Język nienawiści i pogardy leśnych dygnitarzy

Pierwszy raz w życiu spotkałem się, aby ktoś uznawał pedofilię, zoofilię czy nekrofilię jako mniejszość seksualną. Nigdy wcześniej nie spotkałem się również, aby ciężko pracujących ludzi lasu, jakikolwiek leśnik Lasów Państwowych nazwał „cieciem”. To jest tolerancja? Chcemy, aby tacy ludzie zarządzali dobrem narodowym i Lasami Państwowymi? Na pewno NIE! Oczywiście dochodzi tutaj jeszcze hipokryzja, gdyż takie słowa wypowiedziała osoba religijna, mocno dopingująca Jedynej Słusznej Partii w Polsce. Czytajcie dalej…zwłaszcza przed wyborami. 


Na początku muszę tutaj jasno zaznaczyć, że w tym wpisie dokonuję umotywowanej krytyki polityka związanego z Lasami Państwowymi, która wynika z oceny sprawowania przez niego urzędu dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Zielonej Górze. Nie wyżywam się tutaj nad postacią pana Wojciecha Grochali, lecz jako, że przejawiam żywe zainteresowanie sprawami publicznymi oraz mam swoje poglądy, to również mam prawo, aby wyrazić te poglądy. Dla przypomnienia wyrażanie poglądów dotyczących życia publicznego należy do prawnie chronionej sfery wolności jednostki (art. 54 Konstytucji RP, art. 10 ust. 1 EKPCz). Osobiste poglądy i sama postać pana Grochali mnie nie interesuje, jednakże gdy takie słowa padają z ust dyrektora RDLP, czy to w miejscu pracy czy poza nią, nie sposób przejść obok tego obojętnie. 

Początki leśnych dygnitarzy

„Dobra Zmiana” wciąż króluje

Jak możemy wyszukać na profilu Pana Wojciecha Grochali był on „gorącym zwolennikiem nielegalnej Solidarności”. Nie jest to przypadek odosobniony, gdyż jak widzimy pracownicy Lasów Państwowych na stanowiskach kierowniczych w obecnych czasach są w dużej mierze związani z leśną Solidarnością.

Następnie Pan Wojciech był od ponad 20 lat leśniczym pod Strzelcami Krajeńskimi, aż do roku początku roku 2018 w którym to został mianowany najpierw na stanowisko nadleśniczego nadleśnictwa Głusko, a następnie bardzo szybko na dyrektora RDLP. Jak możemy przeczytać w artykule „Dobra zmiana” dotarła do Lasów Państwowych… Kim jest nowy szef?” pan Grochala zastąpił wówczas pana Leszka Banacha, który był dyrektorem przez ponad 20 lat. Pan Leszek w leśnictwie przeszedł wszystkie szczeble kariery. Był pomocnikiem leśniczego, podleśniczym, kierownikiem transportu, nadleśniczym, aż w końcu dyrektorem.

Tę roszadę podpisał nie kto inny jak Andrzej Konieczny, nowy wówczas dyrektor generalny Lasów Państwowych.

Czy nie przypomina Wam ta sytuacja innej sytuacji, która miała niedawno miejsce w RDLP w Poznaniu? 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Leśna telenowela Wosia ciąg dalszy… LUB OBEJRZYJ NA YouTube #6. Leśne mapety Ministra Wosia

I teraz na pewno młodzi ludzie na stanowiskach stażystów, podleśniczych i leśniczych zastanawiają się jak to zrobić aby praktycznie z dnia na dzień zostać dyrektorem RDLP? Jak dostąpić zaszczytu ekspresowej kariery zawodowej? Demoralizacja młodego pokolenia na nieprawdopodobną skalę.

Pomogę Wam młodsi koledzy i koleżanki, gdyż jak to mówią jedno zdjęcie czasem zastępuje tysiąc słów.

