśniczego mobbingu wobec swojego pracownika.

Nadleśniczego spotkała najgorsza z możliwych konsekwencja…został pozbawiony nagrody kwartalnej oraz został zobowiązany do wzięcia udziału w szkoleniach podnoszących kompetencje zarządcze dla kadry menadżerskiej (sic!!!). 

Zdrowie pracownika uległo dalszemu pogorszeniu kiedy dalej musiał pracować pod jednym dachem ze swoim oprawcą. U pracownika wystąpiło obniżenie własnej oceny, własnej przydatności zawodowej, stany lękowe, dalsze problemy ze snem, zaburzenia łaknienia czy nawet depresja.

Skurwysyństwo level hard – bo słów mi brakuje…

Po zdegradowaniu pracownika do poziomu referenta i obniżeniu mu wynagrodzenia. Z RDLP we Wrocławiu naczelnik z wydziału kadr zapytał pracownika „czy wszystko u niego w porządku oraz czy jest zadowolony z zajmowanego stanowiska?”. Pracownik krótko i dość słusznie odpisał naczelnikowi, „a czy ktokolwiek byłby zadowolony w obecnej sytuacji zawodowej, gdyby jemu obniżono wynagrodzenie i zdegradowano do referenta?”

RDLP we Wrocławiu początkowo nabrała wody w usta, ale za jakiś czas przekazała informację, że pan nadleśniczy przekazał panu dyrektorowi RDLP we Wrocławiu zapewnienia, że pracownik jest zadowolony z otrzymanych nowych warunków pracy i płacy. A dyrektor RDLP we Wrocławiu chyba najwyraźniej w to uwierzył, bo nie podjął żadnych dalszych kroków. Nic. Null. Zero.

Trochę mam problem z określeniem kto w tej sytuacji wykazał się większym skurwysynem. Nadleśniczy kłamiąc i zapewniając, że wszystko jest już cacy, czy pan dyrektor pseudo znieczulica. Ta sytuacja zdecydowanie wykracza poza mój poziom etyki.

Dalej czytamy tak:

„[…]pracownik jest strzępkiem nerwów, nie sypia po nocach, wpadł w kolejny stan depresyjny po zdaniu sobie sprawy, iż nikomu nie zależy na rozwiązaniu problemów mobbingowych wobec Jego osoby, a podejmowane przez nadleśniczego działania mają na celu jedynie wybielić sytuację związaną z mobbingiem, a nie rozwiązać cały problem”

Później ten sam dyrektor RDLP we Wrocławiu, który zabrał premię mobberowi, podczas jednego ze spotkań stwierdził, że nie ma wiedzy na temat tej sprawy. Zapewniał, że sprawa będzie rozwiązana szybko. Niestety, ale szybciej odwołano jedynie dyrektora. Zaczęło się robić za głośno?

Następni dyrektorzy zapewniali pracownika, że sprawa zostanie załatwiona szybko. Niestety, ale okazało się, że wszystkie obietnice i piękne słówka menedżmentu we Wrocławiu nie zostały dotrzymane.

Awans mobbera jako najwyższa „kara”

Z pisma wynika, że na terenie RDLP we Wrocławiu znane są już co najmniej trzy przypadki mobbingu. Innymi konsekwencjami dla mobberów w tej jednostce LP były albo rozmowa dyscyplinująca z mobberem albo awans. Żeby było jasne, w tych trzech przypadkach mobbing był potwierdzony i dotknął aż 7 pracowników! Nie mam więcej informacji na temat mobbingu w RDLP we Wrocławiu pisząc ten tekst.

Zawsze zastanawiało mnie skąd w pracownikach Lasów Państwowych wzięło się nagle tyle umiejętności miękkich w zakresie mobbingu, zastraszania, łamania przepisów, szantażu czy politykowania? Niektórzy myślą, że to dotyczy tylko starszego pokolenia, którzy żyli jeszcze w starym totalitarnym systemie. Niestety nie jest to prawdą. Problem dotyczy wszystkich pokoleń. Przykład? Na przykład w komisji antymobbingowej mojego taty w Nadleśnictwie Kutno (RDLP w Łodzi) przewodniczącym był Jarosław Staniaszek (chłopak w moim wieku, z którym razem brałem udział w zawodach studentów leśnictwa), który nie widział żadnego problemu, że łamany jest § 9 pkt 2 Wewnętrznej Procedury Antymobbingowej w Lasach Państwowych, ktory wyraźnie mówi, że w skład Komisji Antymobbingowej nie powołuje się osoby zatrudnionej w tej samej komórce wewnętrznej, w której jest zatrudniony pracownik, który złożył zawiadomienie, lub pracownik wskazany w zawiadomieniu jako sprawca mobbingu (Zbigniew Wala). Chodzi bowiem o to, aby przypadki mobbingu rozpatrywał podmiot zewnętrzny, niezaangażowany w jakimkolwiek stopniu w badaną sprawę lub jej podłoże, a także całkowicie niezależny od wskazanego w zawiadomieniu sprawcy mobbingu.

