lasy wielofunkcyjne czy jednofunkcyjne

Zlikwidujmy lasy wielofunkcyjne. Postawmy na plantacje!!!

Czy lepiej rozwijać lasy wielofunkcyjne czy jednofunkcyjne? Tytuł delikatnie prowokacyjny i taki ma być. Mam nadzieję, że prowokujący do myślenia i zastanowienia się nad istotą rzeczy. Już w IV kwartale 2017 roku miałem go podjąć zwłaszcza po komentarzu pana dr. inż. Tadeusza Zachary z IBL. Niestety były inne priorytety. Niemniej jednak, teraz go podejmuję na skutek kolejnego interesującego maila od czytelnika naszego bloga. W tym wpisie poruszam również lobbowane przez przyrodników w Polsce 15-20% powierzchni lasów wyłączonych z produkcji i wyrażam moją opinię na ten temat. Zapraszam! 

Tym razem Pan Albert pisze do nas tak i zadaje następujące pytania:

„Dzień dobry.

Od kilku miesięcy interesuję się tematyką leśną, i niedawno trafiłem na wiele ciekawych artykułów w ML.
Dostrzegłem, że prowadzenie gospodarki leśnej to skomplikowany proces i budzący wiele kontrowersji.
W związku z powyższym mam pytania w 4 aspektach.
1. Las pełni wiele funkcji, ale chyba nie będzie dużym błędem uznać że są dwie skrajne:
A – las podporządkowany produkcji surowca drzewnego;
B – las jako chroniona ostoja dzikiej przyrody.
Gdzieś po środku mieszczą się inne funkcje lasu, jak choćby społeczne związane z rekreacją i turystyką.
Uznając za słuszne, że obie formy (A i B) wykorzystania lasu są uzasadnione, zastanawiam się jaki jest optymalny sposób ich pogodzenia.
Czy lepiej:
– różne lasy podzielić na różne kategorie – A i B?
– konkretny las podzielić na strefy – A i B?
– zhierarchizować użytkowanie – A przed B, lub B przed A?
– próbować łączyć różne funkcje w jednym miejscu?
I czy w warunkach Polski (lub Europy Środkowej) istnieją jakieś przesłanki określające jaki procent lasów powinien pełnić funkcję A, a jaki funkcję B?
2. Czy istnieje rębnia idealna tzn. pozwalająca eksploatować las na surowiec drzewny, a jednocześnie chronić ekosystem leśny?
3. Lasy porastające góry są droższe w eksploatacji, a jednocześnie szczególnie narażone na erozję. Czy zatem lasy górskie, jak też te porastające tereny pagórkowate, należałoby uznać za wodochronne i wyłączyć z użytkowania surowcowego?
4. W Polsce swego czasu przyjęto program zwiększenia lesistości – według planu 30% w roku 2020, 33% w roku 2050.
Ostatnimi laty proces zalesiania spowolnił, więc może się to nie udać, ale mam pytanie, czy gdyby podjąć odpowiednie działania (np. legislacyjne i stosować zachęty finansowe), to realnym byłoby w Polsce osiągnąć lesistość na poziomie 40 % w roku 2050?
Pozdrawiam
Albert”

Las wielofunkcyjny vs. jednofunkcyjny

Już jako student SGGW w Polsce studiowałem leśnictwo wielofunkcyjne, i myślę, że warto się tutaj zastanowić czy istnieje w ogóle leśnictwo jednofunkcyjne? Czy mamy taki las, który dostarcza jeden produkt/usługę? Odpowiedź brzmi NIE! Nawet jeżeli mamy las typowo produkcyjny/plantację (A) to wiemy, że pełni on również inne funkcje czy tego chcemy czy nie. Można powiedzieć, że las może pełnić funkcje:

  • powszechne, uniwersalne (np. usuwanie CO2 z powietrza, oddziaływanie uzdrowiskowo-klimatyczne, ochrona gleby, wody itd. i robi to czy nam się to podoba lub nie, w mniejszym bądź większym stopniu ale to robi bez żadnego naszego działania),
  • idiosynkratyczne czyli właściwe tylko danemu lasowi ze względu na jego lokalizację, przeszłość historyczną, występującą florę (wliczając gatunki samych drzew) i faunę, siedlisko. To te czynniki, wraz z warunkami klimatycznymi a także z popytem właściciela lasu i innych interesariuszy na dostarczenie usług ekosystemowych warunkują sposób zarządzania danym lasem, moim zdaniem (rysunek poniżej).
Na rysunku powyżej możemy zauważyć kilka interesujących rzeczy. Pierwsza to taka, że rysunek podzielony jest na trzy kolumny w zależności od intensywności użytkowania. Od prawej mamy systemy oparte na lasach zarządzanych intensywnie rębniami zupełnymi (egzotyczne lasy komercyjne, rodzime lasy komercyjne, plantacje np. choinek) ale też i bezzrębowo ale dalej intensywnie (np. lasy pistacjowe, oliwkowe -wg. bardzo szerokiej definicji lasu 🙂

