Jurszo Oko.press

Komentarz do artykułu „Czeka nas „totalne rżnięcie”? Lasy Państwowe i łowiectwo idą do resortu rolnictwa” autorstwa Pana Roberta Jurszo opublikowanego 22 listopada w OKO.press

22 listopada pan Robert Jurszo – dziennikarz i publicysta internetowego serwisu informacyjnego Oko.press opublikował artykuł zatytułowany „Czeka nas „totalne rżnięcie”? Lasy Państwowe i łowiectwo idą do resortu rolnictwa„. Uważam, że artykuł jest nieobiektywny i daleki od faktów, wręcz zaprzeczający specjalizacji serwisu, który według Wikipedii uważa się za serwis „specjalizujący się w dziennikarstwie śledczym i sprawdzaniu faktów”. Co gorsza, artykuł ten bardzo odsuwa organizacje oraz ludzi którym zależy na dobru polskiej przyrody i jej ochronie od nawiązania konstruktywnego dialogu z organizacjami obecnie zarządzającymi zasobami przyrodniczymi w Polsce. W tym wpisie podejmuję również polemikę z panem Adamem Wajrakiem i jego argumentacją odnośnie rzekomego „rżnięcia” lasów w latach 1985-1990, czyli w czasie kiedy Lasy Państwowe były pod pieczą ministerstwa rolnictwa. Zapraszam!


Rafał Chudy – subiektywnie o artykule Pana Roberta Jurszo

Artykuł zaczyna się mocnymi słowami:

„Fatalna wiadomość: leśnictwo i łowiectwo ma trafić do resortu rolnictwa.”

Po ustaleniu kto i jak głosował przychodzi kolejny nagłówek:

„Leśnictwa i łowiectwa nie można redukować do rolnictwa”

Myślę, że to bardzo stanowcza teza. Problem jest tylko taki, że podległość organizacyjna leśnictwa i łowiectwa nie zrównuje tych gałęzi gospodarki a tym bardziej nie redukuje ich do rolnictwa. Argumentów na poparcie tej stanowczej tezy brak w artykule pana Jurszo.

Błędna przesłanka nr. 1 Leśnictwo =Rolnictwo ≠ Ochrona środowiska?

W artykule zauważa się, że leśnictwo i łowiectwo powiązane są z rolnictwem a także wskazano, że równie silnie powiązane są one z ochroną środowiska, czego nie zauważono w uzasadnieniu o nowelizacji rządowego projektu o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw. Na podstawie powyższego zdania, autor wnioskuje, że:

„Dlatego nowela w sposób nieuprawniony redukuje leśnictwo i łowiectwo do rolnictwa. A to może mieć opłakane skutki dla polskiej przyrody.”

Uważam, że jeżeli ustawodawca nie wspomniał, że leśnictwo i łowiectwo powiązane są z ochroną środowiska, to nie oznacza to, że tak nie jest. Czytelnicy naszego bloga mogą bardzo szybko zauważyć, że leśnictwo oraz łowiectwo powiązane są ściśle z ochroną środowiska, lasu i przyrody i nikt tego nie kwestionuje.

>> Gospodarka leśna i ochrona przyrody a Unia Europejska.

>> Ochrona przyrody czy lasu?

>> Przekazanie swego lasu na cele ochrony przyrody.

Następnie Pan Jurszo powołuje się na pana Adama Wajraka, który stwierdził, że powinniśmy spodziewać się „totalnego rżnięcia”, kiedy Lasy Państwowe trafią do resortu rolnictwa.

Z całą pewnością nie możemy odmówić panu Wajrakowi konsekwencji w używaniu słowa „rżnąć”, gdyż przynajmniej już raz wcześniej wskazywał że „Polska rżnie lasy, aż wióry lecą”. Było to przy okazji publikacji artykułu pracowników Wspólnotowego Centrum Badawczego (JRC) w Nature, na podstawie, którego wielu naukowców (np. IBL), dziennikarzy, a także przedstawicieli grup przyrodniczych (np. Greenpeace) bezkrytycznie zinterpretowali wyniki artykułu:

>>Czy Polska i Lasy Państwowe rżną lasy, aż wióry lecą?

