Plan Urządzenia Lasu

Ręka rękę myje, a obie twarz – czyli monopolista zatrudnia monopolistę.

W tym poście chciałbym odnieść się pokrótce do komentarza jednego z naszych czytelników, który zakwestionował mój wpis na blogu odnośnie Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej (BULiGL) i jego ewentualnego włączenia w struktury Lasów Państwowych. Zapraszam!


BULiGL oraz Lasy Państwowe

Chodzi tutaj o artykuł Czy BULiGL powinno znajdować się w strukturze samofinansujących LP?, w którym przedstawiłem pogląd, że od samego początku BULiGL powinno być w strukturze LP (tak jak było to na początku), po to, aby poziom produkcji był dostosowany do potrzeb rynku a nie tworzenia planu dla samego planowania i dzielenia etatu 10-letniego przez 10. Zresztą fakt, że obecnie BULiGL nie jest w strukturze LP nie czyni go organem niezależnym, gdyż obie instytucje od niedawna podlegają pod tego samego Ministra.

Czytelnik napisał tak:

„czy 1,2 mln zł za PUL to dużo ? Warto podzielić przez 120 miesięcy. Wie Pan, jeśli ktoś pisze że wchodzenie raz na 10 lat do lasu jest nie potrzebne ( krótki okres), to chyba zmian w d-stanach nie widział w tak krótkim okresie . Jak można powierzyć maszynie tworzenie planu cięć!!!!!!!! Widać że Pan ani dnia nie przepracował w urządzaniu i to że nadleśnictwo ma samo określać ile można pozyskać!!! Pisze się Plan Urządzenia Lasu. Co Pan rozumie przez stwierdzenie upolityczniony BULiGL?”

Po pierwsze, od razu czytelnik stawia złe pytanie bo to nie jest ważne czy Plan Urządzania Lasu dla nadleśnictwa kosztuje 1,2; 12 czy 120 mln. Ważne jest czy ktoś na rynku potrafi zrobić to taniej i lepiej. W tym samym wątku, dlaczego dzielić 1.2 mln na 120 miesięcy??? Może od razu podzielimy ten koszt na liczbę dni i hektarów lasów w nadleśnictwie? Żart. Myślę, że raczej należy podzielić ten koszt przez liczbę miesięcy w których pracownicy BULiGL pracowali nad PUL oraz liczbę ludzi, którzy faktycznie go sporządzali. Wtedy możemy porównać taką stawkę do stawek firm międzynarodowych.

Po drugie, nie powiedziałem, że wchodzenie raz na 10 lat jest niepotrzebne, tylko napisałem, że nie widzę sensu, we wchodzeniu co 10 lat do lasu i mierzenia drzew dla celów planowania taktycznego. Leśniczy i podleśniczy jako gospodarze terenu powinni monitorować i nadzorować las, i to bardzo dobrze robią każdego roku. W lasach produkcyjnych, a takich tutaj mówimy, to co posadziłem dzisiaj ma tam być za 10 lat, 20, 30 aż do wieku rębności. To co wysieje się samo, to tylko bonus dla nas. Nie oznacza to, że jak coś się wysieje samo to musi być natychmiast usunięte, ale gatunek, który był od początku ma tam dalej być i to jest nasz docelowy plan i plon.

Dobrą rzecz, którą można powiedzieć o PUL to poziom jego szczegółowości odnośnie opisu stanu lasu. Złą rzeczą, o czym wcześniej pisałem, jest w nim brak rynkowych i ekonomicznych parametrów. Brak jest w nim kompletnie określenia wartości lasu, czemu się nie dziwię, bo skoro monopolista nie sprzedaje swojego lasu to po co mu nadzorować jego wartość. Tak nawiasem, wartościowanie lasu to jest temat na osobny wpis i słuchając wykładu Leśnego Słońca Narodu nt. wartościowania lasu, to tylko mi ręce opadły (a ludziom na sali w 7 minucie to opadło chyba wszystko, albo po prostu odechciało się im żyć, bo tak przynajmniej odbieram ich tępe spojrzenie. I wcale im się nie dziwię, bo ja miałbym dokładnie takie samo 🙂 A tak swoją drogą, interesuje mnie jak LP dokonują due dilligence (powiedzmy „wartościowania” chociaż to nie to samo) lasów prywatnych, do których mają prawo pierwokupu? Jak wiecie jaką metodą jest to robione to piszcie w komentarzach.
Komentarz dla młodych leśników: nie słuchajcie tego pie*****nia, choćby z Was pasy rwano! Może kiedyś odnosię się do tego wystąpienia, ale prelegent chyba celowo chce mnie doprowadzić do alkoholizmu bo bez wódki nie da się tego oglądać 😛

Po trzecie, nie napisałem, żeby maszyna (komputer) decydowała o planie cięć. Zawsze decyzję podejmuje człowiek, komputer ma mu w tym pomóc, zwłaszcza w problemach przerastających naszą ludzką zdolność kalkulacji.

