The Talented Mr. Tomaszewski

The Talented Mr.Tomaszewski

The Talented Mr. Director.

A gdyby tak pracując na poddaszu biurowca Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych przy ulicy Grójeckiej 127 w Warszawie, odkryć wejście do świadomości samego Dyrektora Generalnego?
I przebywając w niej, powiedzmy 15 -30 minut, zbadać jego zwyczajne i niezwyczajne cechy charakteru oraz osobowości?

Po to aby zrozumieć sens przemiany i zmiany Dyrektora z poprzedniego Dyrektora Generalnego który nie chciał być nadleśniczym w aktualnego Dyrektora Generalnego który usiłuje być podleśniczym, leśniczym i nadleśniczym?
A przynajmniej być stałe obecnym w ich głowach poprzez swoje nader liczne zarządzenia i decyzje?

Trudno nie być zaimponowanym ich produkcją przez Dyrektora, ilością i tempem. Odnosi się wrażenie iż nie wyobraża sobie on dnia praca bez podpisania co najmniej jednego zarządzenia lub decyzji i istotnie statystyka jego dotychczasowych leśnych rządów to potwierdza.
Tematyka zarządzeń i decyzji Dyrektora jest wszechogarniająca, powiedziałbym maksymalnie wielofunkcyjna ale czy zarazem zrównoważona a przede wszystkim trwała?

Głowy podleśniczych, leśniczych czy nadleśniczych, jak to terenowców, są często, w opinii Dyrektora, ospałe, ociężałe i opieszałe, należy więc nałożyć na nie maciejówki aby podkreślić więź z głową Dyrektora.

Maciejówki teren nie powinien zdejmować nawet w sytuacjach których głowa Dyrektora niespecjalnie toleruje a są to na ogół sytuacje przyjemne dla terenu oraz te jedyne wskazujące na trwałość choć niekoniecznie zrównoważenie realiów zawodu leśnika.
Chociaż sprzyjające wreszcie ukształtowaniu trwałego i zrównoważonego wyglądu maciejówki.

Ale nie tylko maciejówka podkreśla więź leśnego terenu z Dyrektorem.
Również koloratka dostąpiła zaszczytu wymienienia w zarządzeniu dyrektora. I leśnego awansu.
Nie matura lecz chęć szczera, Dyrektora i Ministra, powiedziałby leśnik nie tylko po maturze ale i po wyższej szkole, obserwując oficjalne wkroczenie koloratek na salony Lasów Państwowych. Powiedziałby, ale nie powie, bo po co?

Ale jak leśnik interesujący się filmem pamięta, wizyty w głowie Johna Malkovicha, zakończyły się wizytą Johna w swojej głowie i odkryciem przez niego swoich przytłumianych cech charakteru.
Czy więc nie czas aby Dyrektor ustawił się w kolejce do siebie samego? I odkrył być może swój długo tłumiony charakter?
Niekoniecznie ujawniając go sukienką, bo ta mimo wszystko najlepiej opina jego rzecznika prasowego ale np. koloratką? Albo ornatem czy mitrą? Lub nawet, o Boże, nie lub daj Boże, kapeluszem kardynalskim?

Bo wtedy jego zarządzenia i decyzje, jak puzzle, zaczynają układać się w logiczny obraz całości nowej organizacji Gospodarstwa.
Dla leśnika terenowego w zasadzie korzystnej, bo jak mitra przeżyła te co najmniej 1000 lat to może i maciejówka doczeka się tego wieku a przy okazji dojrzeje na wyglądzie?
No i TZW gospodarka leśna być może nabierze wreszcie rumieńców, bo zaczynała jakby być Ospała, Ociężała i Opieszała, niczym 3xO.

Ale czy zapobieżenie przejścia TZW w 3xO jak i upodobanie koloratki oraz maciejówki byłoby celem wizyty Dyrektora w swojej głowie, tego teren nie powinien być już tak pewny.

John jak pamiętamy nabrał smaku.
Ale jakiego?

Jedynymi wywiadami których John, przepraszam Dyrektor Generalny udzielił czasopismu leśnemu jest ten z początków jego dyrektorowania, ze stycznia 2016 (Las Polski 2/2016) oraz rok później, z grudnia 2016, Las Polski 24/2016 Wywiad z dyrektorem Lasów Państwowych.

Jakie smaki ujawnił nam wtedy Pan Dyrektor? Na początku swego generalnego dyrektorowania?
Wiele, pod tym względem jest on człowiekiem pełnym talentów. Prawdziwy z niego koneser i gourmet.

Chciał podpisać i podpisał szybko bardzo obszerne zarządzenie kreujące liczne zespoły doradczo-pomocnicze Dyrektora Generalnego. Nawet bardzo liczne bo jak inaczej określić powołanie Forum Leśno-Samorządowego, Zespołu Duszpasterskiego, Leśnej Komisji Kombatanckiej, Bractwa Leśnego, Komisji Leśno-Drzewnej, Komisji Wspólnej Lasów Państwowych i organizacji działających na rzecz przedsiębiorców leśnych, Stałego Zespołu ds. inwentaryzacji leśnego bogactwa przyrodniczego, Stałego Zespołu ds. gromadzenia na skalę masową spostrzeżeń i materiału doświadczalnego na potrzeby rozwoju leśnictwa, stałego zespołu łowieckiego, Rady Konsultacyjnej przy Dyrektorze Generalnym Lasów Państwowych, Forum Ekologicznego oraz Kół Emerytów?

– Chciał powstrzymać osławioną daninę 1,6 miliarda złotych, uznając ją za niekonstytucyjną i przewłaszczeniem. Daniny nie powstrzymał za to wymienił (nie sam, co prawda, ale z innymi) Trybunał Konstytucyjny. Prawdziwy Koneser Polityki.