Później mamy lasy zarządzane rębniami przerębowymi albo cięciami obsiewnymi, oraz lasy mieszane (gatunki rodzime i egzotyczne) czy systemy opierające się na agroleśnictwie i gospodarce pastwiskowej.

Po lewej stronie mamy lasy trwałe rodzime lub egzotyczne wykluczające jakikolwiek użytek produkcyjny (wliczając np. produkcję miodu), nastawione głównie na akumulację CO2, utrzymanie bioróżnorodności czy wszystkie inne usługi ekosystemowe.

Czyli w skrócie, patrząc na same lasy, od prawej mamy lasy intensywnie cięte, lasy gdzie dopuszczone są pewnego rodzaju cięcia i lasy gdzie cięć nie ma.

Jak już ustaliliśmy wcześniej każdy z tych typów lasu jest wielofunkcyjny sam w sobie, ale gdy przypatrzymy się każdemu z nich z osobna to zauważymy, że tak naprawdę każdy ma jedną funkcję wiodącą dla której został przeznaczony pod taki rodzaj zarządzania a nie inny (wliczając brak kompletnego zarządzania). W takim podejściu tak naprawdę każdy z tych lasów powyżej jest JEDNOFUNKCYJNY, tzn. ma jedną dominującą funkcję a wszystko inne możemy powiedzieć, że dostajemy w gratisie. Innymi słowy, lasy intensywnie użytkowane (typ A wg. pana Alberta) mają dostarczać produkty (drewno, choinki, pistacje, korek itd.) i to w sposób maksymalizujący produkcję, tak więc gromadzenie CO2, bioróżnorodność w tym lesie i inne powszechne funkcje są w gratisie, albo mówiąc językiem ekonomii stanowią pozytywne efekty zewnętrzne. Lasy bez produkcji (typ B), będące po lewej stronie rysunku, są przeznaczone na ochronę ekosystemów, cennych gatunków, wiązanie CO2, regulowanie klimatu na Ziemii itd. Możemy powiedzieć, że wszystko co pomiędzy A i B stanowi jakiś mix tych dwóch głównych funkcji lasów czyli produkcyjnej i nieprodukcyjnej/usługowej.

I teraz clue całej tej sprawy. Uważam, że najbardziej optymalnym jest posiadanie takich jednofunkcyjnych lasów lub dokładniej mówiąc lasów z jedną nadrzędną funkcją wiodącą lub lasów dostarczających pożądany produkt lub usługę (każdy typ na rysunku powyżej, albo lewa strona rysunku poniżej), ale stanowiących lasy wielofunkcyjne na poziomie krajobrazu/większego regionu.

Jest to alternatywa do obecnego systemu, który panuje w Polsce moim zdaniem gdzie każdy las jest nastawiony na wszystkie funkcje i te gospodarcze, i społeczne i środowiskowe, co przekłada się na to, że nie ma żadnej nadrzędnej funkcji wiodącej dążącej do maksymalizacji jego wartości. Znów językiem ekonomii i matematyki: taki las nie ma funkcji celowej, którą można maksymalizować! 

Prościej podsumuję te dwa koncepty na moim prostym rysunku poniżej:

Uzasadnienie

Po pierwsze powinienem uzasadnić dlaczego uważam, że w Polsce mamy sytuację z powyższego rysunku znajdującą się po prawej stronie, czyli, że każdy las w Polsce ma spełniać wszystkie możliwe funkcje – ma być wielofunkcyjny. Wiadomo, że lasy w Polsce możemy podzielić na produkcyjne czy parki narodowe czy rezerwaty, które wpisałyby się w rysunek o dywersyfikacji na poziomie regionu. Nie o tym tutaj mowa. Mowa jest o lasach produkcyjnych, które według modelu zarządzania Lasów Państwowych mają dostarczać wszystkich powyższych funkcji i taki jest lobbowany model lasu wielofunkcyjnego w Polsce. Kiedy ja mówię o lesie produkcyjnym mam na myśli las produkcyjny (wręcz plantacyjny), maksymalizujący rentę gruntową, las w którym dopuszcza się nawożenie (choćby i z helikoptera), las w którym wiek rębności jest dużo niższy niż w LP, las w którym sadzi się dużo mniej niż w LP itd.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Skogsstyrelsens raport – 88 sposobów na poprawę o 20% wydajności produkcyjnej lasów w Szwecji. 