Dziękuję za sprostowanie, że PUL to Plan Urządzenia Lasu. A BULiGL to Biuro Urządzania Lasu.

I ostatnia rzecz, odnośnie skąd to podejrzenie, że BULiGL jest upolityczniony? Hmmm…. pomijając postacie obecnych Dyrektorów BULiGL (notabene byłych Dyrektorów Lasów Państwowych), którzy oczywiście nigdy nie zostali skalani polityką. Można nawet powiedzieć, że to takie polityczne dziewice.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Adam Wasiak – wywiad z byłym Dyrektorem Generalnym Lasów Państwowych.
>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Niedokończone rozmowy z Adamem Wasiakiem

To, z tego co się orientuję, ale chyba od 1 stycznia 2017 r. organem założycielskim przedsiębiorstwa BULiGL jest Minister Środowiska. Który wracając do tytułu tego wpisu odgrywa rolę twarzy. Jego drugą ręką myjącą są oczywiście Lasy Państwowe, które również mu podlegają. Mógłbym spać spokojnie, gdyby ten potwór miał tylko dwie ręce, ale mam wrażenie, że jest to bardziej stwór niczym ośmiornica, a jego macki sięgają do takich instytucji jak UOKiK, który nie zakwestionował prawa pierwokupu lasów prywatnych przez LP. A jako obrońca rynku i prywatnych właścicieli raczej powinien.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Bezprawie prawa pierwokupu LP

Innymi słowy, BULiGL jest przedsiębiorstwem państwowym, którego wyłącznym właścicielem jest państwo, a ściślej rzecz biorąc Skarb Państwa. Tak samo jak LP. Chociaż… cytując klasyka:

„[…] W niektórych wypowiedziach publicznych utrzymuje się, że Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe” stanowi własność Skarbu Państwa. Twierdzenie takie jest absurdalne. Jak to wykazano powyżej – Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe” stanowi podmiot praw i obowiązków odrębny w stosunku do Skarbu Państwa. Od kiedy zniesiono niewolnictwożadna osoba fizyczna jako (w polskim systemie prawnym) podmiot, legitymowany od urodzenia zdolnością prawną, nie może stanowić przedmiotu czyjejś własności. Także żadna osoba prawna jako podmiot praw i obowiązków nie może stanowić przedmiotu czyjejś własności.

Tekst pochodzi z wpisu: O tajemniczym białym proszku wciąganym w Bedoniu

A teraz inna bajka

Kiedy szukałem trochę informacji o BULiGL, wpadło mi w ręce niniejsze ogłoszenie na przetarg „nieograniczony” z roku 2010 na opracowanie PUL dla nadleśnictw Kobiór, Świerklaniec, Ujsoły, Zawadzkie oraz aneksów do planów urządzenia lasu dla Nadleśnictw Jeleśnia i Tułowice wraz z prognozami oddziaływania na środowisko: RDLP w Katowicach: przetarg na projekty planów urządzenia lasu dla czterech nadleśnictw

Od razu w oczy wpadły mi warunki (te na czerwono), które wykonawca powinien spełnić:

„Wykonawca ubiegający się o udzielenie zamówienia powinien m.in. wykazać, że w okresie ostatnich trzech lat:
• wykonał usługi polegające na opracowaniu, co najmniej 3 projektów planów urządzenia lasu dla nadleśnictw wraz z prognozami oddziaływania tego planu na środowisko, które uzyskały pozytywną opinię organów ustawowo opiniujących (RDOŚ, PWIS), a opracowane PUL zostały zatwierdzone przez Ministra Środowiska i wykonane za cenę nie mniejszą niż 500 tys. zł netto za każdy wykazany projekt planu,
• wykonał usługę polegającą na opracowaniu, co najmniej 1 aneksu do planu urządzenia lasu dla nadleśnictwa wraz z prognozą oddziaływania tego aneksu na środowisko, pozytywnie zaopiniowaną przez odpowiednie organy (RDOŚ, PWIS), a wykazany aneks został wykonany cenę nie mniejszą niż 50 tys. zł netto,

Wymagane wadium: 35 tys. zł. Planowany termin realizacji zamówienia: 2 stycznia 2011 r. – 1 stycznia 2013 r. Kryteria udzielenia zamówienia: cena (80%), doświadczenie (20%). „

Moje pytanie brzmi jaką BULiGL mógł mieć wówczas konkurencję w Polsce jeżeli tak postawione były warunki? Osobiście widzę tutaj trochę konflikt interesu. Konflikt polega na tym, że jeżeli ktoś chciał założyć firmę prywatną wykonującą Plany Urządzenia Lasu musiał w pierwszym swoim przetargu już mieć przynajmniej jeden PUL na koncie zatwierdzony przez Ministra Środowiska, który zatwierdzając taki plan byłoby w opozycji do interesu przedsiębiorstwa państwowego będącego w tamtym czasie pod pieczą Ministerstwa Skarbu.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Metsähallitus kontra Lasy Państwowe