Pan Adam Wajrak wskazuje, że w latach 1985-1990 Lasy Państwowe były pod Ministerstwem Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej i wtedy:

„Rżnięcie w lasach było wówczas olbrzymie – około 24 milionów metrów sześciennych rocznie, mimo że zasobność lasów była mniejsza niż teraz. Ten poziom osiągnięto ponownie dopiero po roku 2000.”

Tak się składa, że udało mi się dojść do danych historycznych z tego okresu w Raporcie o Stanie Lasów z 2018 roku. Pierwszy wykres pokazuje pozyskanie w Lasach Państwowych w latach 1985-2018 (lasy prywatne należy wykluczyć bo od tamtego czasu praktycznie ich stan się nie zmienił, właściwie to się pogorszył: Fikcyjny właściciel lasu w Polsce lub Bezprawie prawa pierwokupu LP).

I tak, w 1985 roku mamy pozyskanie ok. 22 mln m3 a w roku 1990 widzimy znaczny spadek do poziomu zaledwie 16 mln m3 (średnia 19 mln m3). W okresie 1985-1990 pozyskanie drewna w Polsce malało, więc średnia nie wyniosła 24 milionów m3 jak zaznaczył pan Wajrak (wykres poniżej). To jeden.

pozyskanie drewna w Polsce
Źródło: Gazeta.pl, GUS, Lasy Państwowe

To, że pozyskanie malało w tym okresie nie oznacza, że powinniśmy doszukiwać się jakiegoś wielkiego związku przyczynowo-skutkowego „pod kim” były Lasy Państwowe, gdyż kierownictwo Lasów Państwowych nie zmieniło praktycznie swojego zarządzania przez ostatnich ponad 90 lat (które dalej uważam za kiepskie – żeby była jasność). To zarządzanie oparte jest na 10-letnich planach urządzenia lasu a nie realiach rynkowych.

udział pozyskania do posuszu

Dwa, kolejna rycina z Raportu o Stanie Lasów (2018) pokazuje nam, że w latach 1980-1990 powierzchnia zrębów zupełnych w LP spadała aż do 2005 roku, czyli nawet po okresie kiedy Lasy Państwowe wyszyły z Ministerstwa Rolnictwa. Jak możemy zaobserwować, huragan stulecia w 2017 roku odwrócił mocno ten trend.

Podsumowując, w latach 1985-1990 pozyskanie i powierzchnia zrębów zupełnych w LP, które były pod pieczą Ministerstwa Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej, zmalały dość znaczenie.

powierzchnia zrębów

A jak to się ma do zasobów drzewnych w lasach w Polsce?

Myślę, że bardziej powinniśmy patrzeć na stosunek wielkości pozyskania drewna do rocznego przyrostu a nie zasobności, jak to czyni pan Adam Wajrak. Ta relacja kształtowała się w Polsce między 50 a 75%.

>>Czy SILP może kłamać?

>>Ile surowca drzewnego pozyskuje się w Polsce w stosunku do przyrostu masy drzewnej?

pozyskanie drewna do przyrostu

Dlaczego powinniśmy patrzeć na stosunek użytkowania do przyrostu rocznego, a nie na pozyskanie do zasobności lasów?

Gdyż wielkość zasobów drzewnych w Polsce cały czas rośnie (wykres poniżej) na skutek m.in. odnawiania wylesionych powierzchni po II wojnie światowej oraz zalesiania gruntów porolnych. Zresztą samo zdanie „Rżnięcie w lasach było wówczas olbrzymie – około 24 milionów metrów sześciennych rocznie, mimo że zasobność lasów była mniejsza niż teraz.” nie jest poparte żadnym dowodem. Właściwie warto byłoby tutaj zapytać pana Adama Wajraka co według niego oznacza wyrażenie „olbrzymie”? Olbrzymie w odniesieniu do czego? Jak wiemy wszystko jest względne, jak mawiał Albert Einstein…

Uważam, że jak na ówczesną „zasobność lasów” (wielkość zasobów drzewnych w Polsce) oraz pozyskanie (adekwatne do stanu rozwoju przemysłu drzewnego w Polsce w tamtym czasie) to pozyskanie (vel „rżnięcie”) było na poziomie odpowiadającym swoim czasom. Ba..nawet powiedziałbym, że było na poziomie niższym niż powinno, gdyż nasz monopolista jak na prawdziwego monopolistę pozyskuje mało i sprzedaje drogo, co często budzi sprzeciwy przemysłu drzewnego w Polsce.