Czy taki las produkcyjny mamy w Polsce?

Nie! Mamy las produkcyjny, ale na początku mamy założenie, że sadzenie ma naśladować naturę i dlatego sadzimy nawet 10 tysięcy sadzonek na hektar, ma on dostarczać dużo m3 i wiek rębności jest 100-120 lat. W takim modelu oczywiście nie mówi się, że wyprodukowanie tych „dużo m3” kosztowało więcej niż przychody z ich sprzedaży. Taki las nic nie maksymalizuje, albo maksymalizuje wszystko co się tylko da czyli w rzeczy samej NIC.

Czy możemy menadżera ocenić wg. jakichś kryteriów czy za jego zarządu las dostarczył spodziewaną liczbę metrów sześciennych drewna, czy koszty były minimalizowane a przychody maksymalizowane?

NIE. Zawsze leśnik Lasów Państwowych nam wtedy powie, że las odgrywa jeszcze inne funkcje a nie tylko produkcyjne i wymieni wtedy CO2, wodę, bioróżnorodność itd. Pomijam fakt, że często w takim lesie produkcyjnym nawet nie możemy prześledzić kosztów od posadzenia 1 hektara lasu aż do ostatecznego ścięcia na skutek zmiany wydzieleń, czasami i całych granic nadleśnictw itd. Moim zdaniem jest to błąd.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Czy BULiGL powinno znajdować się w strukturze samofinansujących LP?

Z drugiej strony mamy lasy cenne przyrodniczo, typu Puszcza Białowieska, gdzie też nie mamy jasnego wyłączenia z produkcji (oprócz Parku Narodowego) i gdzie dopuszcza się pozyskanie. Gdy leśnika LP zapytamy dlaczego, to powie, że las spełnia również funkcje społeczne i produkcyjne i drewno na opał, które ludzie z pobliskich wsi muszą mieć. Podsumowując, nie mamy w Polsce jasnych kryteriów optymalizacji/maksymalizacji dla każdego rodzaju lasu. Nie mamy lasów „JEDNOFUNKCYJNYCH – WYSPECJALIZOWANYCH!” Mamy lasy wielofunkcyjne na poziomie każdego drzewostanu (rysunek z prawej). I taką tezę wygłasza i broni również pan dr. inż. Tadeusz Zachara z IBL w artykule w Lesie Polskim (19/2017), chyba ostatnie zdanie najbardziej dobitnie to podkreśla:

„Perspektywa „specjalizacji” wydaje się kusząca ze względu na różnorodne oczekiwania poszczególnych interesariuszy, z których każdy ma inne oczekiwania wobec lasów. Ścisły podział mógłby, owszem, oferować przemysłowi drzewnemu wzrost dostaw drewna plantacji o krótkiej kolei rębu i uproszczonym sposobie zagospodarowania, natomiast organizacje miłośników dzikiej przyrody otrzymałyby „prezent” w postaci zwiększonej puli rezerwatów i innych obszarów wyłączonych z użytkowania. Na pozór wydaje się to logiczne, gdyż wygasza różne permanentne konflikty, lecz jest to działanie na krótką metę i w dłuższej perspektywie rodzi bardzo poważne konsekwencje. Konieczność utrzymywania niedochodowych lasów „pozostawionych naturze” w moim najgłębszym przekonaniu skutkowałaby w praktyce tendencją do powiększania areału plantacji i dalszego upraszczania metod ich zagospodarowania. Miałoby to negatywny wpływ na ich stabilność, co, jak uczy doświadczenie, dotyczy również pozostawionych samym sobie (i miłośnikom natury) lasów „naturalnych”. Z pewnością powróciłyby też pomysły prywatyzacji części lasów traktowanych jako plantacje. Nie oznacza to oczywiście, że każdy las w równym stopniu może wypełniać wszystkie funkcje. Niektóre z nich wybijają się na czoło jako dominujące. Odbiciem tego jest występujący od dawna w naszym gospodarstwie leśnym podział na lasy ochronne (kilku różnych różnych kategorii) oraz lasy gospodarcze. Jednak większość lasów ochronnych, jak wiadomo, wymaga zabiegów pielęgnacyjnych i choćby z tej racji pełni również w pewnym zakresie funkcję produkcyjną. I odwrotnie – lasy gospodarcze o wysokiej produkcyjności przy prawidłowym zagospodarowaniu pełnią funkcje wodochronne, glebochronne i łagodzące klimat. Zaniechanie działań gospodarczych może te funkcje wręcz upośledzać, prowadząc do destabilizacji ekosystemów. Nie neguje to sensu istnienia rezerwatów ścisłych jako poligonów nauki, zwłaszcza na terenie parków narodowych, jak i (na przeciwległym krańcu) plantacji drzew szybkorosnących jako dodatkowego źródła surowca. Zdecydowaną większość powierzchni leśnej należy jednak zagospodarować tak, aby zapewnić spełnianie przez nią funkcji ekologicznych, produkcyjnych i społecznych, a wielofunkcyjność naszych lasów powinna pozostać zasadniczym paradygmatem w polityce leśnej państwa.