Na dzień powołania Komisji Jarosław Staniaszek i dwóch innych pracowników (Elżbieta Sudomir, Katarzyna Pilarczyk) byli zatrudnieni w tej samej jednostce co mój tata i jednocześnie pracownik wskazany w zawiadomieniu jako sprawca mobbingu – Zbigniew Wala.

Gdy mój tata odwołał się od postanowienia Komisji (3 z 7 osób były podwładnymi pana Wali) otrzymał odpowiedź od członków Komisji, że

„W kompetencji Komisji nie leży ocena składu Komisji Antymobbingowej”

Kpina w czystej postaci. O tym opowiem na pewno więcej w przyszłości, ale na tę chwilę mogę powiedzieć, że każdy członek Komisji powinien działać według kodeksu etycznego oraz standardów profesjonalnego postępowania. Czy jest coś takiego w Lasach Państwowych? Nie wiem. Wątpię. Żeby było tego mało, pan Jarosław Staniaszek niedługo po zakończeniu prac komisji został awansowany ze stanowiska inżyniera nadzoru na stanowisko zastępcy nadleśniczego w innym nadleśnictwie. Dla mnie to pokazuje świetnie w jakim stanie jest etyka i profesjonalne postępowanie w Lasach Państwowych.

Ktoś zachowujący się etycznie i godnie zrezygnowałby ze sprawowania funkcji w takiej komisji. Gdyby były naciski, powinien zrezygnować z pracy u tego pracodawcy (tak mówi np. kodeks etyczny CFA). I tutaj chyba dochodzimy do głównego problemu który trawi Lasy Państwowe o czym już nie raz pisaliśmy na naszym blogu.

Krótki komentarz

Odnośnie sytuacji w RDLP Wrocław, to w pewnym momencie wydawało mi się, że czytam pismo dotyczące mojego taty, gdyż schemat był dość podobny (o tym więcej wkrótce):

>>Mój tata – Jacek Chudy – i krucjata wymierzona przeciwko jego osobie za mojego bloga.

>>Lasy Państwowe – ostoja mobbingu, komunistycznej tradycji i obskurantyzmu religijnego. 

O złych sygnałach dochodzących z RDLP we Wrocławiu pisała również Nowa Gazeta Leśna:

Jedno trzeba przyznać obecnemu menedżmentowi Lasów Państwowych. Są niebywale konsekwentni i opanowali niszczenie swoich własnych pracowników do perfekcji. Teraz Kurwa My. Ty się już nachapałeś, teraz czas na nas – to jest obecna polityka Lasów Państwowych, właściwie jedyna jaką pamiętam, ktokolwiek by nie zarządzał lasami Skarbu Państwa. Myślę, że sytuacja została mocno spotęgowana kiedy przyszła „dobra zmiana”. Patrząc na politykę kadrową i sposób zarządzania Lasów Państwowych w ostatnich dekadach można wnioskować, że Lasy Państwowe wizerunkowo długo się nie podniosą. Teraz po rządach „dobrej zmiany” zastanawiam się czy jeszcze kiedyś się podniosą.

>>Czy Lasy Państwowe marnują kapitał Polaków?

Pogarszanie sytuacji w Lasach Państwowych nie było trudne do przewidzenia. Wystarczyło zobaczyć jakie osoby powoływane są na stanowiska kierownicze, jakie są kryteria (albo ich brak), jak obecna władza prowadzi swoje polityczne gierki np. powołując na stanowiska pełniących obowiązki zamiast pełnych dyrektorów itd. Przez ostatnie lata otrzymaliśmy wiele wiadomości z prośbą o pomoc, wsparcie.