Awans z długoletniego leśniczego na dyrektora (a takie też już bywały) jest awansem absurdalnym i nie powinien mieć nigdy miejsca w zdrowo działającej firmie. Dlaczego? Pozwolę sobie zacytować fragment z wpisu Jak posuwać leśników w obecnych czasach?:

„c) Przez kolejne posuwanie, wyższe stopnie dostają się tylko doświadczonym. Urzędnik wyższy, który przechodził stopnie niższe, posiada praktyczną znajomość czynności stopni niższych; wie czego można wymagać po niższych urzędnikach, bo ich obowiązki sam wykonywał. Znajomość taka jest bardzo ważną przy nadzorze nad wykonaniem służby leśnej. Nie może bowiem rewidujący dać trafnego zdania np. czy sążnie są dobrze lub źle ułożone, jeżeli nie wie z własnego doświadczenia, jak one ściśle ułożone bydź mogą i jak drobno szczapy powinny bydź łupane. Słowem zwierzchnik bez praktyki, nie jest w stanie prowadzić nadzoru z dokładością i z dobrem służby.”

Używanie munduru leśnika Lasów Państwowych do celów politycznych komentowaliśmy nieraz na naszym blogu i wspomniałem o tym procederze na naszym profilu na facebooku (źródło) oraz w odcinku nt. dobrej rasy, rodem z Lasów Państwowych:

Leśna dobra rasa

Jak widzimy, leśnicy Lasów Państwowych nie rozumieją czym jest neutralność polityczna i nie mają za grosz szacunku do munduru oraz polskich symbolów narodowych i tradycji.

Dyrektor Grochala – „przedsiębiorca”?

W naszej blogowej wyszukiwarce „wymonitorowałem” hasło „Grochala” i od razu ukazał mi się artykuł Pana Tadeusza Ciury:

Robotnicy leśni – Mohikanie czy nie? 3.

w którym to Pan Tadeusz opisał sytuację z przetargami na prace leśne na terenie RDLP w Zielonej Górze, dowodzonej przez pana Grochalę, następująco:

Ostatni numer Nowej Gazety Leśnej, 8/2019, opisując sytuację z przetargami na prace leśne na terenie RDLP w Zielonej Górze, przedstawia już nieco odmiennie polski leśny rynek pracy.

Efektem zarządzeń tamtejszego dyrektora regionalnego LP Pana Wojciecha Grochali, zarządzeń prekursorskich dla całej Polski jak podejrzewa Gazeta Leśna, było wyrzucenie z rynku lokalnego, poprzez konkurencję cenową, lokalnych firm leśnych z harwesterami i forwarderami, które zostały zmuszone spłatami pożyczek bankowych na szukanie pracy u sąsiada, w Niemczech. A tam, jak znam życie, zdolny polski operator, znający język, łatwo znajdzie lepiej płatną pracę u niemieckiego pracodawcy.

Innym efektem dyrektorskiego zarządzenia stał się kryzys w pracach związanych z hodowlą i ochroną lasu, pracach których faktyczne koszty pokrywały lokalne firmy leśne dochodami właśnie z pracy harwesterów i forwarderów.

Teraz harwestery i forwardery, razem z załogą, wyemigrowały lub wyemigrują do Niemiec, mniej wykwalifikowani robotnicy leśni pewno też, albo do Skandynawii, natomiast panie, na których przecież opiera się dalej sadzenie lasu, również to zielonogórskie, pozostały na ogół w domu, zastanawiając się nad 500+.

Dyrektor Grochala – piarowiec?

Przypomnę tylko, że pod koniec 2019 roku, Dyrektor Grochala zasłynął z bardzo interesującego podejścia do budowania biznesowych relacji z pracownikami zakładów usług leśnych. Portal firmylesne.pl (link do źródła) zacytował fragment pisma Polskiego Związku Pracodawców Leśnych do dyrektora generalnego LP:

„…jesteśmy traktowani w sposób niewłaściwy, niegodny, wręcz czasem niegrzeczny. Na czerwcowym spotkaniu w RDLP w Zielonej Górze Dyrektor Grochala był zdenerwowały, niemiły, wręcz można było po niektórych stwierdzeniach pomyśleć, że uważa przedsiębiorców za nieudolnych, bo nie potrafią znaleźć dla siebie innej pracy. W pewnym momencie nazwał nawet pracowników, którzy pracują w naszych firmach ?cieciami?. Zostało to bardzo szybko wyłapane przez jednego z przedsiębiorców, który powiedział, że ci ?ciecie, o których mówi Pan Dyrektor, to dla nas bardzo wartościowi ludzie, nasi pracownicy, na których nam zależy?.”