Oczywiście nie zgadzam się z tymi tezami. Krótko adresując obawy Pana dr. inż. Tadeusza Zachary. Nie widzę problemu w zwiększaniu areału lasów wyłączonych z produkcji na korzyść zwiększania powierzchni lasów plantacyjnych, zwiększania ich użytkowania i upraszczania metod zagospodarowania. Czy będą to lasy bardziej podatne na czynniki biotyczne i abiotyczne? Oczywiście, ale wraz z zwiększonym ryzykiem przychodzą zwiększone zwroty z inwestycji i na tym to polega. Zresztą nawet las bardzo produkcyjny ścinany w wieku lat 50-60 jest prawdopodobnie bardziej odporny na czynniki biotyczne/abiotyczne (oczywiście do pewnego stopnia) niż las „wielofukcyjny” typ LP pozyskiwany w wieku 120 lat. Prawda? Musimy oczywiście zachować tutaj umiar, bo wiemy, że np. huraganu stulecia nie przetrzyma nawet najbardziej odporny las. Inna uwaga, popatrzmy jeszcze raz na pierwszy rysunek z różnym rodzajami lasów. Gdybyście mieli zainwestować spory kapitał to poszlibyście tylko w jeden typ lasu, czy może byście dywersyfikowali swój portfel i chcieli mieć kilka różnych rodzajów lasów charakteryzujących się różnymi stopami zwrotu, ale i różną podatnością na czynniki biotyczne/abiotyczne?

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Kornik białowieski zniszczył Lasom Państwowym reputację. Co zrobi ten niemiecki? O cenach drewna, huraganie stulecia i blitzkrigu.

Zwiększanie pozyskania i przychodów dla LP z lasów produkcyjnych, pomaga zwiększać areał lasów bez pozyskiwania. Czy ma to być 15-20% o których mówią przyrodnicy, tego nie wiem, i na pewno więcej badań jest potrzebnych na ten temat, wliczając solidną inwentaryzację lasów, siedlisk, gatunków cennych przyrodniczo itd. Dalej „Z pewnością powróciłyby też pomysły prywatyzacji części lasów traktowanych jako plantacje” – ok, co w tym złego? Jeżeli LP nie potrafią zarządzać intensywnie lasami to dlaczego ma tego nie robić prywatna firma lub prywatny właściciel?

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Trwała, Zrównoważona, Wielofunkcyjna gospodarka leśna weszła na salony.

Nie mówiąc tu o tym, że najpierw powinniśmy mówić o powrocie pomysłów „reprywatyzacyjnych” a nie prywatyzacyjnych: Lasy państwowe w krajach postkomunistycznych zrodziły się z krzywdy i cierpienia zwykłych ludzi.

Dlaczego specjalizacja?

Tutaj krótko. Tak jak w przypadku ludzi, tak w przypadku całych lasów możemy mówić o teorii przewagi absolutnej, której autorem był Adam Smith (renty gruntowej również).

„Smith zauważył, iż wydajność pracy robotników związana jest z ich specjalizacją i podziałem pracy. Na tej podstawie wysnuł wniosek, że specjalizacja w ramach gospodarki pozwala na zwiększenie ilości wytwarzanych dóbr.”

Dokładnie tak samo jest z leśnictwem i lasami. Wydajność lasów związana jest ściśle z ich specjalizacją i podziałem na lasy jednofunkcyjne-wyspecjalizowane. Żaden inny las nie da nam lepszego zwrotu kapitału niż las, który maksymalizuje rentę gruntową. Żaden inny las nie dostarczy nam równoznacznej ilości związanego CO2 i drewna niż las, który maksymalizuje na raz te dwa strumienie przychodów (np. lasy nastawione na sprzedaż i drewna i CO2 w Kalifornii, USA. Nie mówię tu o polskich zbuczałych „gospodarstwach węglowych”). Żaden las nie dostarczy nam więcej przychodów niż las, który specjalizuje się w tego rodzaju zarządzaniu. Tak samo jest z bioróżnorodnością, stabilnością ekosystemów itd. Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe. Problemem oczywiście jest poznanie funkcji czyli w jaki sposób zmienia się bioróżnorodność, stabilność, produkcyjność czy wartości turystyczne wraz z wiekiem lasu, i dlatego też ekonomiści powinni bardzo blisko współpracować z biologami, botanikami, zoologami, ekologami itd.