>>”Zepsucie leśnictwa w Polsce osiągnęło nigdy dotąd nie spotykany poziom” – mail od czytelniczki 

>>”Tak źle jak jest teraz nie było” – zatrważający list pracownika Lasów Państwowych

Zawsze na ile to było możliwe staraliśmy się pomóc, doradzić, pokrzepić. Ale sytuacja jest już coraz trudniejsza do opanowania. Inne teksty na naszym blogu dobrze to pokazują, zwłaszcza w kontekście mobbingu:

>>Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykłe leśne chamstwo na normalnym poziomie? Część pierwsza.

>>Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykłe leśne panisko na normalnym poziomie? Część druga.

>>Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykły leśny absurd na normalnym poziomie?

>>Lasy Państwowe – ostoja mobbingu, komunistycznej tradycji i obskurantyzmu religijnego. 

Jak mało kto rozumiem sytuację zastraszanych i mobbingowanych pracowników LP, gdyż ona też mnie i moją rodzinę bezpośrednio dotknęła. Cóż mogę powiedzieć więcej? Oczywiście można żyć żądzą zemsty, ale to nie jest moja droga. Jest to droga donikąd, droga, która wyniszczy każdego. Jak powiedział Ghandi oko za oko uczyni tylko cały świat ślepym…

Osobiście wolę żyć nadzieją. Nadzieją, że kiedyś zły system wraz z oprawcami go budującymi upadnie, tak jak upadł stalinizm, maoizm czy hitleryzm. A wtedy Ci ludzie, którzy dopuszczali się karygodnych rzeczy, po prostu nie będą w stanie się odnaleźć w nowych warunkach. I myślę, to będzie właściwy znak uczciwej transformacji złowrogiego systemu, który przez ostatnie lata a nawet dekady budował się w Lasach Państwowych i Polsce, aby osiągnąć kulminację w ostatnich latach. Mam nadzieję, że doczekam tych czasów.

Gdybyście mieli jakieś pytania piszcie śmiało: rafal@forest-monitor.com

Z pozdrowieniami,

Rafał Chudy


Zdjęcie: Ewa Jedlikowska i Andrzej Konieczny w czasie Ogólnopolskiego Hubertusa w Tarcach. Mina leśników niosących wieniec bezcenna. Autor zdjęcia: nieznany. 

Więcej na naszym facebooku:

4 myśli na temat “„Ty się już nachapałeś, teraz czas na nas”

  1. Myślę, że trzeba przerwać ciszę po artykule, który Pan napisał. Cisza ta oznacza po prostu smutek i niedowierzanie, z powodu tego co dzieje się obecnie w lp, że autorom tych haniebnych działań, o których pan pisze uchodzi to bezkarnie w europejskim kraju, gdzie na sztandarach dumnie wyhaftowano słowa ” Bóg Honor Ojczyzna”. Tymczasem mamy do czynienia z coraz większym zalewającym nas bagnem, na opisanie którego brakuje już słów, poza przekleństwami.
    ps. Proszę pisać jak najwięcej, bo jest monitor dla wielu ludzi zródłem wiedzy o tym co się teraz wyprawia w lp.

  2. Praktyka robienia w balona społeczeństwo, instrukcję i ustawę funkcjonuje już od dawna i przechodzi bezkarnie również gdzie indziej. Tu w filmiku jego twórca, opowiada w 11 min, że obecny szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego nie jest lekarzem jak wymaga ustawa, ale elektronikiem : https://youtu.be/Qv-uZH5CAas
    Czas żądać, by twórcy takich wynalazków zaczęli trafiać do pierdla + konfiskata. Jeśli zdąży przepisać na osoby trzecie, to te osoby powinny zapłacić wysoki podatek z tego tytułu.
    Jeśli prawo nie będzie egzekwowane, to zdolni ale bez poparcia pracujący w firmach państwowych będą musieli cyklicznie odbywać kurs PRZYGŁUPA BIUROWEGO , by jakoś przetrwać do emerytury 🙂

  3. Wszystko to co koło nas się obecnie dzieje, jest robione celowo i ma na celu złamanie „kręgosłupa” społeczeństwu, by zaczęło się bać. Nie dotyczy to tylko leśników, ale również innych grup zawodowych i społecznych.

Dodaj komentarz