No chyba, że Minister Skarbu pokłóciłby się z Ministrem Środowiska i ten z Ministerstwa Środowiska chciałby, aby w Polsce wyrosła konkurencja dla BULiGL. Po drugie, już sama kwota 500 tysięcy PLN jest zaporowa, i oznacza, że przedsiębiorstwo musiało taką pracę wykonać. Dla firmy stawiającej swoje pierwsze kroki, powiedzmy w nowej, podobno kapitalistycznej Polsce, to bariera nie do przeskoczenia. Czyli zabicie przedsiębiorczości na samym początku, bo powiedzmy, że ktoś robił uproszczone plany urządzenia lasu, zna biznes i szuka lepszego kontraktu, to od razu odpada z gry. A przecież mógłby po prostu z małego przedsiębiorstwa rozrosnąć się, zatrudnić więcej studentów leśnictwa, zagranicznych specjalistów i walczyć o rynek polski z BULiGL lub zagraniczny z gigantami z USA lub Finlandii. Nie no, po co?

Termin wykonania zlecenia ma dla mnie sens, bo są to 2 lata na 4 nadleśnictwa, czyli pół roku na nadleśnictwo. Jednak ostatnia rzecz na którą chciałbym zwrócić uwagę to cena (80%) doświadczenie (20%). Mogę się oczywiście mylić (jeżeli tak to proszę mnie skorygować w komentarzu poniżej), ale wydaje mi się, że tylko jedna firma wystąpiła do tego zlecenia i je z pewnością wygrała – i był to…werble….werble… BULiGL. Fanfary!!! Osobiście widzę tutaj tutaj „lekki” konflikt interesu na linii Lasy Państwowe-Ministerstwo Środowiska -Ministrstwo Skarbu – BULiGL, zwłaszcza w kwestii ustalania ceny zrobienia PUL. I tutaj mały paradox. Pisałem o tym odnośnie wpisu Czy Lasy Państwowe kontrolują ceny drewna?, że monopolista zawsze produkuje mało i żąda za swój produkt drożej niż na wolnym rynku. Czy aby tutaj nie mamy takiej sytuacji również kiedy monopolista BULiGL wykonuje pracę dla innego monopolisty LP? Wydaje mi się, że tak.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Kto zapłaci za Puszczę Białowieską?

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Cichociemni – spadochroniarze Lasów Państwowych

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Nepotyzm w Lasach Państwowych

I na koniec. Samo już to, że dwóch byłych dyrektorów LP zasiada również na dyrektorskich stanowiskach BULiGL pokazuje jak świetnie te ręce siebie na wzajem myją. Z drugiej strony, pokazuje to świetny mechanizm jak Państwo potrafi ściągnąć kasę z Lasów Państwowych poprzez Biuro Urządzania Lasu, zaniżając przy tym wynik finansowy LP i pokazując społeczeństwu, że gospodarka leśna jest kosztochłonna. Swoją drogą to ciekawe jest ile BULiGL oddaje pieniędzy Lasów Państwowych do Skarbu Państwa?

Myślę, że jest to ciekawe, ale z drugiej strony jeżeli chce się mieć tak pięknie „urządzone” Lasy to trzeba płacić, szkoda, że trochę kosztem społeczeństwa. Ten wpis jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że BULiGL powinien być w strukturze LP, w sytuacji kiedy obie firmy są państwowe i pracują obecnie dla tego samego „organu założycielskiego”. Ciekawi mnie czy teraz w przetargach dalej jest ten zapis o zatwierdzonym PUL przez Ministra Środowiska, który od 2017 jest organem założycielskim BULiGL. Nie zdziwiłoby mnie to. Chociaż w internecie znalazłem inne przetargi publiczne na PUL i wyglądało to trochę lepiej.

Np. dla przetargu Opracowanie prognoz oddziaływania na środowisko i obszary Natura 2000 dla planów urządzenia lasu nadleśnictw Cybinka, Sława Śląska, Torzym, Wolsztyn znalazłem taki punkt:

Opis sposobu dokonywania oceny spełniania tego warunku

  • Wykonawca powinien posiadać zezwolenie na wykonywanie planów urządzenia lasu zgodnie z zapisami Art.19a Ustawy o lasach

a Art. 19a, punkt 5 mówi: Plany urządzenia lasu oraz uproszczone plany urządzenia lasu sporządzają specjalistyczne jednostki lub inne podmioty wykonawstwa urządzeniowego.

Tak czy siak, konflikt interesu na linii BULiGL jest dość spory, choćby i organem założycielskim BULiGL miałby być Ojciec Tadeusz z Torunia. On by już tam dobrze nam te lasy urządził…ALE KASA NA PEWNO BY SIĘ ZGADZAŁA 🙂


Zdjęcie tytułowe: preorder.pl

Dodaj komentarz