Czy teoria przewagi absolutnej nie była studiowana w leśnictwie?

W Polsce raczej wątpie, ale na świecie jak najbardziej. Polecam taki artykuł np.  Jeffrey R. Vincent i Clark S. Binkley. Efficient Multiple-Use Forestry May Require Land-Use Specialization. Land Economics Vol. 69, No. 4 (Nov., 1993), pp. 370-376. 

Streszczenie tego artykułu brzmi:

Biorąc pod uwagę skalę krajobrazu, ekonomicznie efektywne wielofunkcyjne użytkowanie lasami może wymagać dokonania specjalizacji użytkowania poszczególnych gruntów.

Jeśli zarządcy usiłują zaspokoić uzasadnione potrzeby społeczeństwa poprzez zarządzanie wszystkimi gruntami dla wszystkich produktów, zarówno produkty drzewne jak i niedrzewne, to może się okazać, że zostaną one niewłaściwie dostarczone, a nakłady związane z zarządzaniem mogą być nieefektywnie wykorzystane. Wyniki te są sprzeczne z niektórymi zaleceniami zwanymi „nowym leśnictwem”.

Inny artykuł poruszający tę samą kwestię to Edwards D. in inni (2013). Land‐sharing versus land‐sparing logging: reconciling timber extraction with biodiversity conservation. Global Change Biology. Volume20, Issue1,January 2014, Pages 183-191. 

Ten artykuł dotyczy degradacji lasów tropikalnych na Borneo, gdzie naukowcy ocenili dwie strategie land sharing (las wielofunkcyjny) oraz land sparing (lasy wyspecjalizowane) i ocenili wpływ tych strategii na liczebność i bogactwo gatunków ptaków, chrząszczy i mrówek. Okazało się, że strategia lasów wyspecjalizowanych przyniosła lepsze rezultaty bez względu na wielkość skali pobierania prób. Stwierdzono, że

„Dla każdej grupy taksonomicznej, pozyskanie drewna w lasach wyspecjalizowanych (maxymalizacja produkcji) przyniosło najbardziej obiecującą strategię dla maksymalizacja wartości biologicznej płynącej z czynności pozyskaniowych”. 

Polecam również doczytanie nt. teorii przewagi absolutnej w odniesieniu do gospodarki międzynarodowej.

Jak wytworzyć wyspecjalizowane lasy?

Dobrze, kiedy już rozumiemy, że tylko wyspecjalizowane lasy mogą przynieść społeczeństwu produkty i usługi, które zaspokoją nieograniczone ludzkie potrzeby, pozostaje pytanie jak wytworzyć te wyspecjalizowane lasy? Kto to ma zrobić?

Wiemy, że takich lasów może być bardzo dużo, jest wiele różnych produktów i usług i związanych z nimi funkcji, które chcemy maksymalizować. Potrzebujemy jednej bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie zróżnicowanej struktury własności ziemi w Polsce. Jeden właściciel może nie chcieć skupić się na tych wszystkich rodzajach lasów, a na pewno nie będzie miał środków, aby to wszystko zrobić (nawet LP).

Ale już duża liczba różnych właścicieli z odpowiednim kapitałem może tego dokonać. Co ciekawe zróżnicowana i zbilansowana struktura własności prowadzi do konkurencji, obniżania kosztów utrzymywania, zarządzania czy zwiększenia pożytków (drzewnych i niedrzewnych) z każdego lasu. Idea Wolnego Lasu jest tu jednym przykładem.
Druga to np. taka, że jutro chcę założyć plantację robinii akacjowej na powierzchni 10 tysięcy hektarów i specjalizować się tylko w tym gatunku? Ktoś inny może wpaść na inny pomysł, dlatego nie powinno być w Polsce żadnych ograniczeń w nabywaniu ziemi (żadne tam prawa pierwokupu), wykupywaniu lasów prywatnych, zakładaniu własnych plantacji (oczywiście z uwzględnieniem ryzyka np. rozprzestrzeniania się gatunków inwazyjnych obcego pochodzenia), wyłączania lasów z produkcji itd.
Adresując problem niektórych Polaków, czyli:
A bo… przyjadą Niemcy, Szwedzi i Rosjanie i nam całą Polskę wykupią
Ci Polacy, którzy tak mówią powinni przestać płacić podatki za swoją prywatną ziemię. A wtedy wreszcie się dowiedzą do kogo ona naprawdę należy. Prosty eksperyment 🙂