>>Monopol LP, pozyskanie i ceny drewna w Polsce

zasoby drzewne w Polsce

Brak rzeczowego argumentu, wymusza sięgnięcie po starą i już mocno oklepaną kartę, czyli Puszczę Białowieską.

„W Puszczy Białowieskiej w 1988 wycięto np. ok. 200 tys. m sześc. Dopiero minister Szyszko ze swoją skandaliczną i szokującą wycinką w roku 2017 zbliżył się do tego poziomu” – napisał Wajrak”

Nie zmienia to faktu, że w kwestii Puszczy Białowieskiej pewnie zgadzamy się z panem Wajrakiem, ale uważam, że przywoływanie jej w dyskusji nt. komu będą podlegać LP czy jak to było robione wcześniej odnośnie drewna energetycznego mija się kompletnie z celem i powagą dyskusji.

>>Drewno energetyczne – fakty i mity

Tak samo jak nawiązywanie pana Jurszo do konfliktów na linii funkcji produkcyjnej lasów ze społeczną…

„Ale bywa też, że funkcja produkcyjna lasu staje w konflikcie z jego funkcją społeczną, związaną bardziej z wypoczynkiem i szeroko rozumianą rekreacją lokalnej społeczności.”

Krajowy Sekretariat Zasobów Naturalnych, Ochrony. Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność” jako autorytet?

Pan Jurszo wskazuje, że nie tylko pan Wajrak „obawia” się o lasy w Polsce i potencjał zwiększonych wycinek, ale również robi to NSZZ Solidarność. Jak się niedawno dowiedziałem, do NSZZ Solidarność dołączyły inne związki zawodowe, co mnie oczywiście nie zaskoczyło, gdyż wróg wszystkich związków jest wspólny i nazywa się „redukcja zatrudnienia”.

>> Związkowcy nie chcą LP w Ministerstwie Rolnictwa

I byłoby to zrozumiałe, gdyby redukcja zatrudnienia w LP sięgnęła prawdziwych przejadaczy zasobów, a nie pracowników terenowych, którzy naprawdę ciężko pracują, aby ten statek dalej płynął. Więcej wyjaśnił pan Tadeuszu Ciura w komentarzu na naszym facebooku:

” KSPL NSZZ „Solidarność” obawia się, prawdopodobnie słusznie, cięć zatrudnienia w Lasach Państwowych i jako związek zawodowy, jest przeciw. Jest to postawa odpowiadająca związkowi, reprezentującemu interesy pracowników. Pytaniem jest jednak, jakich pracowników. Przewodniczący tego związku był już opisywany na naszym blogu http://www.forest-monitor.com/…/desperacja-i-emocje-w…/ i powiedziałbym że cechuje się reprezentowaniem interesów dyrektorów leśnych, natomiast nie podleśniczych oraz leśniczych. Lubi też obcowanie z notablami państwowymi i rządowymi. Teraz chce wieszać transparenty na nadleśnictwach i leśniczówkach.

W zasadzie słusznie bo obawiam się że konieczne cięcia w administracji leśnej Lasów Państwowych uderzą głównie w jej dół, w leśniczych i podleśniczych, natomiast nie w dyrekcje. Związki zawodowe leśników, a jest ich pięć, z tym największym, ZLP, na czele, nie wykazywały się do tej pory chęcią inicjowania koniecznych zmian w organizacji Lasów Państwowych, dopasowanych do zmieniających się warunków społecznych. Chociaż może się mylę, potrafiły przecież doskonale współpracować z rosnącą rolą Kościoła Katolickiego i aż dziw bierze że nie planują stać z transparentami przed kościołami. Być może zresztą to zrobią. Rolą związków zawodowych jest oczywiście obrona interesów pracowniczych […]. Ale do pewnego stopnia i jeżeli Lasy Państwowe mają być organizacją służącą lasom i społeczeństwu, to tym bardziej taką organizacją powinny być związki zawodowe. Lasy Państwowe, chcąc przetrwać jako firma i organizacja, muszą się zreorganizować i o tym piszemy nie tylko my na Monitorze Leśnym. Gruntownie zreorganizować i zmiany muszą wyjść od samych leśników. Związki zawodowe protestujące przeciw zmianom organizacyjnym, uderzającym w Lasy Państwowe i w same związki, powinny zadać sobie pytanie, gdzie były do tej pory, skoro nie widziały potrzeb zmian. I mam tutaj na myśli nie osobę takiego czy niego ministra ale stworzenie nowej atmosfery pracy w Lasach Państwowych, co bez zmian organizacyjnych jest niemożliwe, a co powinno być głównym zadaniem związków zawodowych, reprezentujących przecież terenowych leśników a nie dyrektorów i ministrów. (TC) ” 