Oczywiście pan dyrektor wyparł się tych słów, choćby na konferencji organizowanej przez czasopismo Drwal. Jednakże po poniższych słowach, myślę, że prawdopodobieństwo, że takie słowa rzeczywiście mogły paść z ust pana dyrektora, znacznie się zwiększa.

Dyrektor Grochala – homofob?

Jeden z naszych czytelników przesłał nam publiczną konwersację na facebooku pana Wojciecha Grochali, z której jasno wynika, że pan Dyrektor RDLP w Zielonej Górze:

a) uważa pedofili za mniejszość seksualną (sic!!!),

b) zwalcza LGBT w tym członka swojej własnej rodziny (sic! sic!)

Myślę, że ktoś tutaj najwyraźniej nie rozróżnia dobrowolnych preferencji seksualnych od krzywdzenia dzieci, zwierząt, a nawet bezczeszczenia zwłok. 

Podsumowując

Zacytuję fragment artykułu o „Dobrej Zmianie”:

Grochala przekonywał na wspomnianej konwencji PiS, że trzeba bronić lasów jak niepodległości. – Bo wokół krąży lobby, które chce przejąć ten wielki majątek. Na szczęście mamy naszego prezydenta Dudę, który na to nie pozwoli – przemawiał.

I tutaj się zgadzam z panem Dyrektorem, lasów, a raczej Lasów, trzeba bronić, ale przed takimi ludźmi jak pan Dyrektor. Dokładnie takimi jak on sam. Ludźmi, którzy działają na szkodę firmy Lasy Państwowe, ludźmi, którzy nie mają szacunku do ludzi o innych poglądach i preferencjach (zwłaszcza w swojej własnej rodzinie), a co dopiero mówić o partnerach biznesowych. Ludźmi, którzy są homofobami. Ludźmi, którzy za pomocą partyjnych koneksji otrzymali stanowiska, które im się nie należą. Pisaliśmy o tym nieraz na naszym blogu:

>>CZYTAJ RÓWNIEŻ: Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie? LUB Szympansy w spółkach Skarbu Państwa

Dla mnie osobiście jest to pewien paradoks, że ludzie, którzy szczycą się swoją walką z komuną w latach młodzieńczych oraz przynależnością do Solidarności, zachowują się w sposób niegodny w życiu zawodowym i osobistym. Przypomnę tylko fragment wpisu Jak posuwać leśników w obecnych czasach? :

„W końcu dodać wypada, że w posuwaniu na wyższe stopnie, nie tylko zważać należy na usposobienie, sprężystość w służbie, ale nie należałoby także spuszczać z uwagi stosunków prywatnych i domowych. Niedostateczne jest ocenienie urzędnika tylko według jego czynności urzędowych, bez zważania na stosunki prywatne, i gospodarstwa domowego; bo niemoralność w stosunkach prywatnych, wpływa i na postępki służbowe.”

Genialny tekst napisał o tym Pan Tadeusz Ciura nawiązując do zachowania ludzi z Solidarności:

By woda była czysta a lasy zielone – czasy idealizmu?

Jedna z pań w konwersacji z panem Dyrektorem napisała: „wiem, że jest Pan katolikiem”. Pozostaje mi tylko przywołać inny tekst na naszym blogu:

Leśne świętoszki

I na koniec. Jeżeli tak wyglądają ludzie, którzy walczyli z komunizmem w Polsce, jak pan Dyrektor Grochala, to nie pozostaje mi nic innego niż szczerze modlić się za Polskę i jej przyszłość. Pamiętajcie o tym przy najbliższych wyborach, do których oczywiście serdecznie zapraszam wszystkich tych, którym zależy na dobru naszej Ojczyzny. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: 

Desperacja i emocje w leśnej NSZZ “Solidarność”

ORAZ

Wotum nieufności wobec Andrzeja Koniecznego Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych


Zdjęcie tytułowe: demotywatory.pl

Dodaj komentarz