Uważam, że tylko nakładając siatkę zróżnicowanych form własności na siatkę różnych rodzajów jednofunkcyjnych-wyspecjalizowanych lasów jesteśmy w stanie uzyskać wysoko-wyspecjalizowane lasy wielofunkcyjne na poziomie krajobrazu.

Moje odpowiedzi dla Pana Alberta na niebiesko poniżej

Las pełni wiele funkcji, ale chyba nie będzie dużym błędem uznać że są dwie skrajne:
A – las podporządkowany produkcji surowca drzewnego;
B – las jako chroniona ostoja dzikiej przyrody.
Gdzieś po środku mieszczą się inne funkcje lasu, jak choćby społeczne związane z rekreacją i turystyką.
Uznając za słuszne, że obie formy (A i B) wykorzystania lasu są uzasadnione, zastanawiam się jaki jest optymalny sposób ich pogodzenia.
Czy lepiej:
– różne lasy podzielić na różne kategorie – A i B?
– konkretny las podzielić na strefy – A i B?
– zhierarchizować użytkowanie – A przed B, lub B przed A?
– próbować łączyć różne funkcje w jednym miejscu?
I czy w warunkach Polski (lub Europy Środkowej) istnieją jakieś przesłanki określające jaki procent lasów powinien pełnić funkcję A, a jaki funkcję B?

Jestem za podzieleniem lasów na A, B i warianty pośrednie, ale z jasnym celem specjalizacji produktowej lub usługowej. Strefy? Jeżeli jest możliwe w tych strefach ustalić pożądaną funkcję celu, dlaczego nie? Specjalizacja lasu wymusza hierarchizację. Łączyć funkcje? Tak, ale musi być jasno określona funkcja celu, która może być wypadkową innych funkcji np. CO2 + Drewno.

Przesłanki określające procent lasów? Dobre pytanie. Myślę, że wszystko zależy od potrzeb lokalnych społeczności i zróżnicowania wśród właścicieli lasów (podaż różnych wyspecjalizowanych lasów) połączona z popytem ludzi na produkty i usługi ekosystemowe ustali taki podział. Będą regiony nastawione na przemysł z uwagi na lokalizację, warunki wzrostu ale też regiony gdzie pozyskanie i produkcja surowca jest nieopłacalna ekonomicznie. I wszystko pomiędzy oczywiście. Wszystko zależy od skali na którą patrzymy. Myślę, że powinno być więcej badań na ten temat mapowania różnych funkcji lasów w Polsce i ich optymalnego wykorzystania. Uważam, że potrzeby społeczeństwa ukształtują ten rynek, ale nie możemy go ograniczać ani wstawiać w sztywne ramy. Musimy pamiętać, że rynek funkcjonuje bardzo dobrze ale… w długim horyzoncie czasowym, gdyż tylko wtedy rozwiązuje swoje niedoskonałości (asymetria informacji, negatywne efekty zewnętrzne itd.).

15% lasów wyłączonych z produkcji?

Uważam, że na tę chwilę wyłączenie 15% lasów wyłączonych z produkcji o którym mówią przyrodnicy w Polsce jest bezzasadne i niepoparty żadnymi badaniami naukowymi, zwłaszcza dotyczącymi wpływu takich wyłączeń na cały łańcuch dostaw w sektorze leśno-drzewnym lub na ilość wiązania CO2 w produktach drzewnych w całej gospodarce. Ta liczba jest tak samo dokładnie estymowana jak liczby w publikacji Pana dr. inż. Wojciecha Szewczyka: Ekonomiczne i energetyczne skutki występowania huby sosny w drzewostanach północno-zachodniej Polski. Nie będę tutaj się rozwodził nad tą publikacją, odsyłam do ogólnych komentarzy Pani profesor Marii Rudawskiej. (gdyby ta praca trafiła na moje biurko, to myślę, że moje komentarze byłby dłuższe niż…sama publikacja). Pointa jest taka, że te liczby są tak wiarygodne jak i te 15% podnoszone przez miłośników przyrody.