Pisaliśmy o tym również w innych tekstach:

>> Zlikwidujmy lasy wielofunkcyjne. Postawmy na plantacje!!!

>> Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie?

Podsumowanie

Oczywiście nie zgadzam się ani z leśnymi związkami zawodowymi ani tym bardziej z artykułem pana Jurszo oraz argumentacją pana Wajraka i ich tezami opartymi na niewłaściwych przesłankach, nie popartych w żaden sposób faktami oraz danymi.

Nie zgadzam się, gdyż:

1. To że leśnictwo będzie pod ministrem rolnictwa tak na prawdę nie zmienia NIC. Leśnictwo było już pod rolnictwem nie raz a bodajże dwa razy w polskiej historii. Coś się znacznie zmieniło? NIE! I moja wypowiedź poparta wykresami i danymi to tylko potwierdza (patrz wyżej). Jeżeli pan Jurszo, Wajrak i związkowcy twierdzą inaczej, to poproszę o konkretne argumenty i fakty, a nie hipotezy i domysły, które wprowadzają tylko opinię publiczną w błąd.

2. W wielu krajach na świecie Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa są razem. Choćby w Norwegii, USA (USDA) i jeszcze wielu innych krajach:
https://en.m.wikipedia.org/wiki/List_of_forestry_ministries
USDA: https://pl.m.wikipedia.org/…/Departament_Rolnictwa_Stan…

co oczywiście w żaden sposób nie zmienia, że lasy w tych krajach mają się bardzo dobrze i są zarządzane w odpowiedzialny sposób.

Kraje takie jak Norwegia czy USA to kraje w których gospodarka leśna jest na najwyższym poziomie. Są to kraje, w których korupcja, nepotyzm, ponadzatrudnienie czy marnowanie zasobów przyrodniczych są znacznie mniejsze niż w Lasach Państwowych i Polsce (taka subtelna różnica).

>>Korupcja w Lasach Państwowych
>>Nepotyzm w Lasach Państwowych
>>Ponadzatrudnienie w Lasach Państwowych – tajemnicza liczba zmiażdżona
>>Czy Lasy Państwowe marnują kapitał Polaków?
>>Polityka kadrowa Lasów Państwowych kosztuje

3. Wg. polityki UE dot. LULUCF mówi się o land-based emissions, czyli o łącznym skupieniu się na redukcji emisji z gospodarki ziemią wliczając leśnictwo i rolnictwo.

Oczywiście może to nieść za sobą delikatne ułatwienie w organizacji pracy w Ministerstwie Rolnictwa mając i rolnictwo i leśnictwo w jednym budynku czy w jednej strukturze organizacyjne.

Ale po działaniach obecnego obozu władzy i jego ewidentych problemach w zarządzaniu, nie liczyłbym tutaj na wiele…

Z pozdrowieniami,

Rafał Chudy

2 myśli na temat “Komentarz do artykułu „Czeka nas „totalne rżnięcie”? Lasy Państwowe i łowiectwo idą do resortu rolnictwa” autorstwa Pana Roberta Jurszo opublikowanego 22 listopada w OKO.press

  1. W kontekście propagacji idei agroleśnictwa to włączenie lasów do Ministerstwa Rolnictwa nie musi być złym pomysłem.

  2. Ja mam tylko pytanie, jakim procentem przyrostu było pozyskanie w tych latach 1985-1995 ? Nigdzie tego nie mogę znaleźć. Proszę o odpowiedź.

Dodaj komentarz