Określił posłów poprzedniego Sejmu idiotami, niewiedzącymi do dziś czym w zasadzie są LP.
Dziś, ci aktualni i pożyteczni, już wiedzą.

Chciał powrócić w roku 2016 do tematu 2% od przychodu, które LP były zobowiązane do płacenia na podstawie uchwały poprzedniego Sejmu, tego pełnego idiotów. Pewno to zrobił, ale nader cicho bo zarówno o tym powrocie jak i o tych 2% nic już nie słyszymy.
Jak i wyliczył świadczenia i ciężary publiczne LP na 5 miliardów zł rocznie. Po co? Po to aby mieć argumenty do dyskusji z tymi którzy, w ślad za idiotycznymi zapisami w ustawie o ochronie przyrody, uważali że gospodarka leśna prowadzi do „niszczenia” bioróżnorodności biologicznej. Jak i z tymi którzy poprzez idiotyczne 2% chcieli zniszczyć Lasy Państwowe.
Idiotyczne zapisy znikły.

Zapowiedział powrót do zasady że K i P czyli Koszty i Przychody nie muszą się równoważyć w planowaniu ekonomicznym przedsiębiorstwa, tylko będą planowane odrębnie. I przeprowadził ten powrót w roku 2016.
Dlaczego K nie powinno być równe P w planowaniu przedsiębiorstwem? Bo tak zawsze było w czasach Dyrektora. W czasach realnego socjalizmu należy dodać. Innego realu w gospodarce nie zna przecież Dyrektor Generalny.

Zwrócił się z pytaniem do Ministra Środowiska czy będą mu potrzebne materiały opracowywane w ciągu dwu lat przez panele Narodowego Programu Leśnego. Pewno nie były Ministrowi potrzebne bo od stycznia 2016 do dnia dzisiejszego panuje wokół Dyrektora Generalnego cisza na ten temat.
Dlaczego? Bo Narodowy Program Leśny powstał w głowie która nie była głową Dyrektora Generalnego. Kogo była głową? Należy domniemywać iż prof. Kazimierz Rykowski nie zechciał użyczyć swojej głowy.

Zapowiedział nowelizacje ustawy o lasach i pośrednio ustawy o ochronie przyrody. Zrealizował zapowiedzi, w mniej cichym stylu, no ale jak jest się otoczonym przez idiotów, to trzeba czasami podnieść głos.

Smaki i talenty które posiada Mr. Director są więc imponujące i apetyt rośnie mu chyba w miarę jedzenia.

John zadowalał się sukienkami.

Natomiast Pan Dyrektor?

Czym powinien zadowolić się Generalny Dyrektor Lasów Państwowych który ratuje polski węgiel, polski CO2, polskie lasy, zarówno państwowe jak i prywatne, polskie parki narodowe, polską wieś i polskie samorządy, zwłaszcza na terenach niezurbanizowanych, polską turystykę i polski Patryotyzm, zwłaszcza na Wielkim Szlaku, polską edukację, bo przecież nie ma innej niż ta leśna Lasów Państwowych, polską naukę, co prawda nie wszystką, tylko tą pożyteczną dla Lasów Państwowych, polski przemysł oparty o polskie Lasy Państwowe, który wiadomo bez Lasów Państwowych by nie istniał no i przede wszystkim katolicyzm, Nasz Polski, reprezentowany przez Naszych, Polskiego Ojca i Polskiego Ministra?

Uff. Trudna odpowiedź.

Tyle ciężarów i obowiązków na głowie Generalnego Dyrektora.

Ulżyć jej.
Albo dołożyć ciężarów?

Misja i wizja nie powinna przecież ograniczać się w takiej głowie tylko do Polskości.

Załóżmy na głowę Dyrektora Światową mitrę Misjonarza wizji polskiego leśnictwa. Tego przecież najlepszego na świecie. Tego wiedzącego jak zbawić klimat poprzez Leśne Gospodarstwa Węglowe i Leśne Składy Wielofunkcyjne. Państwowe oczywiście. No i leśnictwa katolickiego, tego Ojca Naszego i Ministra Naszego.

Misja w Malezji czy w Indonezji oraz zakładanie PLGW czy PLSW wśród plantacji palmy olejowej oraz wyznawców Proroka, dałaby mu okazje przeżycia prawdziwego poświęcenia oraz być może doświadczeń św. Wojciecha ale zarazem i miłe odczucia ratowania ludzkości.

Dajmy mu okazję stworzenia Kontrwywiadu Leśnego, KL, tropiącego wrażych ekocentrystów. Na początek wśród mieszczuchów porażonych bajkami i odchodzących od Boga, później w zdziecinniałej opinii publicznej otaczającej leśników. Pozwólmy mu zidentyfikować ekologiańskich agentów wpływu formułujących z wyrafinowanym fałszem zarzuty pod adresem leśników. Dajmy mu okazję wytrzebienia raz na zawsze zagrożeń dla funkcjonowania polskich lasów i wyburzenia wrogich pozycji ataków na Lasy Państwowe.

Marnuje się nasz Dyrektor Generalny wśród niewdzięcznych Rodaków.
Zasługuje jego głowa na coś lepszego i większego niż tylko maciejówka.

Czytaj również: Dinozauria leśna w Lasach Państwowych.

Niedokończone rozmowy z Adamem Wasiakiem

Dobre Paniska herbu Lasy Państwowe.

Nepotyzm w Lasach Państwowych

Polscy leśnicy, leśnicy nieporównywalni.

Problem Zakładów Usług Leśnych albo Lasów Państwowych?

i inne.


Zdjęcie: Las Polski

Dodaj komentarz