Niemniej jednak nie oznacza to, że to takiego stanu rzeczy nie możemy dążyć w długim horyzoncie czasowym (nie krótkim). Ale oczywiście jest jedno ale… przyrodnicy muszą zaakceptować, że wyłączanie niektórych lasów z produkcji musi przyczynić się do intensyfikacji produkcji w lasach produkcyjnych/plantacyjnych, co może przyczynić się na zwiększone przychody i Lasów Państwowych ale i prywatnych właścicieli lasów.

>> CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Czy Lasy Państwowe marnują kapitał Polaków? lub Inne użytkowanie lasu dałoby większe wartości dla społeczeństwa.

Pytanie również pozostaje Jakie użytkowanie lasu zaakceptuje polskie społeczeństwo?

W życiu nie ma darmowych obiadów… i dlatego idea Wolnego Lasu mi się podoba, bo przyrodnicy obalili pewien mit panujący w Lasach Państwowych, że „chcą czegoś ale nie dają nic w zamian”.

>> CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: W leśnictwie nie ma miejsca na darmowe obiady- wywiad z Bob’em Izlarem

Czy przyrodnicy są w stanie zaakceptować taki stan rzeczy? Zwłaszcza w sytuacji kiedy nie są zbyt przychylni prywatnej własności leśnej przejawiającej się np. negacją reprywatyzacji lasów w Polsce ich prawowitym właścicielom lub np. prawu że to właściciel na swojej działce może sam zdecydować o tym czy zetnie czy nie swoje drzewo (nie pomnik przyrody oczywiście).

Czy istnieje rębnia idealna tzn. pozwalająca eksploatować las na surowiec drzewny, a jednocześnie chronić ekosystem leśny?

Każda rębnia tak jak i operacja chirurgiczna jest ingerencją, inwazją w pewien system. Oczywiście ta inwazja może być różnie przeprowadzona, tak jak np. operacja na sercu i każda opcja pociąga za sobą pewne koszty ekonomiczne (finansowe ale i te niefinansowe, np. utrata pewnych gatunków, zyskanie innych). Patrząc na pierwszy rysunek, uważam, że taką rębnię idealną o którą pan pyta jest gospodarka bezzrębowa/przerębowa, o której pisał Pan Tadeusz na przykładzie Szwecji tutaj: Hyggesfritt skogsbruk, czyli szwedzka gospodarka bezzrębowa – czym ona jest w praktyce?

Lasy porastające góry są droższe w eksploatacji, a jednocześnie szczególnie narażone na erozję. Czy zatem lasy górskie, jak też te porastające tereny pagórkowate, należałoby uznać za wodochronne i wyłączyć z użytkowania surowcowego?

Dokładna analiza ekonomiczna jest potrzebna licząca wszystkie przychody ale i koszty takiego wyłączenia, łącznie z tymi alternatywnymi. Jeżeli korzyści (finansowe i niefinansowe) wyłączenia lasów z produkcji byłyby większe niż koszty z utrzymywania ich w produkcji to dlaczego mielibyśmy ich nie wyłączyć? Czy wszystkie lasy górskie? Każdy przypadek będzie inny więc nie generalizowałbym tutaj.

Swoją drogą, kiedyś brałem udział w takim fajnym projekcie w USA na stażu, który polegał na obliczaniu ekonomicznych kosztów oczyszczania wody w małej wiosce w Rwandzie. Razem z naukowcami z USA mieliśmy model obiegu wody w różnych ekosystemach. Projekt polegał na tym, czy lepiej jest mieć lasy eukaliptusowe na zboczach koryta rzecznego, które filtrowały wodę spływającą z pól (razem z nawozami) poprawiając jej jakość, ale koszt był taki, że eukaliptus bardzo dużo tej wody wyparowywał na skutek swojego bardzo szybkiego przyrostu, lub czy bardziej optymalnie już nie mieć tych lasów a więcej wydawać na substancje chemiczne w punkcie oczyszczania wody. Nie wiem na co postawili mieszkańcy Rwandy ostatecznie, ale mieli dobrze przedstawiony problem, zyski i koszty idące za każdą decyzją. Takich analiz potrzebujemy również w Polsce.

W Polsce swego czasu przyjęto program zwiększenia lesistości – według planu 30% w roku 2020, 33% w roku 2050. Ostatnimi laty proces zalesiania spowolnił, więc może się to nie udać, ale mam pytanie, czy gdyby podjąć odpowiednie działania (np. legislacyjne i stosować zachęty finansowe), to realnym byłoby w Polsce osiągnąć lesistość na poziomie 40 % w roku 2050?

Uważam, że jak najbardziej tak i w praktyce taki proces miał miejsce np. w południowo-wschodnich USA, kiedy ludzie inwestowali swoje pieniądze na emeryturę w zalesienia, zachęcani dopłatami rządowymi. Niestety jak pisał Wall Street Journal ich plan nie wypalił bo…dużo osób tak zrobiło na skutek dopłat, dużo powierzchni zostało zalesionych (dobrze) ale przyszła nadpodaż surowca i rynek surowca drzewnego załamał się dla sprzedających drewno (ceny poleciały na łeb na szyję) i marzenia o emeryturze na Hawajach prysły 🙂 Dlatego jestem wrogiem rządowych dopłat, gdyż one nie rozwiązują problemu, przesuwają go tylko w czasie a rynek i tak później wyrównuje każdą rządową interwencję. Dopłaty może i pomagają w krótkim terminie, ale rynek i tak osiąga swoją równowagę w długim terminie, najczęściej długo po czasie kiedy ci którzy wprowadzili dopłaty już nie są przy władzy.

Chcemy mieć lesistość >40%? Żaden problem. Odblokujmy własność prywatną, pozwólmy napłynąć kapitałowi zagranicznemu, pozwólmy Polakom zainwestować w swój własny las, zlikwidujmy prawo pierwokupu a szybko zobaczymy na co stać prywatny sektor. W chwili obecnej jesteśmy skazani na Lasy Państwowe i musimy tylko im kibicować, że ta lesistość zostanie osiągnięta, gdyż jakby… innych alternatyw na tę chwilę brak. A szkoda…
Pozdrawiam,
-Rafał Chudy-

Zdjęcie tytułowe: ©Stora Enso

4 myśli na temat “Zlikwidujmy lasy wielofunkcyjne. Postawmy na plantacje!!!

  1. Dawniej opowiadano złośliwy kawał o ruskiej maszynce do golenia co była wielofunkcyjna: strzyże, goli, pie888li i zęby wyrywa 🙂
    Przypomina to mi nazwę „lasy wielofunkcyjne”.
    Meble w tym szczególnie KRZESŁA wymagają drewna bezsęcznego. Z tym , że dla liściastych musi być po wyżej 3mm grubość słoja (przyrost roczny) a dla drewna iglastego ta grubość musi być po niżej 3mm. Ponieważ w tym wymiarze oba drewna są TWARDE. Las obecny wielofunkcyjny nie produkuje takiego drewna. Plantacje również nie maja na to szans.
    Chcąc produkować na krzesła meble i stolarkę budowlaną czyli okna drzwi, to trzeba powołać inny model uprawy lasu.
    Pamiętać też trzeba by nie rozpędzać się za mocno z przyrostem bieżącym rocznym na 1ha, bo w pewnym momencie cała ta inwestycja banalnie uschnie.
    Takie rzeczy trzeba dostosowywać do bilansu wody w lesie . Kontrolą ma nie być wróżka ale pomiar zasobności wody w gruncie leśnym.
    Czas by wielka trójka, inne uczelnie leśne oraz wszelkiej maści przyrodnicy i ekolodzy nie planowali z BERETA ale ogarnęli naukę leśną przez dodanie do niej takiego przedmiotu jak hydrologia leśna 🙂
    Mi wisi kalafiorem kiedy w końcu leśnictwo zacznie liczyć tę wodę. Pewnie NIGDY ?????????????
    Jednak szybciej niż myślą, bo już zasobność gruntu w lesie w chodzi na rezerwę i lampka mruga na czerwono :).

    1. Ps.
      Jak coś jest do „wszystkiego” to powiadają, że jest do niczego.
      Taką etykietkę można przypiąć do lasów wielofunkcyjnych.
      Nie jestem przeciwnikiem plantacji tam gdzie one dadzą radę wyrosnąć.
      U nas wiele rzek ma już koryta o połowę mniejsze.
      Rzeka o swoje się nie upomni.
      Można wiec śmiało w miejsce lasu wielofunkcyjnego wprowadzić plantacje i niech wyschną do końca 🙂

  2. Ps2
    Czemu leśnicy to kompletni IGNORANCI ??????????????
    Nie mają odpowiedzialności za to co posadzili, gdyż dawno będą na emeryturze gdy ich posadzony las osiągnie wiek rębny. Również skutek jaki wywoła technologia leśna była zawsze nie do ogarnięcia dla PELIKANÓW(podatników o nazwisku Kowalski)
    Załatwi jednak sprawę przesuszona nadmiernie gleba leśna.
    Łgać będą na kilka sposobów szukając winy ale i tak gleba leśna z nimi WYGRA 🙂

Dodaj komentarz